Wielki pech włoskiego poszukiwacza przygód
Płynął samotnie z Peru do Australii. I kiedy był o krok od celu swojej wyprawy, musiał dać za wygraną. Ale Włochowi Alexowi Belliniemu zabrakło do brzegów kontynentu australijskiego 120 kilometrów. Gdyby dopłynął, byłby dopiero piątą osobą, która pokonała Pacyfik łodzią wiosłową.
- Krasnale rządzą we Wrocławiu
- W stolicy afrykańskiego Malawi chichoczą hieny
- Wyślij nam relację ze swojej podróży
- Zagadka Machu Picchu zwabiła nawet Tuska
- O włos od paszczy lwa
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-17

temp. min 0°C max. 15°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Włoski poszukiwacz przygód Alex Bellini po przepłynięciu 18 tysięcy kilometrów opadł z sił po wyczerpujących zmaganiach z trudnymi warunkami atmosferycznymi i wezwał pomoc. Na ratunek pospieszył mu przepływający nieopodal nowozelandzki holownik. Z jego pomocą Włoch dotarł do portu w Newcastle w australijskim stanie Nowa Południowa Walia.
"Nie jestem zawiedziony" - zapewniał Bellini po zejściu na ląd. Zaznaczył, że jego wyprawa nie miała na celu ustanowienia żadnego rekordu, tylko sprawdzenie samego siebie.
"Moja eskapada miała dwa cele. Pierwszym było przepłynięcie Pacyfiku. Drugim jednak była podróż w głąb siebie. Było to odkrywanie siebie samego" - oświadczył Włoch z Triestu.
Bellini wyruszył z Peru do Australii w lutym w 7,5-metrowej łodzi wiosłowej. Każdego dnia pokonywał ponad 50 kilometrów. W ciągu 10 miesięcy spędzonych na oceanie, stracił 15 kilogramów wagi. Podczas eskapady najbardziej doskwierała mu samotność oraz brak słodyczy.







































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!