Film Piotra Jaworskiego, wyprodukowany przez studio Kalejdoskop, relacjonuje zapomnianą wyprawę do Afryki zorganizowaną przez bardzo aktywną przed wojną Ligę Morską i Kolonialną. Autor wykorzystał oryginalne filmy archiwalne, zręcznie je połączył i opatrzył komentarzem wygłaszanym przez Adama Ferencego.

Liga Morska i Kolonialna była popularnym stowarzyszeniem, należało do niej milion ludzi. Nic zatem dziwnego, że miała też odpowiednią siłę przebicia i urzeczywistniła z pozoru nierealny plan. Śmiałkowie, którzy przygotowali afrykańską wyprawę, marzyli o zrobieniu z Liberii polskiego terytorium zależnego.

Na statek "Poznań", który wypłynął do Liberii w grudniu 1934 roku, wsiadło ośmiu poszukiwaczy przygód, którzy mieli być pionierami w pierwszej polskiej kolonii. Do ładowni natomiast trafiły towary, które miały być handlowymi przebojami na Czarnym Lądzie. No właśnie - miały być. Po dotarciu na miejsce okazało się, że beczek z cementem nie sposób wyładować na brzeg bez dźwigu. A takiego urządzenia w porcie w Monrowii nie było. Zresztą z portem też była cała historia, bo Polacy po dopłynięciu do brzegów Liberii przed dwa dni nie mogli znaleźć miejsca cumowania.

Niewiele lepiej przygotowani byli do swojej misji osadnicy. Dostali półtora tysiąca hektarów liberyjskiej ziemii, ale ani nie mieli dobrych nasion, ani nie potrafili uprawiać ziemi w tropikalnych warunkach. Dwa razy całe plony zeżarła szarańcza. Sami polscy pionierzy zapadali na malarię.

W końcu trzeba było odtrąbić powrót. Bez sukcesu, bez kolonii, za to po cichu. Liga Morska i Kolonialna wycofała się z terytorium Liberii cztery lata po dotarciu tam statku "Poznań" - w 1938 roku.

Fiasko misji sprawiło, że polskie władze, które początkowo nawet myślały o oficjalnym wsparciu wyprawy, w końcu go nie udzieliły. Polacy wyjeżdżali z Liberii w niesławie atakowani przez miejscową i amerykańską prasę, która oskarżała naszą misję o handel bronią i chęć całkowitego opanowania afrykańskiego kraju. Trzeba dodać, że Stany Zjednoczone były szczególnie zainteresowane tym, co dzieje się w Liberii, bo państwo to powstało jako kraj wyzwolonych niewolników z Ameryki.

Marzenia o Polsce jako potędze kolonialnej prysły jak mydlana bańka. Zresztą chyba nigdy nie były realne. Ale potrzeba było wyprawy w latach 30., by się o tym ostatecznie przekonać.

Film Piotra Jaworskiego "Kiedyś w Afryce", opowiadający ten nieznany epizod z naszej historii, z ciepłą ironią traktuje swoich bohaterów. I pewnie dlatego został dostrzeżony na tegorocznych imprezach filmowych. Został uhonorowany Nagrodą Prezesa Stowarzyszenia Filmowców Polskich na Festiwalu Filmów Krótkometrażowych w Krakowie. Dostał też "Złotą Rybkę" na Festiwalu w Ińsku 2009 za najlepszy polski film. Jego emisję planuje kanał Discovery Historia.