Angkor w Kambodży. Tutaj dżungla pożarła cywilizację
Przyroda miażdży świątynie Angkoru. Każdą bez wyjątku. Przedziera się przez szczeliny, wnika w kamień i rozsadza go od środka. Zieleń zagarnia to, co wcześniej odebrał jej człowiek. Trawi. Proces odwieczny i nieunikniony.
- Colonia del Sacramento to dawny rywal Buenos
- Uważaj na plaży! Grzywna może grozić niemal za wszystko
- Portugalska Madera - to tutaj romansował Piłsudski
- Pałac Królewny Śnieżki jest w portugalskiej Sintrze
- Toskania na lato. Urlop w krainie historii i winnic
- Po Amsterdamie na dwóch kółkach w oparach trawki
- Wakacje na Kubie przypominają wyprawę do czasów PRL
- Jamajkę spowija gęsty dym marihuany
- Taman Negara w Malezji - najstarszy las deszczowy
- Rapa Nui - samotność na Wyspie Wielkanocnej
- Wielki Kajman zapiera dech w piersiach
- Słonie porażone prądem. Przewróciły słup i zaplątały się w przewody
- Amerykańskie okręty wojenne przybyły do Wietnamu
- Turysta uwięził nogę w dziurze i... odkrył starożytne skarby
- Od 11 sierpnia polscy turyści pojadą do Tajlandii bez wiz
- Szukają krokodyla rekordzistę. Poprzednika wyciągało sto osób
- Wielka obława na krokodyle. Uciekło sto groźnych gadów!
-
Romantyczny taniec na wyspie Bali
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Konamy z upału. Pot spływa strużkami po ciele. Barwi ubranie na rudo. Niewolnicy, którzy wznosili te monumentalne budowle, musieli czuć się tu jak w piekle. Przy budowie każdej z nich z nich ginęły tysiące. Podobno przeklęli to miejsce na wieki. Zniknęło jednak tylko na czterysta lat. Odnaleziono je przypadkiem w XIX wieku. Dzisiaj poraża pięknem szczątków.
Zaciągamy się powietrzem jak papierosem. Oto stoimy przed ruinami stolicy imperium miliona słoni, przed kopią wszechświata otoczonego łańcuchami mitycznych gór i oceanów. Czujemy się jak przybysze z ciemnogrodu. Cześć Siwie, cześć Wisznie i Brahmie, cześć Buddzie, cześć krwiożerczym królom khmerskiego mocarstwa obejmującego w XIII wieku całą dzisiejszą Kambodżę, Tajlandię, Wietnam i Laos. Cześć dzikim figowcom – dzisiejszym władcom Angkoru.
One dolar Cambodia
Wyruszamy z Siem Reap tuk-tukiem, czyli najpowszechniejszym i najtańszym środkiem transportu w Kambodży – małą, najwyżej czteroosobową, przyczepką, której siłą napędową jest motocykl. Przed nami dwa dni zwiedzania świętych i przeklętych zarazem ruin Angkoru. Czasu mało.
Zaczynamy od najbardziej znanych – Angkor Watu (sześć kilometrów od Siem Reap), dzieła dwunastowieczego króla Surjawarmana II, za czasów którego równie gorliwie czczono tu trójcę hinduistyczną, jak i Buddę. Hinduizm, a później buddyzm, przywędrowały do imperium khmerskiego z Indii przez ziemie dzisiejszej Indonezji. Długo obie religie funkcjonowały obok siebie, przenikając się wzajemnie.
Buddyzm zaczął dominować dopiero za panowania następcy Surjawarmana II - Dżajawarmana VII. Niektórzy historycy buddyzmowi właśnie przypisują upadek imperium khmerskiego. Obalił bowiem z czasem kult króla-boga, który stracił dotychczasową władzę i nadprzyrodzoną w oczach ludu moc. Imperium powoli ogarniał chaos i rozkład. Kult dewaradży (króla-boga), zapoczątkowany przez króla Dżajawarmana II, założyciela panującej sześćset lat dynastii, był bowiem nie tylko religią, ale też sposobem rządzenia. Nie tyle wierzono, co przyjmowano jako oczywistość, że król jest jednocześnie bogiem. Przedstawiał się jako jego wcielenie na ziemi. Świątynie, które wznoszono, dedykowano nie bogu w niebie, ale królowi-bogu na ziemi. Był władcą absolutnym. Uosabiał śmierć i życie. Siał zniszczenie, aby tworzyć nowy świat. Lud kochał go i bał się jednocześnie.
Jedziemy przez dżunglę. W czasach imperium były to pola uprawne. Po upadku wszystko skrył las. Gęstą puszczę urozmaicają tu i ówdzie małę, drewniane chatki, przed którymi brodzą w piachu nagie niemowlaki. Trochę dalej od nich robią to samo małe makaki. Widok dość częsty w Kambodży.

















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!