Zamieszki w krajach Makrebu spowodowały, że dziś na tygodniowy urlop do Egiptu można wybrać się za około 1,1 tys. zł, a do Tunezji nawet za mniej niż 1 tys. zł. Wcześniej kosztowały co najmniej 200 zł więcej.

Spadek zainteresowania obserwują wszyscy więksi touroperatorzy, którzy uważają, że ten rok może być kolejnym słabym dla branży. A to dlatego że tylko część osób, które dotychczas wyjeżdżały na wakacje do Egiptu czy Tunezji, decyduje się na inny zagraniczny kierunek. W zeszłym roku w obu tych krajach urlop spędziło łącznie 600 tys. Polaków.

– Widzimy spadek w liczbie rezerwacji. W zeszłym roku o tej porze mieliśmy ich 350 dziennie. Obecnie jest ich około 200. Mamy nadzieję, że im bliżej wakacji, tym będzie lepiej. Nie oczekujemy jednak powrotu do poprzedniego poziomu – wyjaśnia Artur Altman z biura Alfa Star.

Zamieszki w Egipcie i Tunezji przełożyły się też na mniejsze zainteresowanie krajami arabskimi. Cierpi Maroko, które miało się stać alternatywą dla Egiptu. W styczniu i lutym sprzedawało się średnio 2000 wycieczek do tego kraju.

– Obecnie jest przynajmniej o 20 proc. rezerwacji mniej – twierdzi Piotr Czorniej z Exim Tours.

Hitowe Hiszpania i Turcja

Liczba sprzedawanych wycieczek na Półwysep Iberyjski, których ceny zaczynają się od 1500 zł od osoby, wzrosła nawet o 300 proc. Do Turcji, gdzie za tydzień trzeba zapłacić 1200 zł, o ponad 100.

Na przykład w Exim Tours są dostępne tylko pojedyncze wolne miejsca na wybrzeże Costa del Sol w lipcu, a w TUI zostało ich łącznie 20 w czerwcu i lipcu na Fuertaventurę. Oba te kraje to największe hity tego roku. Według najnowszego raportu portalu turystycznego EasyGo.pl pierwszy z nich w lutym wybrało 24 proc. rezerwujących, a drugi 23 proc. Wiele biur notuje wręcz 300-proc. wzrost sprzedaży na Majorkę i Wyspy Kanaryjskie.


Do tej dwójki ma szansę dołączyć Izrael. Sprzedaż wycieczek do tego kraju rośnie 50 – 70 proc. w zależności od biura. 400 tys. euro, które na promocję przeznaczył resort turystki Izraela, przyniesie więc większy niż wcześniej oczekiwany efekt.

Jak mówi Yehudy Shena z resortu turystyki Izraela, promocja miała zwiększyć liczbę turystów o 25 tys., czyli do 160 tys. Tymczasem przyrost może być nawet dwa razy większy.

Zyskają krajowi

Z obserwacji organizatorów zagranicznych wycieczek wynika, że ostatecznie tylko połowa osób, które planowały wczasy w Egipcie lub Tunezji, wybierze inny kierunek za granicą. Powodem jest przede wszystkim wyższa, przynajmniej o 20 – 30 proc., cena wyjazdów do innych krajów.

Szacuje się, że w tym roku polskie morze i góry odwiedzić może nawet o 150 tys. krajowych turystów więcej niż przed rokiem. Hotelarze już odczuwają większe zainteresowanie. Rezerwacje miejsc noclegowych na lato rozpoczęły się już w lutym. To przynamniej o 2 miesiące wcześniej niż przed rokiem.

– Mamy o ponad 20 proc. więcej rezerwacji. Na lipiec ponad połowa miejsc jest już zarezerwowana – mówi Karol Brzoskowski z Hotelu Haffner w Sopocie. Nie odstraszają turystów nawet wyższe o 10 – 15 proc. niż przed rokiem ceny. Za sam nocleg w czterogwiazdkowym hotelu nad polskim morzem trzyosobowa rodzina musi zapłacić 2,7 tys. zł.