• Butelki wina dojrzewają zanurzone w Morzu Śródziemnym w temperaturze 12–17°C, kolonizowane przez korale, gąbki i małże – degustacja odbywa się na łodzi, wprost z wody.
• Na trasie znajduje się winnica urządzona w klasztorze z XVI wieku, gdzie beczkownia mieści się w dawnej kaplicy.
• Rzymskie ruiny Acinipo, gdzie dwa tysiące lat temu bito monety z wizerunkiem winogron, sąsiadują dziś z kilkoma działającymi winnicami, w tym jedną odzyskującą zapomniane, rodzime odmiany winorośli.
Andaluzja słynie z plaż, pól golfowych, restauracji z gwiazdkami Michelin. Rzadziej wspomina się natomiast o górskich winnicach na wysokości 700–1000 metrów i rzymskich ruinach wśród krzewów winnych.
– Wiele osób dopiero na miejscu odkrywa, że mieszka w pobliżu winnic. W promieniu zaledwie godziny jazdy od centrum Marbelli można dotrzeć do takich, które produkują nagradzane wina z wykorzystaniem wiedzy przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Coraz popularniejszy wśród polskich turystów szlak wiedzie od winnej piwniczki na dnie morza do 1000 m n.p.m. – mówi Joanna Ossowska-Rodziewicz, współwłaścicielka agencji nieruchomości By-Bright.
Wina z dna morza
Escaramujo Wines znajduje się na wysokości portu rybackiego w Esteponie i posiada koncesję na dojrzewanie win pod wodą. Butelki wina wiszą zanurzone w morzu, w rejonie, w którym prądy śródziemnomorskie mieszają się z atlantyckimi.Firmę uruchomili w 2021 roku Victor Gomez, hiszpański specjalista od wina i Palu Helder, holenderski inżynier. — To absolutnie fascynujący projekt. Przez kilka miesięcy butelki są delikatnie kołysane przez prądy, podczas gdy na zewnątrz kolonizują je różne organizmy morskie – korale, gąbki, algi, małże. Właściciele winnicy wykorzystują naturalne warunki morskie, między innymi stałą temperaturę między 12 a 17 stopni C przez cały rok — opisuje Joanna Ossowska-Rodziewicz. — To znacznie redukuje potrzebę sztucznego chłodzenia i intensywnego zużycia energii.
- Podwodne środowisko nie tylko zapewnia idealne warunki do dojrzewania win, ale również wspiera bioróżnorodność, przekształcając butelki w mini siedliska morskie - dodaje Robert Reiski, współwłaściciel By-Bright.
Degustacja odbywa się na wodzie. Łódź wychodzi z portu rybackiego, butelki wyciąga się z morza na oczach gości, a do wina podaje się ostrygi i przegrzebki. W programie jest też porównanie: to samo wino, które dojrzewa pod wodą i na lądzie.
650 metrów n.p.m.: klasztor na krawędzi wąwozu
Droga z wybrzeża w górę zajmuje około godziny. Kolejny przystanek to jedyna w okolicy winnica, do której da się dojść pieszo – Bodega Descalzos Viejos.
W 1998 roku dwóch architektów, Flavio Salesi i Paco Retamero, kupiło zrujnowany klasztor z początku XVI wieku, przyklejony do krawędzi wąwozu Tajo de Ronda. Dwa lata później w budynku stanęły kadzie. Beczkownia mieści się dziś w dawnej kaplicy, a nad beczkami wiszą odsłonięte po wiekach freski ze świętymi. Produkcja to 35-40 tysięcy butelek rocznie.
900 metrów n.p.m.: ekologiczna produkcja win
Nieopodal znajduje się jedna z najsłynniejszych winnic i winiarni. W 1982 roku Friedrich Schatz przyjechał z Niemiec i zasadził kilka hektarów winorośli w regionie, który nie miał wówczas żadnego przemysłu winiarskiego. Jego gospodarstwo dostało pierwszy w prowincji Malaga certyfikat ekologiczny. Wina w Bodegas F. Schatz powstają bez dodatku siarczynów, a dwie z uprawianych tu odmian nie rosną nigdzie indziej w Hiszpanii.
Piętnaście minut dalej, na ponad 900 m n.p.m, leży winnica o zupełnie innej skali. Baskijski przedsiębiorca José Antonio Itarte kupił w latach dziewięćdziesiątych majątek u podnóża Sierra de las Nieves. Gleby są tu wapienno-gliniaste, noce zimne, a różnica temperatur między dniem a nocą duża.
– Cortijo Los Aguilares też specjalizuje się w ekologicznej produkcji win. Oferuje nie tylko degustacje, ale również pikniki pod dębami czy przejażdżki rowerowe przez winnice – mówi Joanna Ossowska-Rodziewicz.
1000 metrów n.p.m: rzymskie ruiny i dawne odmiany winorośli
Dwadzieścia kilometrów na północ od Rondy stoją mury Acinipo. Rzymianie bili tu monety z kiścią winogron w I wieku przed naszą erą - to wciąż najczęściej cytowany dowód, że handel winem był w tych górach poważnym interesem dwa tysiące lat temu.
– Sama nazwa „Acinipo” oznacza „ziemię wina”, a monety bite w tamtej epoce miały wizerunek kiści winogron na jednej ze stron. To miejsce, gdzie można naprawdę poczuć historię Andaluzji – mówi Robert Reiski.
Znajdują się tu aż trzy znane winnice. Bodegas Excelencia, bezpośrednio przy stanowisku archeologicznym, z piwnicą wciętą siedem metrów w zbocze. Z kolei La Melonera, dwa kilometry od ruin, prowadzi coś, co jest w równym stopniu winnicą i projektem konserwatorskim. Słynie z odzyskiwania zapomnianych, rodowitych odmian winorośli. Nieco dalej, na granicy stanowiska archeologicznego, rozciąga się Finca Ronda la Vieja - hektary winorośli na ponad 1000 m n.p.m., najwyżej położona winnica w okolicach Rondy. Należy do Bodegas Lunares, rodzinnej firmy założonej w 2003 roku.
140 lat i zbiory po zmroku
Jeszcze jeden ciekawy, winny przystanek znajduje się w Fuente de Piedra. Winnicę Bodegas Malaga Virgen założył w 1885 roku Salvador Lopez Lopez, w 1896 dołączył jego brat Francisco. Dziś firmą kieruje czwarte pokolenie rodziny.
– Nie można jej pominąć. Ciekawostką jest praktyka nocnych zbiorów winogron. Nocne temperatury pozwalają na zachowanie stabilnego poziomu cukru i lepszej kwasowości, co przekłada się na wyższą jakość końcowego produktu – wyjaśnia Robert Reiski.
- Coraz częściej spotykamy się z tym, że klienci pytają nas nie o odległość do plaży, a o okoliczne winnice – dodaje Joanna Ossowska-Rodziewicz.
