Napatrzymy się cudnych widoków, będziemy podziwiali wijące się wśród łańcuchów górskich kręte fiordy, skryte wśród skał jeziora, wodospady, ośnieżone szczyty i księżycowe krajobrazy, odetchniemy świeżym powietrzem, przestrzenią, poznamy schludne, zamożne, ale skromne miasteczka i wioski, zaliczymy przeprawy promowe, pokonamy wiele serpentyn, przełęczy, mostów i dziesiątki wyrytych w skałach tuneli, odkryjemy tam wreszcie finezyjne drewniane kościółki i ślady legend o złośliwych trollach, wiedźmach i innych potworach.

Przez Skagerrak

Do Norwegii można samolotem, promem – ale nie bezpośrednio z Polski – i samochodem. Proponujemy ten ostatni. Wyruszamy z centrum Polski ok. godz. 14. Za Strykowem pod Łodzią trafiamy na A2 i jedziemy ni aż do Nowego Tomyśla, a potem zwykłą E30. Koło Łagowa wypadnie nam pierwszy nocleg, np. w jednym z licznych tam pensjonatów. Warto zarezerwować sobie pokój. Rano przez Świecko wjeżdżamy do Niemiec. Nasz kierunek to Hamburg, Flensburg, Arhus, Aalborg, Hirtshals (E45, E39). Dania jest sympatyczna, drogi świetne, znakomicie oznakowane. Polecamy nocleg w Hirtshals w hostelu Vandrerhjem, należącym do sieci Danhostel. I tutaj miejsca warto zarezerwować. Warunki są tu przyzwoite: czyste pokoje, kuchnia, jadalnia, łazienki – jak w to hostelu.

Rano kierujemy się ku przystani, skąd odpływają promy Color Line, płynące do Norwegii. Rezerwacja biletów w Internecie. Przeprawa przez Skagerrak trwa 3 godz. 15 minut, może więc zostać dużo dnia na dalszą podróż. Latem w Norwegii ściemnia się dopiero po godz. 22, a i teraz przed 20 jest jeszcze widno.

Mijając skupiska malowniczych wysepek prom przypływa do miasta Kristiansand. Łatwo trafiamy na E39, zwaną Kristiansandsvegen, wiodącą na zachód. Wkrótce zauważymy taflę fiordu. Te wąskie zatoki będą nam od tej pory towarzyszyć niemal wszędzie, raz po jednej, raz po drugiej stronie szosy. Uwaga! Drogi w Norwegii są dobre, ale kręte, a Norwegowie wcale nie jeżdżą wolno i wyprzedzają, gdy uznają, że ktoś się wlecze.

...czytaj dalej


Najdalej na południe

Po 43 km dojedziemy do miłego miasteczka Mandal, gdzie można rozprostować nogi, wypić kawę i posilić się. Potem tą samą, wijącą się wśród wód fiordów szosą E39 dotrzemy do Vigeland, gdzie skręcamy w lewo w drogę 460. Docieramy nią do półwyspu Lindesnes – najdalej na południe wysuniętego krańca Norwegii.

Na skalnym skraju lądu wznosi się biało-czerwona latarnia morska. Światło dla żeglarzy świeci tu nieprzerwanie od 1656 r. Wtedy było to 30 świec, a dziś - halogeny. Zbudowaną w 1915 r. latarnię można zwiedzać. Górny poziom w czasie silnego wiatru emocjonująco drży. Rozciąga się stąd widok na łączące się tutaj, zwykle wzburzone wody Morza Północnego i cieśniny Skagerrak. W sąsiednim muzeum można się rozgrzać i obejrzeć film. Tablica na kamieniu informuje, że do najdalszego na północ punktu Norwegii, czyli Nordkapp, jest stąd 2.518 km.

Nocleg na oddalonym o 3,5 km Lindesnes Camping og Hytteutleie. I tu parę słów o sposobie na niezbyt drogie, lecz przyzwoite spanie. Przyjmujemy zasadę, że śpimy w słynnych tzw. norweskich chatach (hytte). Są wszędzie, wolnostojące i na kempingach – i te wybieramy, bo są tam wszelkie wygody, informacja itd. Hytte to rodzaj dobrze wyposażonego drewnianego domku kempingowego, z łazienką i bieżącą wodą. Lub bez wody – to tylko kwestia ceny. Rezerwacji można dokonać przez internet.

Na skalnym pulpicie

Następnego dnia drogą 460 wracamy do 464, a potem do E39, kierując się w lewo na Flekkefjord (ok. 66 km). Warto dotrzeć do uroczego Egersund (kolejne 64 km), choćby dla rzutu okiem. Następny postój to miasto portowe Stavanger (po ok. 75 km), do którego można dotrzeć E39 albo – i taki wariant proponujemy – szosą 44, wiodącą wzdłuż wybrzeża.

...czytaj dalej


Urokliwe Stavanger liczy 120 tys. mieszkańców i jest czwartym miastem Norwegii. 100 lat temu było to centrum rybołówstwa, dziś jest znaczącym ośrodkiem obsługi wydobycia ropy naftowej i gazu z szelfu Morza Północnego. Do obejrzenia jest tam drewniana starówka, port, katedra, muzeum miejskie i morskie, a także inne muzea: produkcji konserw, ropy naftowej, druku i dróg. Nocleg na kempingu Mosvangen nad jeziorem Mosvannet przy drodze E39, blisko centrum.

Kolejny cel to Kinsarvik (ok. 240 km). Warto rozpocząć podróż wcześnie, bo po drodze czeka nas atrakcja, której nie wolno pominąć: Kazalnica. Wcześnie rano zabieramy się na prom, którym dotrzemy do miejscowości Tau, po czym drogą 13 zwaną Ryfylkevegen (od nazwy regionu) jedziemy w kierunku przeciwnym do celu, czyli na południe. Mijamy miasto Strand i zatrzymujemy się na parkingu schroniska Preikestolhytta. Stąd pieszo wyruszymy ku największej atrakcji Ryfylke: granitowej półce skalnej Preikestolen (ang. Pulpit Rock, czyli po naszemu Kazalnica) zawieszoną 604 m nad taflą Lysefjordu. Trasa nie jest łatwa: pieszo pod górę 4 km kamienistym, miejscami dość stromym szlakiem – więc warto mieć mocne buty. Do pokonania mamy różnicę poziomów 330 m, co zabierze nam dwie godziny marszu.

U celu czeka nas niezapomniane przeżycie! Można podejść na sam skraj niczym nie zabezpieczonej skalnej półki i albo położyć się, wystawiając głowę poza krawędź, albo nawet usiąść i spuścić nogi – pod warunkiem, że nie cierpimy na lęk wysokości. Ciekawe – nie było tam nigdy wypadku.

Przed nami widok, który odbiera mowę: sunący łagodną wodną wstęgą wśród skalistych, miejscami zadrzewionych brzegów przepiękny, ciemnobłękitny Lysefjord. Powrót na parking zajmuje również około dwóch godzin.

...czytaj dalej


W mieście deszczu

Jedziemy dalej szosą 13, a potem 45 w stronę miasta Byrkjedal, wcześniej w miejscowości Gilja odbijając do wodospadu Månafossen. Potem wracamy na drogę 13 i kierujemy się na północ. Zapewne późnym wieczorem, pokonując liczne tunele, dotrzemy do miasta Kinsarvik. Warto tu zostać na kilka dni, gdyż jest to dobry punkt wypadowy. Miasteczko leży w miejscu, z którego rozchodzą się trzy odnogi fiordu Hardanger. Piękny widok na tę okolicę roztacza się z Kinsarvik Camping. Wart zwiedzenia jest biały kamienny kościółek z XII w., gdzie w średniowieczu przechowywano żagle i maszty statków wikingów.

Z Kinsarviku można odbyć dwie wyprawy. Pierwsza, niezbyt forsowna, wiedzie do czterech fantastycznych wodospadów: Tveitafossen, Nyastølsfossen, Nykkjesøfossen i Søtefossen. To trzy godziny piechotą w jedną stronę.

Następnego dnia samochodem wybieramy się do drugiego miasta Norwegii, ćwierćmilionowego Bergen – stolicy fiordów (120 km). Najpierw z miejscowości Brimnes przeprawiamy się promem przez Eidfjord, potem zmierzamy drogą numer 7, miejscami bardzo krętą.

W samym Bergen koniecznie trzeba pospacerować wśród hanzeatyckich domków na nabrzeżu. Nie sposób pominąć też targu rybnego, ani odmówić sobie wjechania kolejką na 320-metrowe wzgórze Floyen, skąd rozciąga się piękna panorama miasta i okolic. Pod warunkiem że nie pada. Bo Bergen to prawdziwe miasto deszczu – pada tu przez więcej niż połowę dni w roku. Późnym wieczorem wracamy tą samą trasą, którą przyjechaliśmy.

Opuszczając Kinsarvik drogą 13 kierujemy się na miasteczko Eidfjord, gdzie wśród malowniczych górskich grzbietów kończy się fiord o tej samej nazwie. Widoki naprawdę przepiękne. Jedziemy dalej drogą 13 i 7. Będziemy pokonywać największy płaskowyż Europy: Hardangervidda. Znajduje się tu park narodowy. To leżąca powyżej strefy roślinnej drzew, chłodna i surowa kraina reniferów o księżycowej scenerii, gdzie nawet latem można natknąć się na płaty śniegu. Po drodze warto obejrzeć ponad 180-metrowy wodospad Vøringsfossen, spływający do krętego potoku. Warto popatrzeć stąd na spływający z ciemnych gór biało-błękitnawą czapą lodowiec Hardanger.

...czytaj dalej


Ku bohaterom Telemarku

Dalej przejeżdżamy przez słynący z przepięknej przyrody i świetnych warunków do letniego wypoczynku okręg Telemark. Drogą 37 dojeżdżamy do miasteczka Rjukan, położonego w ciągnącej się ponad 6 km dolinie Vestfjorddalen. To właściwie skalisty wąwóz, głęboki, o niemal pionowych urwistych zboczach, z których co krok tryskają wodospady. Na samym dnie doliny napotkamy kemping Rjukan Hytte og Caravanpark, gdzie można zamieszkać w typowej hytte z dachem porośniętym trawą. Wychodząc rano zobaczymy przed oczami kilkusetmetrową pionową ścianę skalną i szumiące wodospady.

Oprócz pięknych tras spacerowych i miejsc widokowych jedną z największych atrakcji Rjukan jest należąca do pierwszych i największych na świecie elektrowni wodnych Vemork. Powstała w 1911 r., ale wciąż jest czynna. W czasie II wojny światowej hitlerowcy wytwarzali tu ciężką wodę, potrzebną do produkcji broni atomowej. W 1943 r. odbyła się tu słynna, przygotowana przez dowództwo alianckie akcja sabotażowa norweskiego ruchu oporu. Wydarzenia te posłużyły jako inspiracja dla głośnego filmu „Bohaterowie Telemarku” z Kirkiem Douglasem. W elektrowni mieści się też muzeum.

W perspektywie głównej ulicy Rjukan można podziwiać przypominającą wulkan górę Gaustatoppen o ściętym stożku (1.881 m n.p.m.), skąd rozciąga się wspaniała panorama gór Telemarku.

I to był ostatni etap wyprawy. Wracamy drogami 37 i 41. Po drodze warto jeszcze stanąć w Heddal i Uvdal i obejrzeć słynne drewniane kościółki (stavkirke). Docieramy do Grimstad (nocleg na kempingu Bie Apartement & Feriesenter), a potem już tylko E18 do Kristiansand i na prom.