W mazurskich portach zwykle o tej porze roku było tłoczno i gwarno, dziś natomiast bez problemu można znaleźć wolne miejsce na kei, a firmy czarterowe kuszą coraz niższymi cenami.

Reklama

"Jest nas za dużo na rynku a klientów za mało" - powiedział PAP Marian Bełbot, który od 30 lat czarteruje łodzie na Mazurach. Dodał, że ci, którzy chcą wypożyczyć teraz łodzie muszą mocno schodzić z cen, on sam na dzień dobry daje 15 proc. rabatu, stali klienci mają na wejściu rabat 20 proc. "Kiedyś mogłem kaprysić, wybierałem klientów, np. nie czarterowałem kobietom, czy kapitanom pływającym po morzu. Teraz jak ktoś nie ma zbyt wielkiego pojęcia o żeglowaniu to sam go dzień, czy dwa szkolę zanim puszczę w rejs. Minusy przebijam w plusy, bo inaczej nie da rady" - przyznał PAP Bełbot.

Na Mazurach trudno znaleźć firmę czarterową, której wszystkie łodzie byłyby wypożyczone, czy hotel lub pensjonat z pełnym obłożeniem gości. "Mali przedsiębiorcy już strasznie narzekają, chcą obniżania im podatków" - przyznał PAP wiceburmistrz Węgorzewa Andrzej Lachowicz.

"W tamtym roku początek sezonu był kiepski ale w tym roku jest wyjątkowo mało ludzi. W tamtym roku 8 lipca obłożenie kwater w Mikołajkach wynosiło już 100 procent, a teraz jest już prawie połowa miesiąca, a dalej jest mnóstwo wolnych miejsc" - powiedział PAP burmistrz Mikołajek Piotr Jakubowski. Jego żona, która wynajmuje pokoje dla turystów kilka dni temu dostała telefon z rezygnacją. "Ale za kilka dni ktoś się zapowiedział, żona liczy, że przyjadą goście" - przyznał Jakubowski.

Mazurscy samorządowcy pustki na Mazurach upatrują nie tylko w kiepskiej pogodzie na początku miesiąca. "Moim zdaniem dopiero teraz widać kryzys w społeczeństwie a co by nie mówić na Mazurach, czy nad morzem tanio nie jest. Kilka dni temu za trzy kawałki ryby nad morzem zapłaciłem 81 zł, w Mikołajkach jest podobnie" - przyznał Jakubowski.

Reklama

Wynajęcie domku dla czteroosobowej rodziny na Mazurach kosztuje od 180 do 350 zł za dobę, nocleg w gospodarstwie agroturystycznym kosztuje od 20 do 30 zł, do tego trzeba doliczyć wyżywienie.

Samorządowcy uważają także, że mimo akcji "Mazury cud natury" kraina tysiąca jezior wciąż jest za mało reklamowana w kraju. Ludzie nie znają tak naprawdę bogatej oferty turystycznej tego regionu, uważają, że w deszczowe dni na Mazurach można się tylko nudzić, nie znają zabytków, czy ścieżek rowerowych.

"Moim zdaniem publiczna telewizja powinna non stop pokazywać zakątki Polski i zachęcać do spędzania tu urlopów a nie kasować za program nagrany w terenie wielkie pieniądze. Mam też żal do ministra Sikorskiego, że namawiał rodaków na wczasy w Egipcie, by wspierać tamtą gospodarkę. Rząd powinien wspierać nas, nie Egipt" - przyznał Jakubowski.

Samorządowcy zgodnie mówią, że przedsiębiorcy z branży turystycznej nie mają raczej szans na obniżenie podatków z powodu kiepskiego sezonu - miasta i gminy prowadzą wiele inwestycji, w tym polepszających atrakcyjność tych miejsc dla turystów, i nie mogą sobie pozwolić na uszczuplanie swoich budżetów.