Dziennik Gazeta Prawana logo

Żałobne procesje na plaży

5 listopada 2009, 11:07
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Uczą pokory. Przypominają, że nie ma wiecznych imperiów i cywilizacji. Są odbiciem historii narodów. Ważnym świadectwem kultury. Nekropolie ujawniają zainteresowania i potrzeby ludzi z różnych epok. Przybliżają mody panujące niegdyś w rzeźbie, architekturze, zdobnictwie. To swoiste plenerowe galerie, a jednocześnie muzea. Albo - jak mawiał Jerzy Waldorff - kotwice pamięci.

Podróżując po świecie, zawsze odwiedzamy cmentarze. To miejsca, które sprzyjają kontemplacji, pozwalają uciec na chwilę od turystycznego i cywilizacyjnego zgiełku. W pewnym sensie pomagają nam też lepiej zrozumieć współczesny świat.

Czasem wsłuchujemy się w śpiew ptaków, innym razem ulegamy cykadom, a nawet dźwiękom uderzających o siebie żółwich skorup. Jak przed laty w środkowej Anatolii. Na współczesnym cmentarzu muzułmańskim trafiliśmy tam na okres godowy tych zwierząt. Kilkaset żółwi okupowało ścieżki i nagrobki.

W uzbeckiej Samarkandzie zadumaliśmy się przy grobach Timura - mongolskiego władcy, który podbił niemal cały muzułmański świat i jego przyjaciela, astronoma Uług Bega. W sanktuarim zakonu wirujących derwiszów w Konii (Turcja) pochylaliśmy głowy przed sarkofagiem jego założyciela, wielkiego XIII-wiecznego mistyka i poety perskiego Dżalaluddina Rumiego. W największej muzułmańskiej nekropolii Azji - na wzgórzach Makli w Pakistanie - podziwialiśmy monumentalne, przypominające pałace grobowce Wielkich Mogołów, muzułmańskich władców Indii. Fotografowaliśmy zalane monsunowym deszczem mogiły Polaków, którzy wędrowali z armią Andersa przez Pakistan. Pomarli, nie wytrzymawszy trudów podróży i ataków malarii, pochowano ich w Karaczi. Z wysokiego tarasu patrzyliśmy na indywidualne rysy twarzy setek terakotowych wojowników, strzegących pod Si-an nie odnalezionego dotąd przez archeologów grobu ich chińskiego władcy, Qin Shi Huangdi.

Niecodzienne uczucia towarzyszyły nam w swoistych grobowcach: wymarłych miastach. W Mohendżo-Daro (Pakistan), kolebce cywilizacji indyjskiej, gdzie przed 4 tysiącami lat nie wyjaśniony do dziś kataklizm przyniósł śmierć 40 tysiącom ludzi. I na greckich Cykladach, na wyspie Santorini, w przykrytym lawą wulkaniczną Akrotiri. Jeszcze mocniej zadziałał na wyobraźnię fort z X wieku, położony na wysokości 4200 metrów n.p.m. w chińskim Sinkiangu (Xinjiang): przy jego budowie użyto do zaprawy ludzkiej krwi.

A przecież lubimy też cmentarze kameralne. Jak choćby ten na zamieszkałej przez 15 osób norweskiej wysepce Kinn (okolice Floro), gdzie kilkadziesiąt grobów wkomponowano w malarski pejzaż, ograniczony pionowymi skałami. I morzem, z którego wyrastają inne mikroskopijne wysepki... Czy maleńki żydowski cmentarz w samym sercu Arhus, stolicy duńskiej Jutlandii. Albo cmentarz muzułmański w tunezyjskim Kairuanie, gdzie wybielone, nieogrodzone groby wciskają się pomiędzy autobusowy przystanek a mury mediny, starego miasta z X wieku.

Choć wznoszenie okazałych grobowców nie było zgodne z zaleceniami Mahometa, już w VIII w. stanęły pierwsze wspaniałe muzułmańskie mauzolea. Wznosili je zazwyczaj kalifowie i książęta. Dla siebie, swych braci, ojców i żon. Żadne jednak nie przyćmiło kunsztem i urodą indyjskiego Tadż Mahal. Wzniósł je w Agrze władca Szahdżahan, zrozpaczony po śmierci ukochanej żony Mumtaz Mahal, która zmarła w czasie porodu 14. dziecka. Szczególnie chętnie przyjeżdżają tu kochankowie i młode małżeństwa. Błyskający fleszami turyści z całego świata zapominają, że ten wpisany na listę UNESCO cud architektury jest po prostu grobowcem.

W trwającej 12 lat, a zaczętej w 1632 r. budowie uczestniczyło 20 tysięcy robotników oraz wielu architektów z Persji i Europy. Kompleks zbudowany jest na planie prostokąta o bokach 580 na 305 m, na południowym brzegu rzeki Dżamuny. Prowadzi do niego wysoka brama z czerwonego piaskowca. Fasada Tadż Mahal ma ponad 30-metrów i stoi na podwójnej platformie z czerwonego piaskowca i białego marmuru. Całość wieńczy 26-metrowa kopuła. W czterech rogach platformy wznoszą się minarety, odchylone lekko na zewnątrz, by podczas trzęsienia ziemi nie uszkodziły mauzoleum. Wszystkie detale grobowca skonstruowano z niepowtarzalnym wyczuciem harmonii.

Głównym budowniczym Tadż Mahal był perski architekt Ustad Isa. Gdy ukończył swoje dzieło, Szahdżahan rozkazał go oślepić, by nigdy już nie mógł stworzyć budowli równie pięknej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj