Dziennik.plPodróże

Poniedziałek, 21 maja 2012

Imieniny: Kryspina, Wiktora, Jana

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 37°C

Kryzys zatapia Las Vegas

2009-09-18 | Ostatnia aktualizacja: 11:07 | Komentarze: 0 | skomentuj

What happens in Vegas, stays in Vegas - co wydarzyło się tu, tutaj pozostanie. Tą obietnicą dochowania tajemnicy wobec najdzikszych eksperymentów z rozrywką wabiło miasto, gdzie jedynym grzechem jest skromność. Wyrosła na środku pustyni metropolia przeżywa teraz wielką zapaść.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 5°C max. 30°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Gina Fischella mieszka w Las Vegas od ośmiu lat, przyjechała jak miała 25. "Udaję Marylin Monroe, w zasadzie to nią jestem" - mówi. Drobna, czarnowłosa, z włoskiej rodziny z New Jersey. W końcu Marylin też do połowy lat 40. była brunetką, a przyszła na świat jako Norma Jean. Dla Giny przyjazd do amerykańskiej stolicy grzechu był kompromisem, bo postawiła na zarabianie jako kopia słynnej femme fatale, kiedy nie wyszła jej kariera baletowa.

Półtora roku temu bilans tej decyzji wyglądał całkiem okazale: Marylin z New Jersey zbudowała sobie w Vegas miniimperium. Obsługiwała wesela, wieczory kawalerskie, grywała w reklamówkach, zarabiała na tyle dużo, że założyła restaurację ze skromną sceną, na jakiej byłaby gwiazdą - dinner-theatre, one woman show. Kłopoty zaczęły się, gdy pękła bańka na rynku nieruchomości. Gina-Marylin wzięła bowiem kredyt pod zastaw 350-metrowego domu, a gdy jego wartość dramatycznie spadła, bank zażądał większych rat. Dalej potoczyło się jak w milionie podobnych przypadków, bez happy endu. Dziś Fischella mieszka w wynajętym dwupokojowym apartamencie w centrum North Las Vegas. Dalej zawodowo udaje Marylin. "Dla mnie i tak trochę za późno na zmiany" - dodaje beznamiętnie.

Przyjezdnych zawsze kusiła maksyma, że "tu nigdy nie jest za dużo", że zawsze można więcej: mieć dłuższą limuzynę, zamiast litra wódki galon, zamiast jednego steka pół krowy, wreszcie stoły do gry właściwie bez górnego limitu. To w tym mieście znajduje się 18 z 20 największych hoteli na świecie. Do wyboru wedle najróżniejszych potrzeb. Dla amatorów solarium i siłowni, którzy dzielą czas między "Modę na sukces" a strzelanie do wiewiórek - hotel Circus Circus, jeden wielki cyrk, albo Excalibur, jeśli ktoś chce choć na jedną noc zostać rycerzem. Dla leniwych, którym za daleko do Europy, Venetian z repliką kanałów lub Paris z małą wieżą Eiffla. Dla lubiących luksus bez ograniczeń najlepsze jest pięciogwiazdkowe Bellegio. Dla snobów - MGM Grand, bardzo glamour. I wreszcie dla miłośników nostalgii - Sahara, gdzie kiedyś występowali Frank Sinatra i Dean Martin.

Każdy z tych kompleksów ma w nazwie "hotel & casino". Na parterze stoły, jeden przy drugim. Ruletka, poker, blackjack, ale też keno, kości, bakarat, a nawet wojna i coś na kształt koła fortuny. Nie da się przejść do strefy, gdzie są pokoje, bez zaglądania do kasyna. Setki miliardów dolarów obrotów rocznie.

czytaj dalej

Radosław Korzycki
Źródło: dziennik.pl
1234następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najczęściej komentowane

«