Wyprawa Colca Condor 2008 była ogromnym wyzwaniem. Polsko-amerykańsko-peruwiańska ekipa pod kierownictwem znanego podróżnika Jerzego "Yurka" Majcherczyka dotarła do niezdobytego dotąd odcinku kanionu Colca. Mimo wielu trudów i niebezpieczeństw, było warto.

Przez cały miniony tydzień członkowie ekspedycji Colca Condor 2008 zmagali się z temperaturą powietrza nieprzekraczającą pięć stopni Celsjusza. Drogę utrudniały pionowe ściany, wielkie bloki skalne, kaskady wodne i wodospady. Największy z nich - o wysokości piętnastu metrów - nazwano wodospadem Polonia.

Nie była to wyprawa turystyczna - w trakcie ekspedycji przeprowadzono wszystkie zaplanowane wcześniej badania, dokonano precyzyjnych pomiarów kanionu oraz pobrano do analizy próbki skał. Poczynania śmiałków z ogromnym zainteresowaniem śledziło całe Peru.

Odkryte w środę pole z grobowcami i mumiami otrzymało nazwę "polsko-peruwiański park archeologiczny Pinchollo". Droga do doliny z grobowcami została nazwana Camino del Mumia. Kolejnym zadziwiającym odkryciem były gorące źródła na dnie kanionu, w których woda miała temperaturę ponad 64 stopni.

Ostatnie godziny wyprawy wyglądały wyjątkowo dramatycznie. Wyjście z kanionu utrudniała pionowa ściana skalna o wysokości prawie 80 metrów, a później długi na 600 metrów stok o nachyleniu sięgającym 55 stopni. Było zagrożenie lawiną. Ekipa chciała wyjść z Colca w piątek wieczorem, jednak zapadający zmrok uniemożliwił realizację planu. Po przenocowaniu na zachodniej ścianie kanionu, w sobotę odkrywcy zaczęli niebezpieczną przeprawę. Podejście przerwało jednak tąpnięcie geologiczne.

Wreszcie ekipa Colca Condor 2008 dotarła do Cabanconde, gdzie została entuzjastycznie powitana przez władze miasta, mieszkańców i peruwiańskie media. Już w poniedziałek w stolicy Peru odbędzie się specjalna konferencja prasowa członków ekspedycji. Na ich powrót do Polski musimy jeszcze poczekać - konferencję prasową w Warszawie zaplanowano na 26 września.