Dziennik Gazeta Prawana logo

Jedziesz pociągiem na stojąco? Złóż donos na PKP!

17 grudnia 2014, 09:18
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Tłum pasażerów na Dworcu Centralnym wsiada do pociągu PKP
Tłum pasażerów na Dworcu Centralnym wsiada do pociągu PKP/Newspix
PKP sprzedaje bilety na pociągi, w których nie ma już miejsc siedzących. Efekt: pasażerowie stoją na korytarzu. UTK chce walczyć z takimi praktykami. Tyle że może to być walka z wiatrakami.

Urząd Transportu Kolejowego zabiera się za przewoźników prowadzących nielimitowaną sprzedaż biletów. W efekcie w czasie szczytów przewozowych zdarza się jeździć nam wesołymi pociągami, do których wsiada się oknem, a podróżuje nieraz w toalecie. Wielu pasażerom nie przyjdzie do głowy, żeby się skarżyć na takie warunki, bo albo nie wiedzą, że można, albo już do nich przywykli. Tymczasem można i trzeba. I ludzie czynią tak coraz częściej.

– wylicza Katarzyna Kucharek, rzeczniczka UTK. Dotyczyły m.in. PKP Intercity i Przewozów Regionalnych. Dla porównania: w 2013 r. skarg było 19.

Urząd ma świadomość, że liczba skarg nie oddaje skali zjawiska, i zapowiada kontrole, które mają wyegzekwować bezpieczne wożenie pasażerów. – – twierdzi Katarzyna Kucharek.

Za naruszenie przepisów UTK może nałożyć karę w wysokości 2 proc. ubiegłorocznych przychodów. Procedura jest jednak uciążliwa, bo przewoźnik może się odwoływać do sądów: ochrony konkurencji i konsumentów oraz administracyjnego. Regulator przyznaje, że dziś nie ma jednoznacznego przepisu, który zakazywałby sprzedaży biletów w sytuacji, kiedy nie ma już wolnych miejsc. O taką inicjatywę legislacyjną urząd dopiero zabiega. Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju nie wyklucza poparcia: – takie stanowisko otrzymaliśmy wczoraj z resortu.

Przewoźnikom pomysł się nie podoba, bo w ich interesie jest sprzedawanie jak największej liczby biletów. – – odpowiada Michał Stilger z Przewozów Regionalnych. Ten największy przewoźnik w Polsce zastrzega, że stara się – przez zarządzanie taborem – dostosowywać wielkość podaży miejsc siedzących do zainteresowania ofertą w konkretnych terminach. I podkreśla, że nie dysponuje nieograniczoną liczbą pojazdów. – – tłumaczy Michał Stilger.

Trzeba też uważać, żeby nie wylać dziecka z kąpielą. Na przykład PKP Intercity na 650 zł (plus cena biletu) ustaliło opłatę za wystawienie biletu na pokładzie pendolino. PKP tłumaczą to względami bezpieczeństwa. , stwierdził prezes PKP Jakub Karnowski w Polsat News, tłumacząc, że nie może w nim być miejsc stojących.

Pierwsze ofiary „zasady 650 zł” już są. – – twierdzi Zuzanna Szopowska z PKP Intercity.

UTK twierdzi, że zgodził się na ograniczenie sprzedaży miejsc w pendolino, ale w decyzji nie ma słowa o zakazie sprzedaży w pociągu, jeśli są miejsca.

Eksperci sięgają po przykłady: w pociągach TGV, które jeżdżą nawet 300 km/h, można kupić bilet na pokładzie. W relacjach do 100 km usługa ta kosztuje 4 euro, na dłuższych trasach – 10 euro. To ponad 15 razy mniej niż u nas. Specjaliści apelują o zmianę stawki, która zniechęca do kolei i jest korupcjogenna.

– powiedział wczoraj DGP poseł Krzysztof Tchórzewski, wiceprzewodniczący sejmowej komisji infrastruktury.

Techniczne możliwości są. – – przyznaje Zuzanna Szopowska. Promowany jest jednak inny model. Dla podróżnych chcących kupić bilet na pendolino w ostatniej chwili wydzielono specjalne kasy. – Działają na wszystkich dużych dworcach, gdzie kursują te pociągi. Kasa jest oznaczona i otwierana na 30 minut przed każdym odjazdem.

OPINIA

Adrian Furgalski, wiceprezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR
Przewoźnicy dalekobieżni starają się walczyć z przepełnieniem pociągów. Działaniem w dobrym kierunku było np. wprowadzenie PKP Intercity obowiązkowych miejscówek także w drugiej klasie TLK. Poprawy wymaga jednak zarządzanie taborem. Jeśli liczba miejsc objętych rezerwacją zbliża się do 100 proc., przewoźnicy powinni wydłużać pociągi albo wypuszczać dodatkowe składy. Jeśli tak się nie zawsze dzieje, to znak, że system działa źle. Przyczyna może być taka, że taki pociąg wymaga indywidualnego rozkładu, a związku z tym jest rozliczany przez PKP PLK według wyższych stawek za dostęp do torów.
Z przepełnieniem pociągów można walczyć bez wyłączania sprzedaży biletów na pokładzie. Z pomysłu opłaty 650 zł za wystawienie biletu w pendolino PKP Intercity pow inno się jak najszybciej wycofać. Obsługa pociągu ma dane o wykupionych miejscach. Na ich podstawie można by wpuszczać pasażerów, którzy nie zdążyli kupić biletu i chcą to zrobić w pociągu. Skoro spółka straciła w ciągu pięciu lat w sumie 25 mln pasażerów, to powinna teraz intensywnie zabiegać o klientów, a nie ryzykować, że ich zniechęci nieżyciowymi regulacjami.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj