Przed rosyjską inwazją na Krym przyjeżdżało blisko 6 mln turystów, a wartość branży turystycznej mogła sięgać około 5 mld dolarów, jak podaje "Kyiv Post". W tym roku może być rekordowo niska.

Półwysep rozmaitości

Ze sprzedaży wycieczek na półwysep wycofali się jak do tej pory najwięksi gracze na polskim rynku, w tym m.in. TravelPlanet.pl i RainbowTours, choć w ich ofercie były m.in. wycieczki tematyczne pod hasłem "Szlakiem historii nieznanej". Obie zadecydowały o tym pod koniec zeszłego tygodnia.

- Wycofywanie tej oferty było bezproblemowe, bo i samo zainteresowanie, w porównaniu z podróżami do Grecji, Chorwacji czy Bułgarii, okazało się śladowe - przyznaje w rozmowie z dziennik.pl Jarosław Kałucki z TravelPlanet.pl. W ub. roku wyprawy na Ukrainę stanowiły około 1 proc. Teraz odsetek rezerwacji (od marca do początku listopada) wynosi 0,07 proc. To pojedyncze zapytania o Lwów, Podole i Krym - jego ukraińską część.

Z organizacji wyjazdów na Krym - planowano je pod hasłem "Półwysep rozmaitości" i "Krym i jego skarbu" -  zrezygnowało także np. Eco-Tourist. Ze względu na sytuację polityczną wyjazdy są anulowane - można przeczytać na stronie internetowej biura.

Nadal z kolei Krym jest w ofercie Itaki, ale nie wiadomo jak długo. Niewykluczone, że także może zostać wycofany, a decyzja w tej sprawie ma zapaść do końca maja, jak nieoficjalnie dowiedział się dziennik.pl. 

- Krym mamy, ale raczej nie będziemy tych wycieczek realizować - zastrzega także Przemysław Bok z biura podroży Czajka. O tym, czy tak się stanie firma zdecyduje w pierwszym tygodniu kwietnia.

W teorii na Krym pojechać można m.in. z biurem Bezkresy. W praktyce na pierwszy termin wyjazdu, który przypada w pierwszym tygodniu maja, chętnych brak. I - jak się okazuje, niewiele w tym względzie zmienić mogą obniżki ceny, których ci operujący najdłużej na kierunkach Wschodnich jednak się nie spodziewają.

- Rewolucji cenowej nie będzie - mówi Waldemar Ławecki, właściciel biura podroży BezKresy. Jest zdania, że przekonanie: im mniejsze jest zainteresowanie danym kierunkiem, tym większe będą obniżki cen, to myślenie typowe tylko dla ludzi Zachodu. - On nie miało i nie będzie mieć zastosowania na Krymie. Po drugie, mieszkańcy półwyspu liczą, że spadek liczby turystów będzie tylko chwilowy, a w przyszłym roku sytuacja wróci do normy - dodaje.

Wiadomo także, że nawet gdyby zainteresowanie w tym roku było, to pojawiłby się problem z transportem - rynku zniknęły operujące na Krym ukraińskie czartery - ogłosiły upadłość, a z rozmów z biurami podroży wycofały się ukraińskie linie lotnicze.

Wiza (nie)potrzebna od zaraz

Pod znakiem zapytania stoi także kwestia wiz.

- Nie mamy w tej chwili informacji w tym temacie - usłyszeliśmy w odpowiedzi w Rosyjskim Centrum Wizowym w Warszawie. Z tym pytaniem odesłano nas do konsulatu - jego przedstawiciele byli jednak wczoraj nieuchwytni. Politycznie -  zgodnie z normami prawnymi - Krym należy do Ukrainy, de facto kilka dni temu został przyłączony do Rosji. 

Danych na temat konieczności posiadania wiz lub jej braku nie mają także przedstawiciele biur podróży.

- Kiedy zadzwoniłem do naszych kontrahentów na Krymie i padło pytanie o wizy i związaną z tym politykę Putina, to połączenie zostało przerwane. Z drugim kontrahentem rozmawiałem już po rosyjsku i udało mi się tylko ustalić, że decyzje w tej sprawie mają zapaść na miejscu w pierwszym tygodniu kwietnia - mówi Waldemar Ławecki z biura BezKresy.

Wyjazdów na półwysep polski MSZ oficjalnie nie odradza, choć taki komunikat wydali np. urzędnicy brytyjskiego Foreign Office. Polski resort spraw zagranicznych ze względu na nieprzewidywalną sytuację na Krymie, przez kilkoma tygodniami wezwał tylko Polaków do opuszczenia półwyspu.

Tomasz Rosset, sekretarz generalny Polskiej Izby Turystyki zastrzega jednak: - Wyjazd na Krym teraz lub w zbliżający się sezon turystyczny jest bardziej tym z gatunku turystyki ekstremalnej.