"Dzisiaj chcę już nie językiem dyplomatycznym, tak jąk to robią Ministerstwa Spraw Zagranicznych, także nasz, ale bardzo otwarcie powiedzieć, że sytuacja jest groźna. Wyjeżdżanie dzisiaj do Egiptu pozbawione jest sensu. Nie możemy zapewnić wszystkim ewakuacji w sytuacji, kiedy każdego dnia wybierają się do Egiptu kolejne grupy polskich turystów" - powiedział Tusk w piątek dziennikarzom w Brukseli.

Reklama

Przyznał, że jako szef rządu nie może nikomu zabronić wyjazdu do Egiptu, może tylko apelować.

"Przygotowujemy na skalę polskich możliwości, możliwości technicznych, logistycznych, ewakuację w przypadku, kiedy sytuacja wymknie się tam spoza kontroli, a więc na przykład wtedy, kiedy zostanie zamknięta przestrzeń powietrzna nad Egiptem i wtedy trzeba będzie używać samolotów wojskowych do ewakuacji" - zapowiedział szef rządu.

Premier poinformował, że do Egiptu wybiera się w lutym - według rządowych obliczeń - do 8 tysięcy Polaków. Jak wyjaśnił, tylu Polaków wykupiło wczasy w Egipcie.

"Jeśli będziemy organizowali ewakuację przy pomocy naszych możliwości technicznych, ale każdego dnia będzie przybywało tam setki kolejnych polskich turystów, to nie będziemy w stanie, kiedy stanie się coś złego (technicznie zorganizować ewakuacji)" - mówił szef rządu.

Jak dodał, nie chodzi o to, że Polska nie będzie w stanie skutecznie przeprowadzić ewakuacji, ale żaden kraj nie będzie w stanie ewakuować sto tysięcy ludzi, bo jest ograniczona liczba lotnisk, samolotów.

Tusk powiedział, że obecnie w Egipcie przebywa 100 tys. turystów z całego świata. "Wyobraźcie sobie, co się może dziać na lotniskach typu południowe Włochy, Cypr, a więc tam, gdzie trzeba by transportować turystów" - zaznaczył.

Polski MSZ stanowczo radzi turystom przebywającym w Egipcie, by skorzystali z możliwości wcześniejszego powrotu do Polski; zdecydowanie odradza podróże do Egiptu i apeluje do dziennikarzy i turystów znajdujących się w tym kraju, by unikali demonstracji i przebywania w centrum Kairu.

Reklama