Mauretańscy władcy Lizbony, by kontrolować linię brzegową, wznieśli tu na wyniosłym wzgórzu fortecę. Później królowie Portugalii obrali Sintrę na swoją letnią rezydencję. W całości wpisana jest do rejestru światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. I rzeczywiście, spacerując po miejscowości, trudno nie docenić jej uroku.

Uroda miasta zachwyciła Byrona, który przebywał w niej na początku XIX w. Tworząc "Wędrówki Childe Harolda" pisał: "tam Sintra w rajskim rozsiadła się gaju".

Rozrzucone po wzgórzach

Miasto podzielone jest na trzy odrębne części: Estefania, Sintra Vila, czyli główna część miasta, i położone dwa kilometry na wschód Sayo Pedro de Sintra. Zwiedzanie rozrzuconego po okolicznych wzgórzach miasta wymaga ciągłego wspinania się. Ale choć wędrówka w upale jest męcząca. warto podjąć trud.

Centrum miasta podzielone jest wąskimi i stromymi uliczkami usianymi małymi knajpkami, luksusowymi restauracjami, cukierniami, sklepikami rzemieślniczymi i antykwariatami. Podczas spaceru po starówce warto spróbować gorącego travesseiro de Sintra, bardzo słodkiego kruchego ciasteczka z nadzieniem jajecznym, albo queijada, ciastka podobnego do sernika.

Do królewskiego zamku

Nad Sintra Vila góruje Palacio Nacional, czyli zamek królewski (Praca da Republica 23). To doskonały punkt orientacyjny. Zwraca uwagę charakterystycznymi dwoma stożkowymi kominami. Według historycznych źródeł późniejszą rezydencję królewską wznieśli Maurowie. To, co dziś możemy oglądać, jest jednak wynikiem przebudowy z lat panowania króla Jana I (1385 – 1433) i jego następców. Im to pałac zawdzięcza architektoniczną różnorodność stylów z przewagą gotyku i stylu manuelińskiego. Na zewnątrz pozostały gotyckie okna, łuki wejściowe oraz przepiękne blankowanie.

Zwiedzanie rozpoczynamy od pałacowej kuchni. Sklepienie pomieszczenia zwęża się ku górze i tworzy w ten sposób wyloty dwóch gigantycznych kominów, przez które można zobaczyć kawałek nieba.

Po dawnych mieszkańcach pozostały miedziane garnki i narzędzia kuchenne – olbrzymie ruszty służące do przygotowywania uczt królewskich. W zamku można podziwiać wspaniale wyposażone komnat, łazienek, galerię nad pałacową kaplicą wzniesioną prawdopodobnie w miejscu dawnego meczetu. Każda z sal ma swoją historię czy przynajmniej legendę.

Uwagę zwracają dwie sale: Sala Łabędzi oraz Sala Srok. Ich nazwy pochodzą od malowideł na kasetonowym suficie i fryzach ukazujących te właśnie ptaki. Sroki trzymają w dziobach szarfy z napisem "por bem" – dla dobra. Legenda głosi, że słowa te wyrzekł Jan I do swojej żony Filipy, gdy ta nakryła go na całowaniu się jedną z dworek. Po tym zdarzeniu król kazał nadwornemu malarzowi namalować w komnacie tyle srok, ile kobiet mieszkało w pałacu. Inna komnata zasłynęła tym, że była... więzieniem – Pedro II przetrzymywał tu swojego brata, króla Alfonsa VI, po którym przejął tron.

Cuda z płytek

O urodzie pałacu decydują bogate dekoracje sal. Z ceramicznych płytek nazywanych azulejos ułożono tu istne cuda. Ściany przypominają dywany kwiatowe albo rozgwieżdżone niebo. W niektórych salach ceramicznym fryzem obwiedziono także piece, okna i drzwi. Te ostatnie przypominają bogato zdobione arabskie bramy. W ogromnej sali reprezentacyjnej z niebiesko-białych azulejos ułożono sceny z życia dworu. Pokrywają każdy centymetr ściany. Mozaiki zdobiące Salę Dwóch Arabów oraz Salę Syreny uznaje się za najznakomitsze na świecie.

Chwilę warto spędzić na patio. Okalają je wieńczące mury ozdobne attyki. Pośrodku dziedzińca stoi stylizowana manuelińska rzeźba.

Letnią rezydencję królewską jako ostatnia zamieszkiwała w latach 80. XIX w. Maria Pobożna, babka Manuela II Nieszczęśliwego, ostatniego króla Portugalii.

Niedaleko pałacu królewskiego uwagę zwraca przepięknie zdobiona studnia Fonte Mourisca en Volta do Duche. Wyróżniają ją arabskie łuki i kolumny oraz wszechobecne azulejos. Nadal można z niej czerpać wodę do picia. Zatrzymuje się tu wielu turystów, którzy chcą ugasić pragnienie i na chwilę przysiąść na ławeczce.


Jak z bajki

Pałac da Pena widoczny jest z daleka. Zdobi też każdą pocztówkę i folder z Sintry. Kolorowy zamek położony jest na skale i wydaje się wyjęty z bajek Disneya. Kiczowaty z zewnątrz i w środku. Jednak dotarcie do niego to większa wyprawa. Po pierwsze dzieli go od centrum odległość kilku kilometrów, po drugie – większa wspinaczka krętymi drogami pod górę. Za bramą rozciąga się zalesiony park. Mijamy jeziorka, mostki, altanki, a nawet imitację mostu zwodzonego. Zza drzew wyłania się kolorowa i bajeczna warownia. Żółte mury, czerwone wieże. Powstała na zamówienie króla Ferdynanda II na ruinach klasztoru zniszczonego przez trzęsienie ziemi w XVIII w. Architekt najprawdopodobniej wzorował się na bawarskich zamkach, które znamy z kreskówek Walta Disneya. Połączył wiele różnych stylów, począwszy od arabskich kopuł i bram z licznymi blankami i sterczącymi wieżami. Są gotyckie łuki i manuelińskie poskręcane liny, żagle, wodorosty, egzotyczne zwierzęta nawiązujące do wielkich wypraw w czasach panowania Manuela I oraz indyjskie symbole.

Pod Trytonem

Nad przejściem z jednego dziedzińca na drugi straszy ogromny Tryton. Jakby dopiero co wyrzuciła go fala wody. Zamiast nóg ma łuskę węża wodnego, a z głowy wyrasta mu krzak winorośli z wijącymi się gałązkami. Zwiedzając komnaty, spotkamy wyrzeźbione symbole magiczne, alchemiczne, astrologiczne. Są freski, mozaiki i oczywiście azulejos. Wnętrze pałacu urządzone z przepychem i przesadą zdobią tapiserie, czyli bajecznie kolorowe tkaniny, gipsowe sztukaterie, ciężkie meble. Słowem istna mieszanka.

Położone na zachód Monseratte wymaga kolejnej wspinaczki. Warto tam się wybrać dla egzotycznych ogrodów otaczających pałac. Do istniejącego tu w 1793 r. ogrodu wynajmujący go zamożny Anglik dodał ogród w stylu angielskim. Pół wieku później kolejny Anglik wybudował pałac i dodał kolejne egzotyczne zieleńce. Sam pałac ma fantazyjną architekturę przypominającą styl dalekowschodni. A jego kopuła przypomina... kopułę katedry we Florencji.

W stronę przylądka

Na kolejnym wzgórzu wiją się mury dawnej warowni Maurów (Castelo dos Mauros). To pozostałość po arabskim zamczysku obronnym najprawdopodobniej pochodzącym z VIII lub IX wieku i zdobytym w 1147 r. przez Alfonsa I Zdobywcę. Władcę, któremu udało się wyzwolić spod panowania kastylijskiego i utworzyć niezależne królestwo portugalskie. Teraz z zamczyska pozostały tylko ruiny. Z murów fortecy rozpościera się wspaniały widok na zielone nabrzeże oraz szmaragdową toń Atlantyku. Przy dobrej pogodzie dostrzeżemy Cabo da Roca, najdalej wysunięty na zachód punkt Europy. To miejsce, gdzie kończy się kontynent – starożytnym w tym miejscu kończyła się Ziemia.

Na malowniczym cyplu o wysokości 144 m n.p.m. ulokowano latarnię morską. Na skarpie obok punktu widokowego umieszczono krzyż na kilkumetrowym kamiennym podeście. Wygrawerowany napis podaje dokładną pozycję geograficzną i wysokość tego miejsca, są też słowa portugalskiego wieszcza Camoesa: „Miejsce, gdzie ziemia się kończy, a morze zaczyna”. Poza tym pełno tu ludzi fotografujących się na ostatnim skrawku Europy. A dookoła łomotanie potężnych fal rozbijających się o skały. Widoki z urwiska są niezapomniane.


Ważne informacje

• Dojazd

Bezpośrednie połączenia samolotowe do Lizbony tylko w sezonie letnim. Można też dojechać autokarem (ponad 30 godz.).

Sintrę od Lizbony dzieli ok. 30 km (45 min jazdy pociągiem).

• Komunikacja

Po Portugalii można przemieszczać się tańszymi pociągami i droższymi autobusami. Pociągi dzielą się na szybkie (intercidades i rapido – Alfa Pendular), zatrzymujące się w większych miastach i wolniejsze – regional, zatrzymujące się na wszystkich stacjach. Są dwie klasy: pierwsza (primeira classe) i druga (segunda classe). Połączenia, rozkład jazdy pociągów oraz ceny można poznać na stronie internetowej kolei portugalskich CP (Caminhos de Ferro Portugueses) www.cp.pt oraz telefonicznie: +351 213 185 990.

• Noclegi

Hotele i albergaria (zajazdy) spotkamy w większych miastach, w kurortach częściej będą to estalagem (pensjonaty). Pensaos, czyli domy gościnne, mogą mieć różną kategorię, a więc i ceny. Pousada to rodzaj noclegowni w starych zamkach i pałacach. Na wsiach rozwinięta jest agroturystyka (agroturismo). Najtańsze noclegi zapewniają schroniska młodzieżowe (pousadas de juventude) oraz kwatery prywatne (quartos, dormidas).

Noclegu można szukać od 30 euro za pokój, ale większy wybór tych, których cena zaczyna się od 40 euro.

• Zwyczaje

Jak w większości południowych krajów trzeba się liczyć z popołudniową przerwą w sklepach, aptekach, pocztach czy bankach. Zwykle od 12 do 14 lub od 13 do15. Nawet muzea mogą być w tym czasie zamknięte.

• Jedzenie

Jeśli nie chcemy wydać zbyt dużo na jedzenie, możemy żywić się zupami (sopa). Są gęste i można się nimi najeść. Popularne caldo verde z kapustą i jarmużem oraz acorda przypominająca trochę nasz rosół tyle że mętny (bulion, czosnek, oliwa i jajko).

Z alkoholi najpopularniejsze jest porto: czerwone (tinto) i białe (bianco) – zwykle wytrawne.

Portugalia jest krajem kawoszy. Pija się tu różne kawy. Przysłowiowa mała czarna to cafe espresso, um cafe lub uma bica (np. w Lizbonie), jeszcze mocniejsza – uma italiana. Duży jest wybór kaw z mlekiem. Taka z niewielką dolewką mleka to um garoto escuro, natomiast kawa pół na pól z mlekiem – uma meia de leite (cafe com leite). Jeśli chcemy zamówić dużą kawę z dużą ilością mleka (w szklance), trzeba zamówić um gallo claro, a rozwodniona to caroica.

Kraj słynie z wypieków cukierniczych, zwłaszcza podobnych do naszych babeczek, np. z kremem budyniowym (pasteis de nata) czy serowych (queijada). Kupuje się je w pastelarias (cukiernie). W restauracjach na deser często podawane są puddingi.

• Ważne kontakty

Ambasada RP w Lizbonie
Avenida das Descobertas 2
tel. +351 213 041 410
e-mail: emb.polonia@mail.telepac.pt
www.lizbona.polemb.net