W 10 dni dookoła Polski
Moje wakacje marzeń wcale nie nazywały się wakacjami, tylko obowiązkowymi praktykami studenckimi. Programem był objazd Polski. Dziesięć dni siedzenia w autokarze, dziesięć dni zwiedzania, aktywność po 12 godzin dziennie, minimum odpoczynku i niezliczona ilość atrakcji, przygód, nowych miejsc.
- Tak miasta chcą przyciągnąć turystów
- Wolimy odpoczywać w kraju. Bo jest taniej
- Jedyny taki most na świecie
- Polska Sahara koło Łeby. Plaże i wędrujące wydmy
- Więcej niż tysiąc jezior. Szwajcaria Kaszubska na wakacje
- Odwołują loty. Znów zawinił wulkan
- Kielczanie zapraszają na święto miasta
- Geologowie biją na alarm: Hekla gotowa do wybuchu!
-
Procesje w całym kraju
- Sanktuarium w Świętej Lipce odzyskało blask
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 5°C max. 30°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
To, co w tym czasie zobaczyłam, utwierdziło mnie w przekonaniu, że Polska jest krajem, który ma wiele do zaoferowania. Jednak tę ofertę zna tak naprawdę niewiele osób. Bo kto słyszał o nietypowej cerkwi w Hajnówce, krzywym rynku w Sandomierzu, piramidzie–grobowcu w Rapie, odnawianym pięknym Elblągu czy o Muzeum Zapałek w Częstochowie?
Dzień pierwszy
Pierwszy postój był w Częstochowie. Obowiązkowym punktem programu był klasztor jasnogórski, jednak nie o Jasnej Górze chcę tu opowiedzieć, lecz o jedynym w Europie Muzeum Zapałek. Zobaczyć tu można kolekcję opakowań, wystawę rzeźbiarza Anatola Karonia „Rzeźby z jednej zapałki”, dwa filmiki oraz - co najciekawsze – sam proces produkcji. Przewodnik wyjaśnił nam, dlaczego zapałkę dzielono kiedyś na czworo (były drogim towarem), oraz pokazał, w jaki sposób kobieta, pracująca kilkanaście lat w zakładzie zapałczanym, rozpoznaje, w którym pudełku zapałek jest za mało.
W Kielcach zobaczyłam kamieniołom Kadzielnia, gdzie mieści się jeden z najpiękniej położonych amfiteatrów w Polsce. Może z niego korzystać 5 tysięcy osób.
Dzień drugi
Zaczęłam go od wspinaczki na Łysą Górę. Z grzbietu Łysogór zeszłam na Świętym Krzyżu. Kolejnym punktem dnia był Ujazd. Ruiny Krzyżtoporu, zamku Ossolińskich, budzą podziw swoją symetrią i swoim ogromem. To fantastyczne uczucie - kluczyć między przejściami, patrzeć przez wiele okien i wchodzić na zrujnowane schody.
Potem na mojej drodze znalazł się Sandomierz, położony na siedmiu wzgórzach nad Wisłą. Nie mogę zrozumieć, czemu nie jest o nim tak głośno, jak o Kazimierzu Dolnym. Zachwyciły mnie jego wąwozy lessowe, zwłaszcza wąwóz Świętej Jadwigi. Wypłukany przez wodę, z roślinnością stepową, z korzeniami, zwisającymi zewsząd na stromych zboczach… Czułam się tam, jak w innym świecie.
...czytaj dalej









































~darekk2010-09-08 23:02
nawet fajny artykuł
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!