Wyruszył kajakiem z Lizbony 5 października ubiegłego roku. Nie udało mu się jednak dotrzeć bezpośrednio do Ameryki. Po drodze zepsuł mu się ster, co zmusiło go do postoju na Bermudach.

Po 4 tygodniach spędzonych na wyspach wznowił wyprawę i wczoraj dotarł do Port Canaveral na Florydzie. - On nie wyszedł na ląd tylko pozostał w kajaku. Wyprawa się zakończy jak wyjdzie na ląd w New Smyrna Beach - mówi Piotr Chmieliński, który koordynuje wyprawę po stronie amerykańskiej.

Do New Smyrna Beach, które od początku było celem wyprawy, polski kajakarz dopłynie już nie oceanem ale po wodach wewnętrznych Florydy.

Tam jest jezioro i rzeka Indian River. Tymi wodami płynie na północ i około 3 czasu lokalnego (21 czasu polskiego) powinien dotrzeć do New Smyrna Beach, gdzie czeka na niego całe miasteczko - dodaje Piotr Chmieliński.

Z powodu przerwy na Bermudach wyczyn Aleksander Doby może nie zostać oficjalnie uznany jako przepłynięcie Atlantyku, czego przed nim dokonało tylko 3 kajakarzy.