– przyznaje Agnieszka Rzeszutek z Noclegi.pl. –– opowiada.
W pierwszej trójce najczęściej znikających przedmiotów tuż za kosmetykami plasują się ręczniki, na kolejnym są zaś sztućce. Dalej jest pościel i koce. Zapytani o najdroższe przedmioty, jakie zginęły właściciele obiektów wskazują telewizory LCD, komputery z recepcji, dekodery czy małe, ale markowe AGD – czajniki, tostery. Największą wartość – ponad 3 tysiące złotych – miała ważąca 200 kg odśnieżarka, która zginęła z podwórka górskiego pensjonatu.
– mówi Rzeszutek. – – opowiada ekspertka Noclegi.pl.
Giną żarówki, baterie z pilotów, garnki, talerze, miotły, mopy, deski do prasowania, duże rozkładane suszarki do prania, elementy armatury łazienkowej: krany, słuchawki prysznicowe, ale też szpikulce do grilla, siekiera z drewutni...
Co robią właściciele kiedy zauważą brak przedmiotów? To zależy od ich wartości. W przypadku drobnych szkód hotelarze często odpuszczają. Ponad 1/3 ankietowanych (36,6 proc.) uważa, że to specyfika tego biznesu, w który wkalkulowane są straty. Prawie tak samo liczna (31 proc.) grupa walczy jednak o swoje, najczęściej kontaktując się z gośćmi z prośbą o oddanie przedmiotów. Tylko najpoważniejsze zdarzenia zgłaszane są na policję.
Co ciekawe taki bilans sezonu to nie jest tylko sprawa polska. – podkreśla Rzeszutek, ale ostatecznie podsumowuje ankietę optymistycznym akcentem. –.