Od miesięcy włoskie media alarmują, że to, co dzieje się w rejonie Watykanu, przynosi wstyd i szkodę wizerunkowi całego Wiecznego Miasta i zarzucają władzom oraz policji bezczynność wobec panującej tam anarchii.

Zarówno najbliższe okolice bazyliki, jak i prowadzące do niej ulice aż do Muzeów Watykańskich zamieniły się w wielkie targowisko, nad którym stracono wszelką kontrolę. Apele do władz stolicy o rozwiązanie tego problemu i przywrócenie porządku pozostają bez odpowiedzi.

Policja, Gwardia Finansowa, karabinierzy i straż miejsca, które do niedawna jeszcze podejmowały wysiłki, by zwalczać zjawisko nielegalnego handlu i nielegalnych usług turystycznych i obecnością swoich radiowozów starały się odstraszyć obnośnych sprzedawców i "przewodników", w ostatnim czasie przestały patrolować duży obszar od Zamku świętego Anioła po Plac świętego Piotra. Rejon ten przeszedł we władanie grup, zaczepiających co krok pielgrzymów i turystów.

Włosi i cudzoziemcy nie kryją irytacji i zdumienia, głośno pytając, gdzie jest policja. Gdy nagabywanie staje się wyjątkowo natarczywe, bezskutecznie proszą o pomoc. Nie ma nikogo, kto mógłby zareagować. Wiele osób pada ofiarami kieszonkowców, którzy wykorzystują panujący wszędzie chaos i rozkojarzenie turystów.

Handlarze podróbkami blokują chodniki i ulice, przejścia dla pieszych i miejsca parkingowe. Zatrzymują zwiedzających, przyłączają się do grup wycieczek, przeszkadzają w zwiedzaniu, hałaśliwie oferują swoje usługi.

Turyści z Polski i innych krajów mówią, że w żadnej europejskiej stolicy nie spotkali się z takim zjawiskiem. Włoska prasa opisuje je słowem "suk"; tak nazywa się targowisko w krajach arabskich.

Od dawna gazety usiłują przekonać władze oraz służby miejskie, że za procederem tym stoją dobrze zorganizowane grupy przestępcze, być może powiązane również z mafią. To one zaopatrują handlarzy-imigrantów w podróbki torebek, okularów słonecznych i innych artykułów, które sprzedają oni potem na rozłożonych na chodnikach prześcieradłach. Na łamach dzienników zwraca się uwagę, że wszyscy sprzedawcy mają takie same towary, co także wskazuje na jedno źródło ich pochodzenia - wielkie fabryki i hurtownie podróbek artykułów znanych, luksusowych firm.

Dystrybucja torebek i innych towarów odbywa się na parkingach w rejonie Watykanu. Stamtąd setki sprzedawców wyruszają w kierunku Placu świętego Piotra i prowadzącej do niego via della Conciliazione. Omijają arkady biura prasowego Stolicy Apostolskiej, gdzie wejścia pilnuje policjant. Nie wchodzą też na plac przed samą bazyliką, gdzie zawsze obecny jest policyjny patrol.

Ale już kilka metrów obok, niemal na oczach policjantów z placu, pod kolumnadą stoją dziesiątki młodych ludzi z identyfikatorami w rodzaju "Vatican tour" czy "Vatican service" - fałszywymi i nieuznawanymi przez żadną instytucję - którzy oferują głośno w różnych językach oprowadzenie po bazylice świętego Piotra lub Muzeach Watykańskich. Takie usługi są nielegalne, gdyż każdy przewodnik w Rzymie musi mieć specjalną licencję, wydawaną przez magistrat.

Niektóre grupy obcokrajowców, głównie z Azji, są do tego stopnia oszukiwane, że płacą "przewodnikom" za rzekome bilety wstępu do bazyliki świętego Piotra. Okrzyki oprowadzę po Watykanie słychać we wszystkich językach - od polskiego po rosyjski i japoński.

Ulicą, na której dochodzi do kulminacji handlowego chaosu, jest biegnąca wśród murów watykańskich via di Porta Angelica, coraz rzadziej patrolowana przez służby porządkowe. To tamtędy tysiące ludzi idą do Muzeów Watykańskich wśród setek nagabujących ich handlarzy.

Od pobliskiego Piazza Risorgimento aż do wejścia do Muzeów, czyli na odcinku liczącym kilkaset metrów, sprzedawców można spotkać co krok. Blokują cały chodnik wzdłuż murów oraz dwa wyznaczone dla zwiedzających wąskie przejścia. Stoją tam także dziesiątki osób, oferujących głośno, za opłatą w wysokości zazwyczaj 20 euro, bliskie miejsca w długiej kolejce do kas papieskich zbiorów.

W ostatnich miesiącach rzymskie służby porządkowe skoncentrowały wysiłki na przywróceniu porządku w rejonie Koloseum, również opanowanym przez handlarzy, nielegalnych przewodników oraz "gladiatorów", pozujących odpłatnie turystom do zdjęć. Okolice Watykanu, całkowicie zaniedbywane przez policję, pogrążają się w coraz większym chaosie.