Samolot z tureckiej Antalyi wylądował dziś o 13.25 na warszawskim lotnisku Chopina. Część turystów relacjonuje, że w czasie pobytu nie odczuła problemów związanych z ogłoszonym bankructwem. Inni zamiast w Warszawie mieli lądować na przykład w Poznaniu. Na lotnisku w stolicy nie pojawił się jednak żaden pracownik biura i klienci zostali pozostawieni sami sobie. Musieli na własną rękę organizować dalszą podróż.

Mazowiecki Urząd Marszałkowski został powiadomiony o tym, że większość powrotów do Polski została opłacona. Przylot pozostałej części zostanie sfinansowany z gwarancji ubezpieczeniowej, która w przypadku biura GTI Travel Poland wynosi ponad siedem milionów złotych.

Na razie nie wiadomo co stanie się z klientami biura pozostającymi nadal w kurortach. - Z zeszłorocznego doświadczenia wiemy, że to nieprzewidywalne. W jednych miejscach kontrahenci zachowują się bardzo fair, ale inni wyrzucają turystów z hoteli - mówi Marta Milewska z urzędu marszałkowskiego.

Bankructwo GTI Travel Poland to efekt kłopotów tureckiej Kayi Group. - GTI było częścią tej grupy i padło ofiarą problemów tego holdingu. Najpierw upadła linia lotnicza SkyArlines należąca do grupy, potem GTI Niemcy, no i w końcu GTI Polska - mówi Tomasz Rosset z Polskiej Izby Turystyki.

Osoby, które wykupiły wycieczkę w GTI Travel nie mają co liczyć na wakacje. Mogą już składać wnioski do urzędu marszałkowskiego w sprawie roszczeń. Na razie nie wiadomo, czy wszyscy otrzymają zwrot pieniędzy. To zależy ile ich zostanie z ubezpieczeniowych gwarancji.