W tym roku zimowy urlop planuje 50 proc. polskich turystów - wynika z danych Instytutu Badania Opinii Homo Domini. Połowa z nich wciąż jednak jeszcze nie zdecydowała, dokąd wyjedzie. Należy oczekiwać, że w tym roku, podobnie jak w latach ubiegłych, królować będą narty. Liczą na to biura podróży, które zadbały o bogatą ofertę.

Dominują w niej oczywiście wyjazdy z dojazdem własnym. Jeśli chodzi o Austrię, w której sezon narciarski już się rozpoczął, najszerszą ofertę hoteli i apartamentów mają TUI i Neckermann. Jednakże inne biura podróży również mają się czym pochwalić. - Tacy organizatorzy, jak Wygoda Travel, czy Volare Travel, do tej pory zdecydowanie specjalizujący się w ofercie narciarskiej we Włoszech, w tym roku wystartowali z bogatą propozycją nart w Austrii - mówi Anna Zielińska z internetowego biura podróży Fly.pl

Alpejskie oferty

Po ostatnich dwóch-trzech sezonach królowania Włoch to właśnie Austria, która kusi już czynnymi wyciągami na lodowcach w Stubai, Solden, Kitzsteinhorn, Tux, czy Pitztal, ma szansę w tym roku stać się znowu celem numer jeden. Szczególnie, że na tygodniowy pobyt w tym kraju może wystarczyć już niecałe 300 zł. - Zakwaterowanie w trzygwiazdkowym hotelu w Panyhof Sulzbach, bez wyżywienia, to wydatek 271 zł od osoby - mówi Andrzej Glapiak z Easygo.pl&Wakacje.pl

To nie oznacza jednak, że Włochy stracą w tym roku na popularności. Organizatorzy, zarówno niemieccy jak i polscy, zadbali bowiem i tutaj o atrakcyjne oferty. - Ceny imprez z dojazdem własnym zaczynają się już od 240 zł od osoby za tydzień, w apartamencie czteroosobowym bez wyżywienia - wymienia Anna Zielińska.

Obecnie we Włoszech można już szusować w Passo Stelvio i Val Senales. Wkrótce dołączy Cervinia. Tam jednak wyciągi będą działały przez cały tydzień dopiero od listopada.

Dla osób, które lubią wypoczywać w luksusowych warunkach, biura podróży przygotowały oferty we Francji i Szwajcarii. - Same ceny nie odbiegają od tych we Włoszech, czy Austrii, ale koszty, jakie trzeba ponieść za dodatkowe atrakcje na miejscu, są wyraźnie wyższe - tłumaczy Anna Zielińska.


Planując dwutygodniowy wyjazd w te rejony, wraz z wyżywieniem, trzeba się przygotować się na wydatek rzędu 5 tys. zł na osobę. Przynajmniej tyle trzeba będzie mieć w portfelu, by spędzić urlop z TUI w jednym z najsłynniejszych ośrodków sportów zimowych na świecie - St. Moritz. Kurort słynie nie tylko ze wspaniałych warunków narciarskich, które gwarantuje 60 wyciągów i liczne trasy o różnym stopniu trudności, ale także ze swych uzdrowiskowych tradycji. To także stolica zimowej mody, do której co roku zjeżdżają największe gwiazdy z całego świata.

Ruszyły też wyciągi na lodowcu w Tignes, w jednym z najpopularniejszych ośrodków we Francji. Z kolei 5 grudnia nastąpi otwarcie regionu narciarskiego Les Trois Valles (Trzy Doliny) oraz Les Menuires, w którym będą uruchomione cztery wyciągi, dające dostęp do tras o łącznej długości 2 tys. kilometrów. Otwarciu sezonu towarzyszyć będą promocje skipassów. Sześciodniowy pobyt w Les Menuires to wydatek 124 euro, a w Les 3 Valles - 151 euro.

Nie można zapominać o nowościach w tym regionie, dla których warto go odwiedzić. Po pierwsze sześcioosobowy wyciąg krzesełkowy zastąpi 4 stare wyciągi znajdujące się w rejonie Reberty - Las Bruyeres, gdzie ulepszono także system tras zjazdowych. Zainstalowanie nowych armatek śnieżnych zapewni natomiast doskonałe warunki, nawet wtedy, gdy natura poskąpi białego puchu.

Na nartach można już jeździć także w Szwajcarii. Czynne są na pewno trasy w Saas Fee i Zermatt, które pokrywa już prawie metrowa warstwa śniegu.

Na południe

Nie trzeba jednak jechać aż do Włoch czy Austrii, by skosztować białego szaleństwa. Całkiem dobre warunki do tego, i to w bardzo przystępnych cenach, oferują ośrodki naszych południowych sąsiadów. Za tygodniowy pobyt w trzygwiazdkowym hotelu, w dwuosobowym pokoju ze śniadaniem, wydamy tam niecałe 280 zł.


Do tego do Czech czy na Słowację jest znacznie bliżej niż w Alpy, co oznacza mniejsze koszty podróży. Mniej także, o 40-50 euro, zapłacimy za skipassy. Na sześciodniowy pobyt w rejonie czeskiego Liberca wystarczy nam już około 100 euro. W zamian za to otrzymamy dostęp do dwóch kolejek i siedmiu wyciągów o przepustowości 400 osób na godzinę każdy.

Mało, kto wie, że na Słowacji znajduje się 20 większych, 40 średnich i 20 mniejszych ośrodków narciarskich. Na narciarzy czeka tam w sumie 950 wyciągów oraz 60 kolejek linowych o łącznej przepustowości ponad 500 tys. osób na godzinę. W tym roku o doskonałe warunki zjazdu zadbają operatorzy armatek śnieżnych. Zapewnią one biały puch na ponad 600 ha powierzchni stoków.

Najsłynniejszym słowackim ośrodkiem jest Tatrzańska Łomnica, gdzie w zeszłym roku oddano do użytku nowe trasy zjazdowe o długości 5 km oraz czteroosobową kolejkę krzesełkową Doppelmayr o długości 1 tys. metrów (w rejonie Start-Cucoriedky). Poszerzono także trasy zjazdowe od Skalistego Stawu do Tatrzańskiej Łomnicy.

Przywitanie sezonu narciarskiego

Pierwszy śnieg z biurami podróży można będzie już przywitać w listopadzie, biorąc udział w Skiopening, czyli wielkich imprezach przygotowanych z okazji otwarcia sezonu narciarskiego dla wszystkich fanów białego szaleństwa.

Z Neckermannem można świętować w Zell Am See/Kaprun. Już za 524 zł od osoby można wziąć udział w imprezie w tym jednym z najbardziej znanych w Europie regionów narciarskich.

- W cenę wliczony jest trzydniowy pobyt oraz karnet narciarski - mówi Magda Plutecka-Dydoń z Neckermanna, który proponuje tej zimy wyjazd do ponad 600 obiektów w 300 miejscowościach, znajdujących się w 50 regionach turystycznych.

Do Zell Am See warto wybrać się w tym roku z kilku powodów. Po pierwsze jest to idealny region dla narciarzy ceniących sobie doskonałe warunki. Narciarstwo na wysokim poziomie zapewnia tu ponad 150 kilometrów tras, z których najdłuższa ma ponad 6 kilometrów. Dodatkową atrakcją są trasy dla narciarzy biegowych, dwa lodowiska: kryte oraz odkryte na zamarzniętym jeziorze, wreszcie oświetlony w nocy stok.


W tym roku, po raz pierwszy, dzięki nowym systemom zaśnieżania, wszystkie trasy zostaną pokryte grubą warstwą sztucznego śniegu.

Poza tym na lodowcu Kitzsteinhorn, od stycznia 2010 r. na 2,500 metrach wysokości znajdować się będzie Ice Camp, stworzony z ponad 60 ton lodu i śniegu. Serwowane w nim będą nie tylko drinki, ale też noclegi.

Zell Am See kusić też będzie specjalnymi pakietami. Snow Okay, za około 370 euro, gwarantuje nie tylko darmowe wstępy na lodowisko, ale też wstęp na kryte baseny na terenie całego regionu. Umożliwia tez otrzymanie sporych zniżek na wypożyczenie sprzętu.

- Uczestnikom Skiopening w Zell Am SEE oferujemy gratisowy karnet narciarski, 20 proc. zniżkę na wypożyczenie sprzętu narciarskiego i jego zakup, a także transport do Austrii luksusowym autokarem - wymienia Magda Plutecka-Dydoń.

Śnieżny raj na ziemi

Nadejście sezonu narciarskiego można też przywitać w Tignes. To stacja narciarska położona na wysokości 2,1 tys. metrów n.p.m. u podnóża lodowca Grande Motte. Dzięki takiej lokalizacji, śnieg zalega tu przez 365 dni w roku. Trasy o długości ponad 300 km i brak kolejek do wyciągów pozwalają uznać to miejsce za śnieżny raj na ziemi.

- Zauważyliśmy, że narciarze coraz chętniej wybierają się do Francji. Dlatego wprowadziliśmy do oferty kolejną stację z tego kraju - mówi Grzegorz Baszczyński, prezes Rainbow Tours. Jak dodaje Baszczyński, koszt tygodniowego pobytu w Tinges zaczyna się już od 1393 zł. W cenę wliczony jest przejazd autokarem oraz zakwaterowanie w czteroosobowym apartamencie.


Na narty samolotem

Spadek cen wycieczek samolotowych powoduje, ze z roku na rok przybywa ofert lotniczych w zimowych katalogach touroperatorów. - Stały się one bardzo konkurencyjne szczególnie w stosunku do ofert z dojazdem własnym, na niekorzyść których wpływa w tym roku wysoki kurs euro. Powoduje on, że koszty paliwa oraz przejazdu autostradami nie wychodzą już tak tanio, jak przed rokiem - zauważa Andrzej Glapiak. .

W porównaniu z 2008 rokiem przybyło zwłaszcza samolotowych wycieczek do Włoch. - Organizatorzy tacy, jak Rainbow Tours, Wygoda Travel czy Otium Travel proponują wyloty do hoteli i apartamentów w najlepszych regionach narciarskich, np. w Val di Fiemme albo Val di Sole, Tre Valli, Kronoplatz czy Alta Vatellina. Ceny ofert z dwoma posiłkami zaczynają się tam od 2 tys. zł od osoby - mówi Anna Zielińska.

Z Rainbow Tours można wybrać się na wycieczkę do doliny Val di Fiemme, pod hasłem Ski Safarii. Dzięki uczestnictwie w niej zyskujemy możliwość szusowania po stokach pięciu terenów narciarskich, połączonych wspólnym karnetem i siecią skibusów. Głównym ośrodkiem regionu jest Skicenter Latemar, dysponujący 55 kilometrami tras zjazdowych i wyciągami o przepustowości 30 tys. osób na godzinę. Cena tygodniowego Ski Safarii, z zakwaterowaniem w hotelu ze śniadaniem, wynosi od 2,1 tys. zł.

Na narty samolotem można też wybrać się do Francji. Biuro Active Travel, podobnie jak w roku ubiegłym, oferuje wyjazdy do regionu Trzy Doliny w Sabaudii oraz do Chamonix pod ścianą Mont-Blanc. Ceny wyjazdów zaczynają się od 1,4 tys. zł od osoby.


Najpopularniejszym regionem we Francji jest oczywiście Val D’Isere. Tutaj znajduje się, znane z X Zimowych Igrzysk Olimpijskich, miasto Grenoble. Położone jest ono w dolinie otoczonej przez góry Vercor, Belldone i Chartreusse, co czyni miasto idealną bazą wypadową dla narciarzy oraz amatorów górskich wycieczek. W rejonie Grenoble znajduje się zresztą najdłuższa trasa zjazdowa na świecie: licząca 16 kilometrów Sarenne (w ośrodku L’Alpe d’Huez) uznawana jest za kanon alpejskich tras. Oznaczona jest kolorem czarnym, co oznacza, że jest przeznaczona dla osób doświadczonych. Czas przejazdu zajmuje tu nawet półtorej godziny.

- L’Alpe d’Huez to doskonałe miejsce także dla amatorów snowboardu. Do ich dyspozycji oddano dwa snowparki. Można tu jeździć także poza wyznaczonymi trasami, biegać na nartach oraz uprawiać paragliding - wylicza Grzegorz Baszczyński.

Zaletą ofert w tym regionie jest zakwaterowanie tuz przy wyciągach. Cena tygodniowego pobytu w apartamencie z przelotem to około 1,3 tys. zł od osoby.

Białe szaleństwo w krainie fiordów

Podobnie jak w latach ubiegłych, także w tym roku w katalogach touroperatorów nie zabrakło nowości. Itaka jako pierwsza zaproponowała wyjazdy do Bansko, do jednego z trzech największych kurortów w Bułgarii. Miejscowość ta znajduje się u podnóża wyniosłych gór Pirin, co gwarantuje jej co roku iście alpejskie warunki. Bliskość portu lotniczego w Sofii (oddalony zaledwie o 2,5 godziny jazdy samochodem) zapewnia kurortowi dobre połączenie z każdym miejscem w Europie. Do dyspozycji turystów jest 15 wyciągów i 56 kilometrów tras narciarskich. Na najwyższe szczyty dowozi narciarzy gondola.

Zaletą Bansko są niskie ceny. Przynajmniej w porównaniu z tymi, jakie znajdziemy w innych bułgarskich kurortach, takich jak Borowec czy Pamporowo. Cena tygodniowego pobytu w apartamencie czteroosobowym, bez wyżywienia, wynosi w Bansko nieco ponad 1 tys. zł, a z wyżywieniem – półtora tysiąca. To niedrogo, zważywszy że wycieczki do Bułgarii uwzględniają przelot samolotem. Pierwszy termin wylotu w nadchodzącym sezonie jest przewidziany na 12 grudnia.

Nie zabrakło też nowej propozycji dla osób z bardziej zasobnym portfelem. Z myślą o nich biura podróży przygotowały wyjazdy na narty do Norwegii. Z Ecco Holiday można poszusować na nartach w górskiej miejscowości Hafjel, położonej zaledwie 15 km na północ od Lillehammer, które sławę zdobyło dzięki organizowanym tam XVII zimowym igrzyskom olimpijskim. Do dyspozycji narciarzy jest 16 wyciągów, które zapewniają dostęp do ponad 40 km tras. Najdłuższa z nich ma 7,5 km długości i różnicę wzniesień 835 metra. Tygodniowy pobyt w jednym z lokalnych hoteli z wyżywieniem, to koszt ponad 3 tys. zł od osoby. Do Norwegii, podobnie jak do Bułgarii, można też polecieć na narty samolotem.