Doba w hotelu ComfortExpress kosztuje 169 zł. Za pokój na 10 godzin trzeba natomiast zapłacić 99 zł.

– Aż 70 proc. obłożenia w naszych obiektach to wynajem na 10 godzin – tłumaczy Maciej Koblak, dyrektor ds. rozwoju sieci i inwestycji ComfortExpress.

Pomysł spodobał się inwestorom, którzy postanowili wyłożyć pieniądze. Efektem jest 10 nowych obiektów w tym roku. Dla porównania od 2005 r. do końca 2009 r. ComfortExpress uruchomił ich tylko trzy.

Plany sieci na przyszły rok są jeszcze bardziej ambitne. Zamierza otworzyć 20 nowych obiektów i zaistnieć w miejscach, gdzie firma była dotąd nieobecna. Mowa m.in. o Pomorzu, gdzie jak dowiedział się „DGP”, podpisała już umowę z inwestorem, oraz Wielkopolsce i Dolnym Śląsku.

W realizacji planu ma pomóc również zacieśnienie współpracy z Orlenem. W 2011 r. firma zrealizowała dla tej sieci paliw dwa hotele. W tym chce wziąć udział w kolejnych przetargach, zwłaszcza że w marcu Orlen pozyskał kolejne lokalizacje pod MOP-y, czyli miejsca obsługi podróżnych. Tym samym ma ich już 17. Jak wynika z naszych informacji, ComfortExpress liczy na realizację obiektów w przynajmniej połowie z nich. Firma chce też kontynuować współpracę z innymi graczami na tym rynku: z BP, dla którego zaprojektowała hotele modułowe, oraz z Shellem, dla którego wykonała dwa obiekty.

– Plany na przyszły rok są otwartą księgą. Wszystko zależy od liczby wygranych przetargów – tłumaczy Maciej Koblak.

Sieć postanowiła też zmienić strategię działania. Do tej pory koncentrowała się przy głównych trasach komunikacyjnych. Teraz rusza na podbój miast. Uruchomiła właśnie hotel w podwarszawskim Pruszkowie. Następny ruch spółka wykona w stolicy. Jeśli sieć zaistnieje w dużych aglomeracjach, stanie się konkurencją dla Ibisów czy Etapów. Bo tak jak one chce oferować trzygwiazdkowy standard pod marką ComfortBiznes. W 2012 r. mają powstać cztery takie hotele.

– Obiekty przy trasach mają ten sam standard, ale nie są skategoryzowane – wyjaśnia Tomasz Zboina, rzecznik prasowy ComfortExpress.