Biura podróży notują lekkie ożywienie po otwarciu granic w UE, ale poziomy sprzedaży są wciąż dalekie od zadowalających.
tłumaczy Piotr Henicz, wiceprezes Itaki. Wskazuje, że wiele rezerwacji to tzw. opcje, czyli bez finalnego potwierdzenia.
– wyjaśnia Henicz.
Podobne głosy słychać w innych biurach podróży. – wyjaśnia Jarosław Kałucki, rzecznik prasowy Travelplanet.
– mówi Marcin Dymnicki, dyrektor zarządzający TUI Group.
3 mln nie będzie
Ponowne otwarcie granic i uruchomienie od dziś międzynarodowych połączeń lotniczych rząd zapowiedział tuż przed długim weekendem. Biura podróży nie kryją jednak, że to nie oznacza, iż będą mogły wrócić do sezonu letniego zgodnie z wcześniejszymi planami.
– tłumaczy Piotr Henicz.
Jak mówią touroperatorzy, wciąż kluczową kwestią pozostają wymogi bezpieczeństwa w samolotach. Jeżeli utrzymana będzie decyzja o zapełnieniu maksymalnie połowy miejsc, to ponowne uruchomienie lotów czarterowych będzie praktycznie niemożliwe.
– wskazuje Grzegorz Baszczyński, prezes Rainbow Tours.
Duże biura nie liczą już na odrobienie strat, które poniosły z powodu koronawirusa. Zaznaczają, że ich kondycja finansowa nie jest dobra, a nie mogły jak dotąd skorzystać z Tarczy Finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju, która była tylko dla mniejszych podmiotów. Nie mogą też wziąć kredytu w banku, nawet ze wsparciem Banku Gospodarstwa Krajowego. Powód: banki odmawiają kredytu, gdy w PKD firmy widnieje "działalność turystyczna”.
W obawie, że sezon może w ogóle nie dojść do skutku, biura ograniczyły ofertę nawet o dwie trzecie. Branża oczekiwała, że w tym roku wyśle za granicę ponad 3 mln Polaków, z czego zdecydowaną większość w sezonie letnim.
Popytowi na wyjazdy nie pomagają sprzeczne komunikaty dotyczące obostrzeń związanych z pandemią. To negatywnie wpływa na wyjazdowe decyzje Polaków. Z najnowszego badania przeprowadzonego na zlecenie Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor wynika, że niezdecydowanych, co robić w wakacje, jest więcej – 39 proc. – niż tych, którzy planują letni wypoczynek – 34 proc. Przybyło też osób, które chcą zostać w domu.
Zainteresowanie wyjazdami ogranicza też sytuacja finansowa konsumentów. – wylicza Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.
Wyjazdy potaniały
Jak zauważają eksperci Instytutu Badań Rynku Turystycznego TravelDATA, ceny wycieczek zagranicznych wciąż spadają. Najbardziej potaniały wyjazdy na Korfu i Cypr – o 422 i 412 zł oraz na Rodos i do Albanii – o 244 i 206 zł. Taniej niż przed rokiem można wypocząć na Malcie – o 100 zł, Majorce – o 76 zł czy Bułgarii – 7 zł. Do Bułgarii na tydzień z wyżywieniem można wyjechać już za 1400 zł od osoby, na Cypr za 1500 zł, a na Teneryfę za 1700 zł.
– mówi Jarosław Kałucki z Travelplanet.
Wiele biur daje gwarancję najniższej ceny, czyli zwraca różnicę, gdy ta spadnie do czasu wylotu. W poprzednich latach taka opcja była zarezerwowana tylko dla klientów kupujących wczasy w przedsprzedaży. Oprócz tego firmy oferują bezkosztową zmianę terminu lub zwracają pieniądze w sytuacji, gdy lot nie dojdzie do skutku z powodu koronawirusa. Zgodnie z prawem mają 180 dni na ich oddanie. Oferują też vouchery do wykorzystania w ciągu roku lub dwóch lat, których wartość zwiększają od 5 do 10 proc. Gdyby w tym czasie doszło do upadłości biura, to pieniądze można odzyskać z jego gwarancji ubezpieczeniowej lub z Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego.