A jeszcze miesiąc temu biura podróży deklarowały, że im bliżej terminu wylotu, tym ceny wycieczek będą wyższe średnio o 7–8 proc. Do czerwcowych obniżek skłonił je umiarkowany popyt na rynku. Biura oczekują, że obsłużą w tym roku taką samą liczbę klientów jak w 2012 r., czyli ok. 1,3 mln. A rok temu, opracowując katalogi na ten sezon, spodziewały się wzrostu przynajmniej o 10 proc.

Cenom sprzyjają też... kursy walut. Mimo osłabienia złotego w ostatnich dniach za euro i dolara biura podróży wciąż płacą mniej niż rok temu, kiedy to kalkulowały program na tegoroczny letni sezon. – Na samym euro różnica wynosi ok. 20 gr, a w większości kurortów płaci się tą walutą. Do tego paliwo lotnicze jest o kilka procent tańsze, co przekłada się na niższe ceny biletów – tłumaczy Krzysztof Piątek, prezes Neckermann Polska.

To wszystko oznacza, że także klienci, którzy nie wykupili przy rezerwacji imprezy ubezpieczenia gwarantującego stałą cenę, nie powinni obawiać się dopłat do wycieczek wykupionych z dużym wyprzedzeniem.

Ale jest też i zła wiadomość. Choć są powody do dalszych spadków cen wyjazdów, w ścisłym sezonie, który trwa od lipca do sierpnia, biura zamierzają je podnieść. Powód – chcą zarobić na tym, że w tym czasie najwięcej osób podejmuje decyzję o tym, gdzie spędzi urlop.

Wzrosną one najwyżej o kilka procent – podkreśla Grzegorz Baszczyński, prezes Rainbow Tours.

Biura podróży stawiają bowiem w tym roku na rentowność. Większość z nich oczekuje nawet poprawy obrotów i zysków względem roku ubiegłego. Itaka spodziewa się, że jej zysk przekroczy nawet 30 mln zł, czyli osiągnie poziom z 2011 r., który był historycznie dla niej najlepszy. – Warunkiem jest jednak to, by kursy walut utrzymały się na zbliżonym poziomie do 10 sierpnia. Do tego czasu bowiem wywiążemy się ze wszystkich płatności względem kontrahentów – informuje Piotr Henicz, wiceprezes Itaki.

Biuro Neckermann założyło, że w tym roku osiągnie 1,8 mln euro zysku (ok. 7,6 mln zł) wobec straty w 2012 r. – Na razie nasze obroty są o 18 proc. wyższe niż przed rokiem. Już teraz o kilka procent przekraczamy założenia – zauważa prezes Krzysztof Piątek.

Także Grecos Holiday, który nie zaprzecza, że walczy o klientów cenami, spodziewa się poprawić swoje wyniki finansowe. Spółka oczekuje w tym roku 230 mln zł obrotu i zysku na poziomie 4 mln zł. W 2012 r. było to 150 mln zł obrotu i 3,5 mln zł zysku i to pomimo większych nakładów na marketing i informatyzację.