Wówczas musimy liczyć się z tym, że za tygodniowy pobyt zapłacimy średnio 3 – 4 tys. zł. Warto jednak zastanowić się, czy aby na pewno chcemy tyle zapłacić i gnieździć się w kilka osób w dość ciasnym pokoju, czy wolimy skorzystać z alternatywnych rozwiązań. A tych na rynku nie brakuje. Kwota 3 – 4 tys. zł w zupełności wystarczy, by na tydzień wynająć dom z kilkoma sypialniami na Mazurach, w górach czy nad morzem.

Wystarczy tylko przejrzeć serwisy turystyczne specjalizujące się w wynajmie nieruchomości, jak Szukamnoclegu.pl, Edom.pl czy Otodom.pl. Znaleźć już można na nich obiekty w cenie od 35 zł za osobę na dzień. Tyle zapłacimy na przykład, wynajmując dom w Mikoszewie – nadmorskiej miejscowości położonej na Mierzei Wiślanej u ujścia Wisły, domek Borowej Ciotki w Gdyni czy dom Korczyn w Rewalu. Są i droższe propozycje jak oferta w Murzasichle – 490 zł za dzień. Średnio trzeba jednak liczyć, że za wynajęcie domu latem zapłacimy 200 – 300 zł, czyli na tydzień 1,4 – 2,1 tys. zł. Do tego trzeba jeszcze doliczyć koszt zużycia prądu w domu, średnio około 1 zł za 1 kWh. Oszczędzamy więc w stosunku do hotelu przynajmniej kilkaset złotych.

W jeszcze lepszych cenach znajdziemy apartamenty. Mają tę przewagę nad hotelami, że dają dostęp do kuchni. Do tego często oferują dużo wyższy standard niż hotele. Dla rodzin wypoczywających z małymi dziećmi do dyspozycji są również takie drobiazgi, jak wanienka do kąpieli czy podgrzewacz do butelek. Mamy też apartamenty w budynkach z placem zabaw – mówi Marcin Dumania, prezes zarządu Sun & Snow.

Z kolei aparthotele posiadają też dostęp do basenu, sauny, fitness kluby oraz spa & welness. A wszystko to już za 230 zł dziennie. Tyle trzeba zapłacić, by zamieszkać w dwupokojowym apartamencie nad morzem, np. w Kołobrzegu. Za trzypokojowy, gdzie swobodnie pomieści się sześcioosobowa rodzina, zapłacimy około 400 zł.

Podobne ceny latem obowiązują w górach, choć można tu znaleźć apartamenty poniżej 200 zł za dzień. Przykładem jest Karpacz, gdzie na wynajęcie apartamentu dla 4 osób wystarczy już 190 zł.

Oferta w górach jest równie bogata jak nad morzem, a w przypadku niektórych lokalizacji nawet większa, ponieważ właściciele nieruchomości wakacyjnych położonych w górach coraz częściej zdają sobie sprawę, że na sukces ekonomiczny ich inwestycji ma wpływ wydłużanie sezonu. A robią to, zapewniając dostęp do krytych basenów, minicentrów rozrywki czy centrów spa – wymienia Marcin Dumania.

Najtańszą alternatywą dla wypoczynku w hotelach są pola namiotowe i kampingowe. Zatrzymać się można na jednym z ponad 100 ośrodków kempingowych i pól namiotowych w Polsce. Największy ich wybór jest na północy, zwłaszcza w okolicach Koszalina. Dzięki organizacji Euro ich standard bardzo się poprawił. Goście mają do dyspozycji stołówkę, restaurację, kawiarnię, pocztę oraz sklep. Na miejscu działa też często wypożyczalnia sprzętu wodnego czy rowerów. A wszystko to funkcjonuje na terenie ogrodzonym, strzeżonym i dobrze oświetlonym. Na pole namiotowe można wybrać się pod własny namiot lub camperem. Koszt wynajęcia campera wynosi 400 – 500 zł na dzień. Do tego trzeba jeszcze doliczyć zwrotną kaucję około 3 tys. zł. Ale niektóre pola namiotowe wypożyczają przyczepy na miejscu. Koszt czteroosobowej wynosi około 100 – 120 zł na dobę. Do tego dochodzą opłaty za pobyt. Za tydzień w przyczepie ok. 500 zł, a w namiocie – ok. 400 zł. Nie trzeba mieć zatem dużych oszczędności, by tygodniowy urlop spędzić w jednym z najpopularniejszych polskich kurortów.