Mimo to, zdaniem Tomasza Rosseta, wyjeżdżający nie mają się czego obawiać. W tej chwili Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie wydało żadnych ostrzeżeń, a to oznacza, że do Tunezji można jechać bez obaw. Specjaliści twierdzą, że to co teraz dzieje się w tym kraju jest traktowane jako chwilowe przesilenie.

Na początku 2011 roku doszło w Tunezji do przewrotu politycznego. Prezydent Ben Ali musiał ustąpić. Od tego czasu sytuacja w tym kraju nie jest do końca stabilna, co jednak zdaniem Tomasza Rosseta nie ma większego wpływu na turystów. Sytuacja po rewolucji się unormowała, turystyka się odbudowała, choć nie funkcjonuje tak samo dobrze, jak przed przewrotem. W 2010 roku Tunezję odwiedziło 150 tysięcy Polaków. W 2012 było ich po ponad 50 tysięcy mniej.

Wiele ośrodków wypoczynkowych w tym kraju jest położonych blisko dużych miast. Dlatego część turystów rezygnowała z wyjazdów. Jednak, jak zapewniają przedstawiciele biura Rainbow Tour, sytuacja w kurortach jest w tej chwili stabilna. Z powodu strajku trzeba było jedynie odwołać dzisiejsze wycieczki fakultatywne do stolicy kraju, Tunisu.

Do tej pory nikt nie odwoływał wyjazdu, ani nie chciał go skracać.

Specjaliści zaznaczają, że Tunezyjczykom bardzo zależy na turystach i dlatego będą się starali o zapewnienie im bezpiecznych wakacji.