Hameln w Dolnej Saksonii. Śladem fletu Szczurołapa
Szczurami słynie niewielkie niemieckie miasteczko Hameln, leżące nad rzeką Wezerą w Dolnej Saksonii. A bajka o tutejszym Szczurołapie jest jedną z najbardziej znanych opowieści w słynnym zbiorze braci Grimm. Ta historia jednak nie jest do końca zmyślona...
- Bolonia - wieże, szynka i erotyczna fontanna
- Viva Espana, czyli plaże, zabytki, flamenco i wino
- Cypr - wyspa Afrodyty pełna słońca i migdałów
- Greckie Meteory zawieszone między niebem a ziemią
- Pojezierze Gostynińskie - w krainie żwawego borsuka
- Gotyk wśród polodowcowych jezior. Poznaj Kociewie!
- Kopenhaga i Malmoe połączone mostem przez cieśninę
- Symfonia piasku, wiatru i wody. Oto Mierzeja Kurońska
- Po Amsterdamie na dwóch kółkach w oparach trawki
- Toskania na lato. Urlop w krainie historii i winnic
- Pałac Królewny Śnieżki jest w portugalskiej Sintrze
- Polskie góry kuszą turystów nowymi hotelami
- Galapagos - największa różnorodność przyrody na świecie
- Zaginął bez wieści! Dramatyczne poszukiwania 49-latka z Warszawy
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jak było naprawdę?
Jakub i Wilhelm Grimmowie sfabularyzowali tylko prawdziwe wydarzenie, które miało tutaj miejsce w roku 1284. Według bajkopisarzy tajemniczy, kolorowo ubrany Szczurołap (po niemiecku „der Rattenfaenger”) wynajęty został przez ojców miasta, by uwolnił je od plagi gryzoni. Szczurołap, zgodnie z umową, wyprowadził za miejskie mury zwierzęta grając na flecie. Potem jednak, gdy nie dostał od mieszczan umówionej zapłaty, zahipnotyzował swoją grą ich dzieci (w liczbie stu trzydziestu) i wyprowadził je w niewiadomym kierunku.
Jest to jedna z najmroczniejszych bajek świata. Bez szczęśliwego zakończenia, bo z całej grupy do miasta wróciła tylko dwójka: jedno dziecko niewidome, a drugie głuche. Mało tego, choć historia z idącymi za głosem fletu szczurami to tylko fantazja, ale właśnie wątek zaginionych dzieci jest prawdziwy. W 1350 roku przeszła przez Hameln zabójcza fala dżumy, jak wiadomo, roznoszonej przez szczury. Jej ofiarą w pierwszym szeregu padały dzieci. Niedaleko starego miasta odkryto grób z tego czasu, w którym leżało kilkaset dziecięcych szkieletów.
A może w rzeczywistości było jeszcze inaczej? Bajkowe pojęcie “dzieci miasta” stanowiło w owym czasie określenie osób w wieku produkcyjnym. Nie mogąc odziedziczyć ani domu, ani przysługującego pierworodnym warsztatu, 130 osób wyruszyło z Hameln w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Kilkunastu historyków próbowało rozwiązać tę zagadkę. Jedna z wersji mówi, że po dotarciu do Morza Północnego emigranci wsiedli na statek, który zatonął. Według innych źródeł udało im się dotrzeć na teren Pomorza - przybili do brzegu gdzieś między Kołobrzegiem a Koszalinem. A że w owym czasie nie było autostrad i tanich linii lotniczych, więc kontakt z nimi był utrudniony. Dla mieszczan z Hameln byli więc osobami zaginionymi.
Uwiedzeni fletem
Dla współczesnych mieszkańców Hameln ta historia jest powodem do dumy. Zresztą rok 2009 jest szczególny, gdyż właśnie minęło 725 lat od tego wydarzenia. Nic dziwnego, że wszędzie widzimy tu szczury-maskotki. Skądinąd sympatyczne. Spacerowe trasy w centrum są oznaczone białymi sylwetkami tych gryzoni. Jak wspomniałem na wstępie, bardziej przypominają mi one białe myszy, ale pomysł i tak jest świetny. Nawet jeśli w najstarszej części miasta trudno jest się zgubić, warto pójść szlakiem wymalowanym na chodniku. Jeśli jesteśmy w grupie, można też rozważyć wynajęcie miejskiego przewodnika. Choć nie wiem czy to właściwe słowo, jako że oprowadza nas prawdziwy Szczurołap. Zwiedzanie historycznego centrum ma przecież w sobie coś z teatralnego przedstawienia, na którym bardziej od dat i nazwisk kolejnych architektów chłoniemy atmosferę miasteczka. Szczurołap prywatnie jest amerykańskim emigrantem, więc mówi przepięknym angielskim (jest też oczywiście wersja po niemiecku), a do tego przygrywa na flecie. Jeżeli jego pierwowzór sprzed 725 lat miał w sobie choć trochę jego krasomówczego talentu, to bez trudu jestem sobie w stanie wyobrazić wyprowadzenie dzieci. Moje koleżanki - i to pełnoletnie - już po chwili stały jak zahipnotyzowane.

















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!