Szok w środku wakacji
Podczas gdy na terenie obiektu wciąż trwa sielankowe lato, w tle rozgrywa się cichy dramat. Wczasowicze opalają się przy basenach i odpoczywają pod parasolami, jednak nad ich głowami wisi widmo przymusowej wyprowadzki. Stefan Berner, który od dekady zarządza obiektem, nie ukrywa, że ostatnie tygodnie to dla niego niezwykle trudny czas.
Z kempingiem związanych jest około 110 stałych bywalców, dla których to miejsce stało się niemal drugim domem. Tradycja przyjazdów do Cugnasco jest w niektórych przypadkach pielęgnowana przez całe życie.
Jeden z naszych gości ma ponad 90 lat i przyjeżdża tutaj od ponad 60 lat - podkreśla Berner, obrazując skalę przywiązania wczasowiczów. Niestety, zapadła klamka: do 18 października cały teren musi zostać opróżniony.
Powodem masowej eksmisji jest zmiana operatora obiektu. Nowa administracja ma ambitne plany inwestycyjne, które obejmują gruntowny remont recepcji, odnowienie restauracji oraz stworzenie zupełnie nowej bazy noclegowej. Aby na teren mogły wjechać ekipy budowlane, cały plac musi być całkowicie pusty.
Dla dotychczasowych gości przeprowadzka to potężny kłopot logistyczny. Znaczna część przyczep kempingowych wręcz "wrosła” w ziemię - stoją w tym samym miejscu od lat i fizycznie nie nadają się już do transportu drogowego. Ich właściciele muszą teraz gorączkowo szukać nowych parceli i opłacać drogie holowanie. W najgorszym scenariuszu część przyczep będzie musiała trafić na złom.
"Nikt nie przejmuje się losem tych ludzi"
Stefan Berner, informując gości o konieczności opuszczenia terenu na początku sierpnia, przeżył jedną z najtrudniejszych rozmów w swojej zawodowej karierze. Menedżer otwarcie krytykuje bezwzględność inwestora. Uważa, że gruntowny remont można było zaplanować mądrzej, na przykład dzieląc go na etapy, co oszczędziłoby wczasowiczom nagłego stresu.
Moim zdaniem dałoby się znaleźć rozwiązanie, które dałoby ludziom więcej czasu. Tymczasem nikt nie przejmuje się losem tych osób. Po prostu oczekuje się, że znikną - kwituje z goryczą dotychczasowy dzierżawca.
Zamiast konkretów, widmo potężnych podwyżek
Choć nowa operatorka wspominała o opcji tymczasowego przeniesienia przyczep na inny zarządzany przez nią teren z możliwością powrotu, to według Bernera na razie są to jedynie puste słowa. Oczekiwanych, wiążących umów wciąż brakuje.
Co więcej, ci z gości, którzy liczyli na powrót po remoncie, muszą przygotować się na bolesne zderzenie z nową rzeczywistością. Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że po zakończeniu prac drastycznie zmieni się cennik obiektu. Sezonowe opłaty za korzystanie z kempingu mogą skoczyć w górę nawet o 2 tysiące franków szwajcarskich (ponad 9. tys zł). To oznacza podwyżkę rzędu 47 procent, która dla wielu stałych bywalców z pewnością okaże się zaporowa.
Źródło: Onet
Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
W dzienniku pracuje od 2020 roku. Pracowała m.in. w fundacji działającej na rzecz osób starszych przy TV Puls. Zajmowała się tworzeniem informacji, przeprowadzała wywiady na potrzeby spotów reklamowych, pisała reportaże ukazujące problemy społeczne i materialne osób starszych. Tworzyła content na social media, organizowała plany filmowe na potrzeby spotów charytatywnych. Zajmowała się również montażem treści wideo.
W dziennik.pl zajmuje się głównie pisaniem o aktualnych wydarzeniach politycznych, newsowych i gospodarczych.
