Obszar polskiego Spiszu wyznaczają z grubsza rzeki Dunajec i Białka oraz granica państwowa ze Słowacją. Piszę "z grubsza", bo swego czasu Białka zmieniła koryto, pozostawiając na swoim lewym, podhalańskim co do zasady brzegu spiską Nową Białą. Spisz jest krainą górzystą, jego północną część zajmują Pieniny Spiskie, oddzielone dolinami Potoku Trybskiego i Łapszanki oraz łączącą je Przełęczą Trybską od Magury Spiskiej na południu. Najwyższy szczyt polskiego Spiszu – Kuroszowski Wierch – mierzy 1040 m n.p.m. Jest to również obszar zdecydowanie wiejski: nie ma tam ani jednego miasta, można się za to doliczyć czternastu wsi, z których największa, Niedzica, może się pochwalić prawie dwoma tysiącami mieszkańców.

Pogranicze

Do 1918 roku Spisz wchodził w skład Królestwa Węgier i ślady tego widoczne są do dzisiaj. Część wsi położona jest wzdłuż dwóch głównych równoległych ulic, tworzących coś na kształt wrzecionowatego rynku. Często poza obrębem wsi w charakterystyczny sposób ulokowano – zgodnie z wymogami prawa węgierskiego – drewniane stodoły, które najlepiej podziwiać w Nowej Białej i Krempachach. Niestety bodajże jedenaście stodół w pierwszej z tych wsi spłonęło podczas naszej wizyty po podpaleniu trawy przez dzieci, a w gaszeniu wziął udział między innymi syn naszych trybskich gospodarzy. Co ciekawe, prawo węgierskie obowiązywało na tych terenach aż do unifikacji prawa w latach międzywojennych i tużpowojennych, a jednym z jego osobliwości było tzw. żelarstwo, szczątkowa forma pańszczyzny, zniesione w dobrach niedzickiego zamku dopiero w 1931 roku. Warto też wspomnieć, że patronami kilku przepięknych spiskich kościółków są święci szczególnie czczeni na Węgrzech, tacy jak Elżbieta czy Kwiryn. Pamiątką po węgierskiej granicy jest dawna nazwa rzeki Białki – Polska Woda.

Spisz zamieszkują górale, posługujący się osobną gwarą, która w najczystszej postaci zachowała się w północno-wschodniej części regionu. Charakterystyczną cecha tej gwary jest zamiana głoski "-m" na "-f" w końcówkach czasowników w czasie przeszłym trybu orzekającego i w trybie przypuszczającym (np. "dołef" zamiast "dałem" czy "dołbyf" zamiast "dałbym"). Noszą też własny strój ludowy, i to aż w trzech odmianach – trybskiej, jurgowskiej i kacwińskiej. Część mieszkańców Spiszu przyznaje się do narodowości słowackiej, w niektórych wsiach odprawia się msze po słowacku, język ten obecny jest też na cmentarzach czy na transparentach witających nowożeńców. W Czarnej Górze z kolei liczna jest ludność cygańska, a w Niedzicy zachował się kirkut – pozostałość po mieszkających tam kiedyś Żydach. Pozostałością po osadnictwie niemieckim są nazwy niektórych wsi oraz spółdzielni leśno-przemysłowej Urbar, zarządzającej między innymi zabytkowym tartakiem wodnym w Jurgowie.

Dzwony i płanetnicy

Znakomita większość mieszkańców Spiszu, o ile nie wszyscy, wyznaje rzymski katolicyzm i to z rokiem liturgicznym związana jest większość miejscowych obrzędów. W maju, jak sama nazwa wskazuje, orkiestra strażacka "ogrywa maje", czyli chodzi po wsi od domu do domu, muzykując i domagając się poczęstunku. Trzeba zaznaczyć, że wokół drużyn strażackich i organizowanych przez nie zawodów obraca się życie miejscowej młodzieży męskiej, a remizy w Trybszu i Kacwinie mogą się nawet pochwalić drużynami kobiecymi. Na wypadek gdyby się strażacy mimo to nudzili, w wigilię Zielonych Świąt oświeca się Ducha, czyli na okolicznych wzgórzach pali ogniska, głównie ze starych opon, a ambicją każdej wsi jest "przebicie" ogniska sąsiadów. Z kolei – jak nam mówiła nasza gospodyni – przed świętą Łucją, czyli 13 grudnia, zabiera się fanty, najczęściej ubrania, które trzeba wykupić przed pasterką. Pozostałością czasów pogańskich jest wiara w sprowadzających burzę płanetników – by ich odegnać, bije się w dzwony kościołów i kaplic. Właśnie bijąc w dzwon słynnej z cudownego widoku na Tatry kapliczki w Łapszance, zginął w latach sześćdziesiątych rażony piorunem Franciszek Kapołka – można tam przeczytać tablicę upamiętniającą to wydarzenie.

Głównym zabytkiem regionu jest znany z kilku seriali zamek Dunajec w Niedzicy. Nie jest to jednak jedyna budowla o charakterze obronnym na tych ziemiach, drugą jest kasztel we Frydmanie, stanowiący jednak własność prywatną i nieudostępniony do zwiedzania. We Frydmanie osobliwością są też dawne murowane piwnice na wino, po których za niewielką opłata oprowadzają mieszkańcy stojących nad nimi domów. Najpiękniejsze są jednak na Spiszu kościoły, w większości murowane, co świadczy o dawnej zamożności tych ziem. Dwa z nich, we Frydmanie i w Krempachach, wzniesiono w unikalnym stylu gotycko-renesansowym, odznaczającym się między innymi umieszczonymi pośrodku fasady pojedynczymi wieżami zwieńczonymi attyką w jaskółczy ogon. Wieżę krempaskiej świątyni zdobi hurdycja, drewniany ganek strzelniczy. Z kolei w kościele św. Bartłomieja w Niedzicy zachowała się piękna piętnastowieczna polichromia, ustępująca jednak prawdziwej perle – barokowej polichromii z drewnianego kościółka św. Elżbiety w Trybszu ze sceną Sądu Ostatecznego, którego tłem jest panorama Tatr Bielskich, pierwsze w Polsce wyobrażenie Tatr, a także z obrazkowym przedstawieniem treści Dziesięciorga Przykazań.


Drewniane chałupy

Zainteresowani świecką architekturą ludową też nie będą się na Spiszu nudzić. W Niedzicy zachował się piętrowy osiemnastowieczny spichlerz z murowaną piwnicą, w Czarnej Górze i Jurgowie – zabytkowe zagrody – odpowiednio – bogatej rodziny Korkoszów i biednej rodziny Sołtysów. Po obu zagrodach zostaliśmy w bardzo sympatyczny sposób oprowadzeni, dowiedzieliśmy się też wiele o życiu dawnych mieszkańców tych okolic. Okazuje się, że miejscowe kobiety chodziły ze świeżymi jajami do Budapesztu, co zajmować im miało trzy dni w jedną stronę, a mężczyźni brali kosy na ramiona i wybierali się za zarobkiem aż na tereny... późniejszej Jugosławii. Ciekawostką jest, że większość z piątki dzieci państwa Korkoszów wyemigrowało na Słowację, gdzie jeden z synów – Ludwik – został znanym rzeźbiarzem, a trójka musiała się zadowolić profesurami wyższych uczelni w Bratysławie.

W wielu wsiach, jak choćby w Rzepiskach, do dziś można spotkać stare drewniane chałupy czy typowe spiskie zagrody. Niektóre z nich wyposażone są w charakterystyczne budki dla szpaków, które to ptaki szczególnie upodobali sobie Spiszacy. W okolicach Jurgowa i Dursztyna znajdują się złożone z drewnianych bacówek tak zwane letnie wsie, do których przenosili się na lato pasterze owiec z Jurgowa, by na miejscu doglądać swoich stad. W Kacwinie z kolei można jeszcze spotkać sypańce – drewniane spichrze oblepione gliną, których pomysł polega na tym, że drewniane, czyli siłą rzeczy łatwopalne dachy spoczywają na nich jedynie siłą przyciągania ziemskiego i w razie pożaru można je łatwo zrzucić za pomocą drąga.

Cicha dolina

O wyjątkowej urodzie Spiszu przesądza jednak jego przyroda – bezkresne łąki, łagodne góry, z których szczytów nierzadko otwierają się rzucające na kolana panoramy Tatr i Gorców, zwłaszcza ta z Litwinki, gdy po krótkim wiosennym deszczu ponad soczyście zieloną łąką odsłoniły się nam pokryte świeżym, dymiącym niemalże śniegiem Tatry. Inną cudowną chwilę przeżyliśmy, spacerując cichą doliną powyżej Kacwina, gdy przestało kropić, wyszło słońce, a po chwili na tle ciemnego, zachmurzonego jeszcze w tej części nieba ukazała się tęcza. Na tym niewielkim obszarze znajdują się aż trzy rezerwaty przyrody: bajeczny Przełom Białki koło Nowej Białej, Zielone Skałki koło Falsztynu, opadające stromo w wody Jeziora Czorsztyńskiego, i Niebieska Dolina powyżej Łapsz Niżnych, gdzie – choć nie jest to łatwe – odnaleźć można kilkusetletnie buki.

Spisz nie jest rajem na ziemi. Miejscowym coraz trudniej utrzymać się z rolnictwa, coraz częściej, tak jak w dawnych czasach, dorabiają sobie pracą w daleko od domu, tym razem głównie na budowach. Część mieszkańców jest w Anglii i Irlandii, a ich domy stoją opuszczone. Młodzież uczy się w Nowym Targu i łakomym okiem spogląda w kierunku Krakowa. A jednak ludzie są tu pogodni i życzliwi, a krajobrazy i poczucie izolacji od hałaśliwego świata – niezapomniane.

WARTO WIEDZIEĆ

Spisz jest doskonale skomunikowany – przez Czarną Górę i Jurgów wiedzie droga krajowa numer 49 z Nowego Targu do nieistniejącego już przejścia granicznego ze Słowacją, a samą Czarną Górę łączy z Łysą Polaną droga wojewódzka numer 960. Do wszystkich wsi prowadzą drogi asfaltowe (choć tej między Trybszem a Czarną Górą zdecydowanie przydałby się remont), do każdej dochodzi pekaes. Najbliższy dworzec kolejowy znajduje się w Nowym Targu.

Przez teren polskiego Spisza prowadzi kilka ciekawych szlaków turystycznych: czerwony z Bukowiny Tatrzańskiej przez most na Białce i dalej przez Rzepiska, Pawlikowski Wierch, Łapsze Wyżne, Grandeus, Dursztyn, Żar, Długą Skałę, Cisówkę i Niedzicę do Sromowiec Wyżnych, niebieski z Kacwina przez Holowiec, Łapszankę, Pawlikowski Wierch i Trybsz do Nowej Białej, żółty spod Holowca przez Niebieską Dolinę, Łapsze Niżne, Długą Skałę i Cisówkę do Niedzicy, drugi żółty z Kacwina w górę Kacwinianki do Velkej Frankovej na Słowacji oraz zielony z Dursztyna przez Krempachy do Nowej Białej.

Po Jeziorze Czorsztyńskim odbywają się regularne rejsy spacerowe dwoma statkami: "Harnasiem", na którego pokładzie mieści się 135 osób, oraz "Białą Damą", na pokład której wchodzi 45 osób. Przystań znajduje się u podnóża niedzickiego zamku, niedaleko leży też plaża.

W Jurgowie, Kacwinie i Niedzicy działają zimą wyciągi narciarskie przy stokach o niewielkiej skali trudności jazdy.

Ciekawym urozmaiceniem pobytu na polskim Spiszu może być wędrówka śladami zmarłego w 2007 roku ludowego rzeźbiarza i snycerza Andrzeja Gombosa z Jurgowa. Jego piękne drewniane figury, jak również przedmioty sztuki użytkowej, były wystawiane między innymi w Szwecji, NRD i Czechosłowacji, a obecnie można je zobaczyć w miejscu, w którym artysta żył i tworzył. Figury św. Floriana umieszczono w starej i nowej remizie OSP, ul przedstawiający postać św. Ambrożego znajduje się w ogrodzie również nieżyjącego już jurgowskiego poety – Walentego Plucińskiego, rzeźbiony konfesjonał (wykonany wspólnie z Janem Plucińskim) można podziwiać w jurgowskim kościele, a w kościele w Czarnej Górze – jego chrzcielnicę.


Nocleg

W gospodarstwach agroturystycznych:

Kacwin – dom wczasowy Kinga, ul. Świętej Anny 12, tel. 18 26 27 203, GSM: 0 513 013 925;

Jurgów – wynajem pokoi U Drewnianego, tel. 18 208 20 67, GSM: 605 357 991;

Trybsz – Małgorzata Łojek, ul. Świętej Elżbiety 257, tel. 18 285 64 36, kom.: 600 951 124; Beata Waksmańska, ul. Polanki 19, tel. 18 28 56 488, kom.: 601 40 73 23;

Falsztyn – Jadwiga Markowska, Falsztyn 104, tel. 18 26 29 260; Frydman – Józefa Stanek, ul. Jana Pawła II 31, tel. 18 28 518 72, kom.: 605 992 539;

Czarna Góra – pokoje gościnne Chata pod Grapom, ul. Sołtystwo 4a, tel. 18 20 82 296, kom.: 601 181 960.

Spragnieni wyższego standardu mogą się zatrzymać w Niedzicy – w hotelu Lokis, Zamek 76, tel. 18 262 85 40, gościńcu Kasztel, ul. 3 Maja 1, tel. 18 26 29 404, albo hotelu Pieniny, ul. Kanada 38, tel. 18 262 93 83. W Niedzicy na Polanie Sosny działa też pole caravaningowe, tel. 18 262 94 03.