Podstawą pozwów mają być błędy popełnione przez państwo przy wdrożeniu unijnych przepisów. Unijna dyrektywa dotycząca organizacji imprez turystycznych nakłada na touroperatorów obowiązek zwrotu całości poniesionych przez klientów kosztów, jeśli ich wypoczynek nie dojdzie do skutku. Niestety wymogi dotyczące zabezpieczeń finansowych, jakie państwo nałożyło na biura, okazały się niewystarczające. W niektórych przypadkach gwarancje, jakie były kupowane przez touroperatorów, nie wystarczyły na pokrycie kosztów ściągnięcia turystów z zagranicy. Po opublikowaniu przez DGP informacji, że unijne przepisy nakazują zwrot wszystkich pieniędzy wydanych na zakup wycieczki, która nie doszła do skutku z powodu bankructwa biura, zaczęli zgłaszać się do nas poszkodowani czytelnicy. Teraz część z nich chce wydostać resztę straconych pieniędzy od budżetu.

Zamierzam się domagać odszkodowania od państwa - zapowiada pani Ewa w przysłanym do nas e-mailu. - Jestem poszkodowana przez biuro podróży Sky Club. Zgodnie z umową, jaką zawarłam z biurem, powinnam wylecieć do Turcji 16 lipca. Jak wiadomo, moje wakacje nie doszły do skutku, ponieważ Sky Club ogłosił upadłość 4 lipca - wyjaśnia. Część poszkodowanych liczy, że uda im się zebrać większą grupę. - Wtedy będziemy mogli złożyć pozew zbiorowy. Moje biuro splajtowało, a za tydzień miałam lecieć na wakacje - pisze pani Barbara.

I pozwy w tej sprawie prawdopodobnie nastąpią. Piotr Cybula z kancelarii Bielański i Wspólnicy zamierza wykazać, że skoro państwo nie dopełniło swoich zadań, to naraziło obywateli na straty i to ono powinno oddać ludziom pieniądze. Udało mu się zebrać już grupę kilkudziesięciu osób, które są zdecydowane na zaskarżenie państwa. Decyzja, czy będzie to pozew zbiorowy, czy indywidualny, jeszcze nie zapadła. Na razie czeka na decyzje urzędów marszałkowskich, które decydują o wypłacie pieniędzy dla poszkodowanych, co może procedurę opóźnić. - Marszałkowie województw zdecydowali, że będą czekać dwanaście miesięcy na zgłoszenie się poszkodowanych przez biura klientów - wyjaśnia Piotr Cybula. - To niedopuszczalne, to jak czekanie na przedawnienie sprawy - dodaje.

W opinii prawnika wyklucza to wcześniejsze udanie się do sądu, ponieważ dopiero po roku będzie wiadomo, jaką część wydanych pieniędzy odzyskają z gwarancji wykupionych przez bankrutów. I wtedy będzie można oszacować wartość ich roszczeń.

Zamierzam w pierwszej kolejności wykazać bezpodstawność takiego działania marszałków - tłumaczy adwokat. - Roszczenia poszkodowanych powinny być regulowane natychmiast po ich zgłoszeniu w urzędzie marszałkowskim - wyjaśnia Cybula.