O ile zamieszki w Tunezji skończyły się ewakuacją większości polskich turystów, o tyle w Egipcie - przynajmniej na tę chwilę - nic takiego się nie szykuje. Przedstawiciele biur podróży uspokajają, że sytuacja jest na bieżąco kontrolowana, a turystom wypoczywającym w egipskich kurortach nie grozi żadne niebezpieczeństwo.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaleca turystom zwiedzającym Egipt "zachowanie szczególnej ostrożności,  zwłaszcza podczas odwiedzania miejsc publicznych, takich jak bazary, muzea, centra handlowe oraz unikanie miejsc ewentualnych demonstracji i tłumnych zgromadzeń". Nie ma jednak żadnych sugestii, by powstrzymać się od wyjazdu t tego kraju.

"Ograniczamy jedynie wycieczki fakultatywne jeśli chodzi o Kair i o Suez" - mówi w rozmowie z dziennikiem.pl Artur Altman, rzecznik biura podróży Alfa Star. Przyznaje, że jeszcze wczoraj lokalne władze zapowiedziały przydzielenie specjalnej ochrony konwojowi autobusów jadących do Kairu. Zapowiedziały też ograniczenia w poruszaniu się po egipskiej stolicy. Dziś jednak - jak mówi - zdecydowano, że konwój może wyruszyć bez dodatkowej obstawy. Dodaje, że z jego informacji wynika, iż z wycieczki zrezygnowało kilka osób, nikt jednak nie chce wcześniej wracać do Polski.

"Działając na zasadzie zwiększonej ostrożności, Triada podjęła jedynie decyzję o czasowym wstrzymaniu organizowania wycieczek fakultatywnych do Kairu" - napisała w komunikacie przesłanym dziennikowi.pl Ewa Zawistowska z biura podróży Triada. Dodaje, że epicentrum protestów społecznych mieści się daleko od miejsc, w których wypoczywają klienci biura.


Potwierdza to także Magda Plutecka-Dydoń reprezentująca biuro podróży Neckermann. "Wydarzenia w Kairze nie mają bezpośredniego wpływu na komfort wypoczynku turystów spędzających tam wakacje. W kurortach nad Morzem Czerwonym jest bezpiecznie, a nasi turyści wypoczywają w spokojnej, typowo wakacyjnej atmosferze" - zapewnia. Podkreśla też, że sytuacja jest na bieżąco monitorowana.

Żadnych zmian w planie wyjazdów do Egiptu nie wprowadza także Tui. Biuro w specjalnym komunikacie przyznaje, że w tej chwili nad Morzem Czerwonym wypoczywa kilkuset jego klientów i wszyscy są bezpieczni. "W każdej chwili jesteśmy w stanie, podobnie jak w przypadku Tunezji, wyczarterować specjalny lot, aby ściągnąć ich do kraju. Jesteśmy przygotowani na każdą ewentualność i będziemy działać bardzo szybko, jeśli zajdzie taka potrzeba" - powiedział Marek Andryszak, Prezes TUI Poland. Biuro podaje też, że z programu wycieczek zniknęły te miejsca, które "mogą stwarzać potencjalnie zagrożenie".

"Z tych informacji, które my zebraliśmy i które nasz rząd zapewne posiada, nie wynika, by była jakaś eskalacja. To są raczej incydentalne sytuacje" - mówi Artur Altman. Przekonuje, że w kraju, który żyje głównie z turystyki, władze zrobią wszystko, by opanować tę sytuację.

Wydaje się, że dalecy od paniki są także turyści, którzy wykupili wycieczki do Egiptu. "Są telefony od klientów, ale to są pytania o to, co się tam dzieje, a nie rezygnacje" - przyznaje rzecznik biura Alfa Star.