O wyspie, która w epoce wielkich odkryć geograficznych była klejnotem w portugalskim imperium, krąży mnóstwo legend. Autochtoni są chyba najbardziej dumni z tej: Pan Bóg stworzył świat i tak mu się jego własne dzieło podobało, że złożył na nim pocałunek. Ślad, jaki po nim został, to właśnie Madera.

O ile należący do Hiszpanii archipelag Wysp Kanaryjskich, położony nieco mniej niż 400 km na południe od Madery był przez długie lata jednym z najpopularniejszych kierunków wakacyjnych wycieczek znad Wisły, to tę portugalską perłę turystyki mało który Polak wybierał. Tymczasem oba miejsca mają podobny klimat, wulkaniczny krajobraz oraz oferują zbliżone atrakcje. Dopiero popularność serialu „Teraz albo nigdy” rozsławiła to drugie. Przypomnijmy: grupa przypadkowych osób zaplanowała spędzanie sylwestra na wyspie. Po wylądowaniu okazało się, że zabrakło dla wszystkich pokoi i muszą wspólnie spędzić noc w jednym apartamencie. Tak łączą się ich losy.

Romans marszałka

Ale turystę z Polski powinien zainteresować też inny, prawdziwy i bardziej tragiczny melodramat. W 1930 r. na Maderę wybrał się schorowany marszałek Józef Piłsudski, skuszony dobroczynnym klimatem. Towarzyszyła mu młodsza od niego o prawie 30 lat lekarka z sanatorium w Druskiennikach, Eugenia Lewicka. Nie jest tajemnicą, że łączyło ich zażyłe uczucie. W pewnym momencie z zupełnie nieznanych dzisiaj powodów pani doktor opuściła wyspę i wróciła do Warszawy. Po jej przyjeździe odwiedziła ją pani Aleksandra Piłsudska. Świadków ich rozmowy nie było, ale cała stolica spekulowała, że między damami doszło do kłótni. 27 czerwca 1931 r. Lewicka popełniła samobójstwo. Chociaż cała Warszawa żyła wcześniej jej romansem z marszałkiem, po śmierci uszanowano jej pamięć i plotki ucichły. Marszałek wybrał się nawet na pogrzeb – usiadł na chwilę w jednej z tylnych ław jeszcze przed mszą żałobną, potem szybko opuścił kościół.

Wino z czasów Napoleona

Dzisiaj historię tragicznego romansu chętnie wspominają właściciele willi Quinta Bettencourt na przedmieściach Funchal (stutysięcznej stolicy Madery posiadającej status regionu autonomicznego w ramach portugalskiej republiki), w której mieszkał wraz z Lewicką Piłsudski. Bardzo chętnie goszczą turystów z Polski i częstują kieliszkiem madery.

To wzmacniane alkoholem wino jest chyba największą dumą mieszkańców wyspy - jego sprzedaż stanowi ponad 40 proc. całego eksportu. Najtrwalszy na świecie trunek - w użyciu są roczniki jeszcze z czasów napoleońskich - robiony jest z wcześnie dojrzewających winogron. Słodki lub wytrawny, podawany jako aperitif lub wino deserowe. W Funchal jest kilka miejsc, gdzie można skosztować różnych roczników madery i usłyszeć wiele o historii tego wina. Gospodarze podają do tego słynny piernik, do którego wypieku zamiast miodu używa się melasy z uprawianej na wyspie trzciny cukrowej.


Dryfujący ogród na Atlantyku

Po raz pierwszy Madera pojawiła się na portugalskich mapach w 1433 r., kiedy zaczęli kolonizować ją wysłannicy księcia Henryka Żeglarza. Z czasem stała się centrum produkcji bardzo rzadkiej w Europie trzciny cukrowej. Potem jej plantacje zaczęto przenosić bardziej na południe, na Wyspy Świętego Tomasza i Książęcą, a nawet do Brazylii, a rolnictwo Madery zdominowały winnice. W okresie wojen napoleońskich wyspę okupowali Brytyjczycy, by następnie dobrowolnie zwrócić ją w 1814 r. Portugalczykom. Odtąd w życiu politycznym tej kolonii niewiele się działo, aż do rewolucji 1974 r., kiedy Portugalia porzuciła dyktaturę - wtedy to region ten dostał autonomię. Wyspa była także schronieniem dla uchodźców. To tu w 1921 zmarł ostatni cesarz Austro-Węgier Karol. Jego grób można odwiedzić w kościele Matki Boskiej w Monte, najwyżej położonej dzielnicy Funchal. Wedle jednej z legend ten atlantycki ogród stał się przystanią polskiego króla Władysława Warneńczyka, który ponoć nie zginął wcale w bitwie pod Warną.

Na Maderę warto jeździć przez okrągły rok. Jej niepowtarzalny łagodny klimat bywa antidotum na nieznośną pogodę na europejskim kontynencie. Zimą temperatura w kurorcie dookoła Funchal sięga 16 – 20 stopni Celsjusza. Latem raczej nie przekracza 25. Ta wyjątkowa aura służy roślinności - nie ma nadużycia w tym, że wyspa zwana jest ogrodem pływającym po Atlantyku. Rosną tu bananowce rodzące miniaturową wersję owoców, wspomniana trzcina cukrowa, aloes oraz przypominające ptasie dzioby strelicje. Największą atrakcją są subtropikalne wilgotne lasy laurisilva wpisane w 1999 r. na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

W poszukiwaniu dzikiej przyrody

Wulkan, z którego narodziła się wyspa, stworzył bardzo zróżnicowany krajobraz na bardzo niewielkim obszarze (830 kmkw). W wyższych partiach Madery znajdują się charakterystyczne dla górskiego klimatu dzikie łąki. Tymczasem leżące na wybrzeżu Funchal przypomina miasteczka włoskich wysp leżących w Zatoce Neapolitańskiej: położone wysoko na skale z morza wydaje się trudno dostępne. Ale z okalających miasteczko klifów rozpościera się zapierający dech w piersiach widok tyleż malowniczy, co groźny. Tu ważna uwaga: na Maderze nie ma plaż! To znaczy jest jedna, ale symboliczna, usypana z przywiezionego z Afryki pisaku. Na raz może z niej korzystać nie więcej niż 20 osób. Jeżeli ktoś marzy o plażowaniu, powinien raczej wybrać siostrzaną wyspę Porto Santo. Można się na nią dostać promem, ale także samolotem z kilku europejskich lotnisk.

Wysoko w górach wody nie brakuje, podczas gdy południowo-wschodnie wybrzeże wraz z Funchal jest bardzo suche. Dlatego też Portugalczycy wpadli na pomysł nawadniania terenów rolniczych z pomocą specjalnych kanałów zwanych levada. Zaczęli je budować już w XVI wieku, ostatnie oddano do użytku 60 lat temu. Pajęczyna głębszych i płytszych niecek połączonych wydrążonymi w skale tunelami jest atrakcją turystyczną samą w sobie. Wzdłuż ciągnących się na długość aż 2170 km kanałów organizowane są piesze wycieczki, podczas których zakosztować można dzikiej przyrody Madery.