Wczoraj późnym popołudniem biuro Rainbow Tours zawiadomiło swoich agentów o zawieszeniu lotów do Szarm el-Szejk w dniach od 15 listopada do 17 grudnia. Pozostali touroperatorzy – Itaka, Sun & Fun, Wezyr – wciąż zastanawiają się, co zrobić. Nie ukrywają, że kluczowe jest stanowisko resortu spraw zagranicznych, który odradza co prawda podróże do Egiptu, jednak z wyłączeniem wyjazdów grupowych do miejscowości turystycznych położonych po stronie afrykańskiej nad Morzem Czerwonym (Hurgada, Al-Dżuna, Safadża, Marsa Alam) oraz Szarm el-Szejk na Synaju. Komunikat resortu nie zmienił się od 26 października. A zatem informacja o tym, że przyczyną katastrofy rosyjskiego MetroJeta może być bomba, pozostała bez echa wśród urzędników.

Nawet jeśli Szarm el-Szejk zniknie z katalogów polskich biur podróży, to nie zniknie z nich Egipt. Touroperatorzy podkreślają bowiem, że nie zamierzają wycofywać się z wycieczek do innych kurortów. Szczególnie że wciąż notują popyt na nie ze strony turystów. Przyznają jednak, że jest on nieco mniejszy niż przed rokiem. Od stycznia do września tego roku, według danych biura ds. turystyki przy Ambasadzie Egiptu, do tego kraju wyjechało na wypoczynek z Polski 181,8 tys. osób. W tym samym czasie 2014 r. było to 244,1 tys. osób.

Czy podróżowanie do Egiptu wciąż jest bezpieczne? Biura podróży deklarują, że naciskają na linie lotnicze, by zwiększyły poziom bezpieczeństwa w samolotach. – Szybko reagują na nasze prośby. Dowodem na to jest zmiana kursu lotów do Szarm el-Szejk. Już od kilku miesięcy omijają Synaj – komentuje Krzysztof Piątek, prezes Polskiego Związku Organizatorów Turystyki.

Sami przewoźnicy też zapewniają, że zrewidowali swoje zasady w tym zakresie. – Standardowo po każdym incydencie, czy nawet jego podejrzeniu, następuje zaostrzenie procedur. Podobnie będzie, jeśli potwierdzi się wersja o eksplozji na pokładzie – podkreśla Andrzej Kobielski, członek zarządu Enter Air. Linia nie chce jednak ujawniać, jakich zmian dokonała.

Nie ma z tym problemu Small Planet, inna linia czarterowa, która współpracuje z polskimi biurami podróży. Zapewnia, że kontroluje poziom bezpieczeństwa pasażerów i bagażu przed każdym lotem. Poza tym zatrudniła czterech nowych oficerów bezpieczeństwa, którzy mają nadzorować wejścia do samolotów i przechowalnię bagażu. Dodatkowe kontrole przeprowadzane są także dla personelu obsługi naziemnej.

Każdy przewoźnik może przeprowadzać audyty bezpieczeństwa na obsługiwanych lotniskach. Jednak w przypadku Egiptu są one wcześniej zapowiadane – tłumaczy Dominik Sierpiński, redaktor naczelny portalu Pasażer.com.

O tym, że polscy turyści mogą czuć się bezpiecznie, jest też przekonany Urząd Lotnictwa Cywilnego. Mateusz Kotliński z wydziału ds. zagranicznych i mediów w ULC zapewnia, że organizacja pozostaje w bezpośrednim kontakcie z przewoźnikami latającymi do Egiptu. Jednak to, jakie zmiany w zakresie bezpieczeństwa trzeba przeprowadzić, pozostawia im.

Pytany o to, czy nie powinien, wzorem Brytyjczyków, Irlandczyków lub Francuzów, zakazać lotów do Egiptu, urząd odpowiada, że nie ma uprawnień w tym zakresie. – Możemy tylko wydać rekomendacje w zakresie zwiększenia bezpieczeństwa i zachowania szczególnej ostrożności przy wykonywaniu rejsów. Nie wydaliśmy ich jednak dotąd, bo nie widzimy takiej konieczności. Po pierwsze dlatego, że takich rekomendacji nie wydała Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego. Po drugie, MSZ wciąż uznaje za bezpieczne wyjazdy do egipskich kurortów – usłyszeliśmy w ULC.

Linie lotnicze mają również nadzieję, że po katastrofie samolotu z rosyjskimi turystami procedury bezpieczeństwa na egipskich lotniskach zostaną zaostrzone. Tak było po zamachach w latach 90. Wówczas do ochrony turystów zmobilizowano armię i policję.

Niebezpieczne polisy

Standardowe ubezpieczenia turystów, czyli te oferowane w biurach podróży, zawierają z reguły wyłączenia odpowiedzialności za atak terrorystyczny. Warto więc się zapoznać z wszystkimi warunkami ubezpieczenia przed zawarciem umowy.

Podpisanie jej nie oznacza jednak, że turysta czy jego rodzina w razie tragedii nie ma prawa walczyć o swoje prawa. Na biurze podróży ciąży bowiem obowiązek zapewnienia turystom bezpieczeństwa. Oczywiście touroperatorzy będą próbowali wyłączyć swoją odpowiedzialność, powołując się na siłę wyższą. Będzie to jednak działanie nieprofesjonalne i raczej skazane na niepowodzenie. Chyba że rezydent biura ostrzegł przed wychodzeniem z kurortu i zwiedzaniem miasta na własną rękę, a turyści to zbagatelizowali i doszło do wypadku. W takiej sytuacji touroperator ma argumenty, które pozwolą mu się wybronić przed wypłatą odszkodowania.

Eksperci nie mają wątpliwości, że sytuację zmienić może wyłącznie nowelizacja ustawy o usługach turystycznych. Powinna ona doprecyzować warunki ubezpieczenia turystów przez biura podróży oraz system zabezpieczenia turystów na wypadek niewypłacalności organizatora. Być może na skutek zmiany ustawodawstwa europejskiego będziemy zmuszeni ponownie uregulować sposób działania rynku turystycznego.