Rowerzyści to największa zakała
Londyn ogarnęła roweromania. Ekolodzy odtrąbili już sukces, ale tysiące mieszkańców brytyjskiej stolicy przeklinają nowy trend, bo fani rowerów zanim przesiądą się na swój nowy środek transportu, masowo korzystają z metra i pociągów podmiejskich. A to oznacza niesamowity wprost tłok.
- Zwiedzaj Kraków na rowerze z wypożyczalni
- Ekologiczne miasto księcia Karola
- Oto rower dla giganta
- Miał być peleton, wyszedł mały PGR
- Rower za SMS-a
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-17

temp. min 0°C max. 15°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jak podaje BBC najgorzej jest na linii z podlondyńskiego Sevenoaks do Charing Cross. Podróż zatłoczonym pociągiem do centrum Londynu trwa prawie godzinę. "Nie dość, że połowę wagonu zajmują rowery, to jeszcze drugą okupują ich spoceni właściciele" - żali się w liście do dziennika "Daily Telegraph" David Pyle dojeżdżający codziennie pociągiem z dalekich przedmieść Londynu. "Jasne, trzeba chronić środowisko, ale nie kosztem innych" - dodaje, podkreślając, że ani metro, ani kolej podmiejska nie są przystosowane do przewozu jednośladów. "Przejazdy z zaparkowanymi rowerami w godzinach szczytu powinny być zakazane, pociągi są wówczas wystarczająco zatłoczone" - narzeka z kolei Nick Hester, pracownik City. Takich ludzi jak Pyle i Hester jest w Londynie znacznie więcej.
Mody na rower i zdrowy tryb życia nie da się już odwrócić - odpowiadają fani dwóch kółek i przekonują, że jazda na nich jest znacznie przyjemniejsza niż stanie w korkach. Podkreślają również, że dla ludzi spędzających długie godziny w biurze rower to jedyna szansa na uprawianie sportu. Co więcej, kiedy jest składany, nie wymaga kosztownego garażu, odpadają opłaty związane z ubezpieczeniem i tankowaniem.
Rowerowa rewolucja natrafiła jednak na ruch oporu i doczekała się już kontrrewolucji. Pasażerowie metra mówią wprost: wyrzucimy z podziemi fanów składaków. Londyńczyków najbardziej drażni egoizm rowerzystów - np. blokowanie drzwi i bezmyślne zajmowanie kilku miejsc. Na tym lista grzechów się nie kończy - coraz częściej są oni uznawani za piratów drogowych. Czarę goryczy przelał sam burmistrz Londynu Boris Johnson. Kilka dni temu reporterzy przyłapali go, jak pedałując, sześć razy przejechał na czerwonym świetle i nie zatrzymywał się przed przejściem dla pieszych.
Z nowej mody jak na razie najbardziej zadowoleni są producenci składaków, którzy zyski liczą w milionach funtów. "Dziennie sprzedajemy kilkadziesiąt rowerów i nie jest to kwestia chwilowej mody. Kupują zarówno imigranci, jak i bogaci maklerzy z City" - mówi DZIENNIKOWI William Taylor, właściciel sklepu rowerowego w Londynie.
Pokazem triumfu i dowodem na zwycięstwo fanów jednośladów mają być organizowane 7 czerwca w Londynie wyścigi składaków. Na przekór wszystkim, którzy się na nie zżymają.







































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!