Dziennik Gazeta Prawana logo

Turystów już nie interesuje cena. Koniec last minute?

9 sierpnia 2012, 09:53
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
turysta walizka walizki wakacje
turysta walizka walizki wakacje/Shutterstock
Polacy coraz mniej ufają biurom podróży. Od początku roku niewypłacalność lub upadłość ogłosiło już dziewięciu touroperatorów. To najgorszy rok w historii branży.

Już 44,2 proc. Polaków z powodu ostatnich bankructw zrezygnowałoby z wczasów zorganizowanych przez touroperatora na rzecz wyjazdu na własną rękę – wynika z badania przeprowadzonego dla DGP przez Homo Homini.

Konsumenci stali się też bardziej ostrożni w selekcji biura, z którym wybiorą się na urlop. Ceną przy wyborze wycieczki kieruje się już tylko 13,5 proc. Najważniejszym kryterium stała się marka i renoma biura oraz opinie na forach internetowych. Kieruje się nimi 45,4 proc. kupujących – wynika z badania Homo Homini.

To słuszne podejście. Wiele biur, zwłaszcza tych mniejszych, zaniżało cenę, by tylko zyskać klientów. Przykładem może być wystawianie ofert w serwisach grupowych, na których trzeba godzić się na 50-proc. upusty. – – tłumaczy Krzysztof Piątek, prezes Polskiego Związku Organizatorów Turystyki.

Niedoświadczonym firmom zaczyna brakować pieniędzy na opłacenie zobowiązań wobec przewoźników czy hotelarzy. I muszą ogłaszać niewypłacalność. Każde biuro za rejs samolotu musi zapłacić na tydzień przed wylotem. Do tego linie lotnicze pobierają przed sezonem depozyt za cały jeden rejs – ok. 150-200 tys. zł. Problemem nowych biur jest też to, że w pojedynkę nie są w stanie wyczarterować samolotu. Nawiązują sojusze z innymi podmiotami. W takiej sytuacji upadłość partnera kończy się ich bankructwem.

Choć skala upadłości na polskim rynku turystycznym jest niewielka w porównaniu z brytyjskim czy francuskim, na których w tym roku zbankrutowało już po kilkadziesiąt podmiotów, to problem jest znaczący.

Z szacunków wynika, że w tym roku z powodu upadłości polskich biur ucierpiało już łącznie 35-40 tys. osób. Najwięcej w związku z bankructwem Sky Club, z powodu którego skrócone wakacje lub ich zupełny brak przytrafił się ok. 23 tys. klientom.

Na sprowadzenie turystów z zagranicy do kraju urzędy marszałkowskie wydały już 6 mln zł. W większości przypadków udało się pokryć te koszty z ubezpieczeń, jakie miały biura podróży. Były jednak przypadki, że kwoty te nie wystarczały. Tak stało się w przypadku biura Alba Tour, którego suma gwarancyjna opiewała na 209 tys. zł. Koszty ściągnięcia 351 turystów sięgnęły natomiast 600 tys. zł. To oznacza, że z budżetu Wielkopolski dołożono 400 tys. zł. Podobnie może stać się w przypadku Mati World Holidays z Chorzowa.

Ubezpieczenie, czyli suma gwarancyjna, wyliczane jest na podstawie obrotów za poprzedni rok, ale jeśli biuro tyle nie działa, płaci stawkę minimalną – 40 tys. euro. To obecnie nieco ponad 160 tys. zł.

– tłumaczy Piotr Todorczuk, kierownik biura prasowego urzędu marszałkowskiego w Małopolsce.

W efekcie z sumy gwarancyjnej nie starcza nie tylko na sprowadzenie turystów do kraju, ale także na wypłatę odszkodowań czy zwrot pieniędzy osobom, które nie wyleciały. Jedynym wyjściem staje się droga sądowa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj