Z historią sięgającą 2500 lat wstecz, Budva jest jedną z najstarszych osad na wybrzeżu Morza Adriatyckiego. Jej legendarny założyciel, fenicki heros Kadmos, wiedział, co robi. Któż nie chciałby mieszkać nad brzegiem turkusowej wody, wśród złotych plaż i pachnących świerkowych lasów? Podobnie myśleli starożytni Grecy i Rzymianie, a potem Wenecjanie, do których miasto należało przez prawie 400 lat. To oni wznieśli wizytówkę Budvy: położoną na skalistym cyplu starówkę z uroczymi kamienicami o czerwonych dachach, którą otacza średniowieczny mur obronny. Dziś znajdują się tu najlepsze restauracje w mieście, specjalizujące się w daniach z ryb, owoców morza i – co ciekawe – w kuchni włoskiej.

Tuż obok mieści się największy skarb miasta: maleńki kościół Santa Marija in Punta, wzniesiony przez benedyktynów w 840 roku. Miłośnicy historii powinni też zajrzeć do muzeum etnograficznego oraz dawnej cytadeli z murem długości 160 metrów, w której znajdują się wystawa makiet okrętów, biblioteka oraz galeria starych fotografii Budvy. Inne klimatyczne miejsca Starego Miasta to cerkiew św. Trójcy, niewielka cerkiew św. Sawy z XII wieku oraz największa budowla sakralna w mieście – konkatedra św. Jana Chrzciciela z obrazami weneckich mistrzów okresu renesansu.

To jednak nie wszystko. Tuż za murami miasta rozciąga się długa na 1600 metrów plaża Slovenska z tętniącą życiem promenadą. Wraz z innymi plażami, w tym przepiękną piaszczystą Mogren u stóp klifu, w sezonie przyciąga ona setki spragnionych słońca turystów. A jesienią? Jesienią Budvę opuszczają tłumy plażowiczów, dzięki czemu pozostali mogą cieszyć się spokojem nad lazurową wodą (której temperatura o tej porze roku wciąż przekracza 20°C). Na amatorów aktywnego wypoczynku czekają wypożyczalnie skuterów, nart wodnych, sprzętu do windsurfingu i nurkowania. W samej Budvie działa też kilka klubów paralotniarskich, a większość hoteli ma baseny i korty tenisowe.

Ci, którzy wolą wypoczywać z dala od zgiełku miasta, powinni koniecznie popłynąć łodzią lub rowerem wodnym na pobliską wyspę św. Mikołaja (transport kosztuje około 5 euro za osobę). Mieszkańcy Budvy zwą ją Hawajami, jednak prawdziwą nazwę zawdzięcza znajdującemu się na niej kościółkowi św. Mikołaja z XVI wieku. Tu nadal króluje dzika przyroda – w gęstym, świerkowym lesie żyją jelenie i wiele gatunków ptaków, a niektóre z niewielkich plaż są tak niedostępne, że dostać się na nie można tylko łodzią. W tej części wyspy, do której dotarła cywilizacja, znajduje się restauracja. Nie zapomnijcie wspiąć się na najwyższy klif wyspy, z którego rozciąga się wspaniały widok na Budvę!

Popołudniu warto wybrać się na przejażdżkę motorówką lub autobusem, by zobaczyć oddaloną o 6 kilometrów od Budvy malowniczą wyspę św. Stefana. Niektóre budynki, które na niej stoją, pamiętają XV wiek! W tej dawnej kupieckiej osadzie mieści się obecnie ekskluzywny hotel, dlatego niestety nie można jej zwiedzić. Na osłodę proponujemy zatrzymać się w pobliskim miasteczku Petrovac z czterema fantastycznymi plażami, wenecką fortecą z XVI wieku i mozaikami liczącymi sobie prawie 1800 lat.

Można zwiedzić także położony w pobliskich Górach Dynarskich Park Narodowy Lovćen, w którym schronienie znalazło wiele rzadkich gatunków zwierząt i ponad 2000 gatunków roślin. To jedno z najważniejszych miejsc dla mieszkańców Czarnogóry. Tu, na górze Jezerski vrh wznoszącej się prawie 1700 metrów n.p.m., pochowano największego czarnogórskiego poetę okresu romantyzmu – Petara Petrovića Njegoša. Widoku, jaki roztacza się z jego mauzoleum, nie sposób zapomnieć. Polecamy szczególnie wybrać się tam rano, kiedy skaliste zbocza i sosnowe bory toną w tajemniczej mgle. Na tę wycieczkę warto wynająć samochód, można też złapać autobus z samej Budvy.

Jeśli więc macie ochotę na jesienny wypoczynek na jednym z najpiękniejszych wybrzeży Europy, sprawdźcie tanie loty do Czarnogóry.