Zbyt gwałtowne skręty, a także zderzenia z innymi narciarzami na stoku skutkują zwykle kontuzjami i złamaniem kończyn.
Złamany kręgosłup
Na upublicznionym w styczniu nagraniu z monitoringu widać moment zderzenia snowboardzistki, z jadącym na nartach nastolatkiem. Kobieta upadła tak niefortunnie, że złamała kręgosłup.
– opowiada Tomasz Wiśniewski, mąż poszkodowanej.
Na nagraniu widać, jak chłopiec odjechał z miejsca zdarzenia. – mówi Wiśniewski. I dodaje:
– potwierdza jedna z narciarek.
Zderzenie
Dużo szczęścia miał też instruktor jazdy, który cudem przeżył zderzenie z narciarką. Doznał silnego wstrząsu mózgu, złamał szczękę i oczodół, przeszedł kilka zabiegów operacyjnych, w tym trepanację czaszki. Wypadek na pól roku sparaliżował jego życie.
– opowiada Lech Jasiński. I dodaje:
Choć od zdarzenia minęło już 5 lat, sprawa pana Lecha nie ma rozstrzygnięcia sądowego. Kobieta, z którą się zderzył, oskarżyła go o spowodowanie wypadku, a sąd pierwszej instancji, na podstawie opinii biegłych, skazał go na grzywnę. Jednak mężczyzna wystąpił o prywatną ekspertyzę. Wynika z niej, że to narciarka jechała znacznie szybciej i stworzyła zagrożenie. W dodatku przyjmuje się, że osoba jadąca z góry powinna wybrać odpowiedni tor jazdy, a narciarz na dole ma pierwszeństwo. Właśnie wniesiono apelację i sąd wznowił postępowanie.
– dodaje pan Lech.
"Pijemy żeby się rozgrzać"
Nie jest tajemnicą, że alkohol na stokach jest ogólnodostępny. Mimo że dopuszczalna dawka we krwi nie powinna przekraczać pół promila, zdarza się, że narciarze łamią przepisy i jeżdżą nietrzeźwi.
– mówi jeden z narciarzy.
– dodaje sprzedawca z punktu gastronomicznego na górze stoku.
Co na to policja?
– podkreśla mł. insp. Sebastian Gleń z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.
Od początku tego sezonu doszło już prawie do 1500 wypadków, w tym jeden okazał się śmiertelny.
- Przy ładnej pogodzie przypadków urazowych mamy w granicy 70 – 80 w ciągu doby. Przy brzydkiej pogodzie jest ich około 30 procent mniej. Zdarzały się w poprzednich sezonach przypadki, że urazy głowy doprowadzały do śmierci narciarzy – mówi dr Marian Papież ze Szpitala Powiatowego im. dr T. Chałubińskiego w Zakopanem.