Sky Club zbankrutował w nietypowym momencie – na początku sezonu. Zazwyczaj biura znikają z rynku po sezonie, gdy przychodzi czas rozliczeń. Zdaniem ekspertów to sygnał, że cała branża ma poważne kłopoty. Jak wynika z raportu przygotowanego dla DGP przez wywiadownię gospodarczą Bisnode Polska, niemal połowa biur podróży jest w słabej lub nawet w bardzo złej sytuacji finansowej. Łącznie długi wszystkich polskich biur i agencji podróży i sięgają już 6 mln zł. Rok temu ledwie przekraczały 2 mln zł.

Winny tego ma być słaby popyt na zagraniczne wycieczki wśród Polaków. Sprzedaż była dobra do marca, kiedy biura proponowały do 40 proc. upustów w ramach first minute. Ale przyszło niemal trzymiesięczne załamanie. W efekcie w połowie czerwca branża miała sprzedane mniej niż 30 proc. ofert na wakacje. Dopiero promocje last minute, które zdominowały rynek w ostatnich tygodniach, znowu nieco ożywiły ruch w interesie. To nie wystarczy – analitycy przewidują, że kryzys w branży się pogłębi. O ile w 2008 r. wydaliśmy na wojaże 3,6 mld zł, to w ubiegłym tylko 3 mld zł. W tym roku wartość rynku skurczy się o kolejne 4 – 5 proc.

Pierwszą ofiarą padła Triada, która zbankrutowała już w kwietniu tego roku. Sky Club przejął jej wierzytelności i padł wczoraj. Wygląda na to, że na tym nie koniec. Mówią o tym nawet przedstawiciele agencji pośredniczących w sprzedaży wycieczek. – Obserwując to, co dzieje się w biurach podróży, spodziewamy się upadku 2 – 4 firm – mówi właściciel jednego z największych salonów agencyjnych w Warszawie.

O ile eksperci, agencje i wywiadownie gospodarcze nie wymieniają nazw firm, które mogą zniknąć z rynku, to użytkownicy forów internetowych nie owijają w bawełnę. Jednym tchem wymieniają Vivaldi Travel, Aquamaris, Oasis Tours czy Ecco Holiday. To ostatnie zaszło za skórę klientom już miesiąc temu, gdy przed rozpoczęciem sezonu anulowało wszystkie wycieczki i zaproponowało turystom nowe, ale po wyższych cenach. Z kolei Vivaldi Travel wpisane jest do Krajowego Rejestru Długów ze zobowiązaniami opiewającymi na kwotę niemal 65 tys. zł. Jeszcze większe długi ma Oasis Tours – przekraczają 630 tys. zł.

Niepokoi także fakt, że od kryzysowego 2009 r. większość firm z branży nie publikuje sprawozdań finansowych. Robią to nieliczni, jak Rainbow Tours, TUI, TravelPlanet, Itaka, Neckermann, Exim Tours czy EasyGo.pl. Ale i z ich raportów trudno coś wywnioskować, bo mają wprawdzie rubrykę „obroty”, ale nic o zyskach czy rentowności.

Biura ignorują obowiązek publikacji sprawozdań, bo jedyne, co im za to grozi, to kara w wysokości 500 zł. Zresztą większość biur podróży rok księgowy zamyka na koniec marca. Mają pół roku na opublikowanie sprawozdań. Ich kondycję poznamy we wrześniu. I obyśmy do tego czasu zdążyli wrócić z wakacji.

DGP radzi

Przed wykupieniem, wycieczki sprawdź:

– czy biuro figuruje w rejestrze prowadzonym przez Ministerstwo Gospodarki,

– czy figuruje w Centralnej Ewidencji Organizatorów Turystyki i Pośredników Turystycznych dostępnej na stronie www.turystyka.gov.pl,

– wysokość jego polisy ubezpieczeniowej i jej datę ważności,

– opinie o biurze na forach i serwisach internetowych,

– jakie ma zobowiązania w usłudze Krajowego Rejestru Długów. Wystarczy znać NIP organizatora.

● Jeżeli kupujesz wycieczkę w biurze agencyjnym, zapytaj sprzedawcę, czy nie słyszał nic złego o interesującym nas biurze, czy sam nie ma z nim kłopotów.

● Obawy powinna budzić bardzo niska cena imprezy, np. gdy last minute ma bardzo duży rabat, podczas gdy konkurencja stosuje tylko niewielkie obniżki.

● Płać kartą, a nie gotówką. Jeżeli usługa nie zostanie zrealizowana, masz większe szanse na odzyskanie pieniędzy – jeżeli nie zostały jeszcze zaksięgowane na koncie touroperatora, wrócą na Twoje konto.

● Zdarza się, że bezpieczniejszym rozwiązaniem jest kupno wycieczki u agenta. Pośrednicy rozliczają się z organizatorami z kilkudniowym opóźnieniem. Pieniądze wpłacone w biurze w piątek na wycieczkę z biurem, które upada we wtorek (tak było ze Sky Club), prawdopodobnie nie zostały mu jeszcze przesłane. Łatwiej zatem będzie je odzyskać.