Dziennik Gazeta Prawana logo

To ani Niemcy, ani Włosi. Tyrolczycy z południa czują się osobną nacją. Ich historia zaskakuje

dzisiaj, 13:18
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Południowy Tyrol
Południowy Tyrol/Materiały prasowe
Leżą we Włoszech, choć mówią po niemiecku. Najbliżej – także historycznie – jest im do Austrii. Południowy Tyrol to kulturowy tygiel, miejsce, które wymyka się prostym określeniom. Historia przenika nawet beczki z winem na farmach działających tu od przeszło stu lat.

Stara winorośl

Stoimy z Karlem pod jego winoroślą. To stary krzew, który ma grubo ponad sto lat i pamięta czasy, gdy okolice Bolzano nie należały do Włoch. Karl jest z niego dumny. Przypomina mu dawne dzieje, jego rodzinę i historię – w tym rejonie niezwykle burzliwą.

Turyści z Polski mijają jego farmę, jadąc autostradą A22 na wakacje. Tu, po pokonaniu górskich przełęczy Alp (w tym najsłynniejszej – Brenner), rozpoczyna się szeroka i ciepła dolina rzeki Adygi. Idealne miejsce pod uprawę winorośli. Rejon, odpowiednik polskiego województwa, to de facto dwie złączone ze sobą krainy. Jego włoska nazwa brzmi Trentino-Alto Adige, czyli okolice Trydentu i rzeki Adygi.

poludniowy-tyrol-39125361.jpg
Południowy Tyrol/Piotr Wróblewski

Ale tutaj, mimo że to północne Włochy, mówi się po niemiecku. Stąd druga nazwa: Trentino-Südtirol. Znika nawiązanie do rzeki, a pojawia się kraina geograficzna związana z górami – Tyrol. To klucz do zrozumienia górali żyjących na południe od Salorno, głównie wysoko w Dolomitach.

Habsburgowie

W swojej winnicy Karl trzyma zdjęcie przodków – rodziny Kasserollerów. Jak słyszę, jego przodek wprowadził się tu w 1834 roku, a gospodarstwo odziedziczył po wuju, który nie miał dzieci.

To były czasy, gdy okolice Bolzano przechodziły z rąk do rąk. Po wieloletnim panowaniu Habsburgów (sięgającym XIV wieku) miasto stało się najpierw częścią Bawarii, potem Francji (czasy Napoleona), a następnie Austro-Węgier jako część Tyrolu. Gdy dziadek Karla zaczynał prowadzić farmę, w Bolzano mieszkało ok. 10 tys. osób. Niemal wszyscy mówili po niemiecku (według danych – 89 proc.).

W 1907 roku majątek przejął Josef Paul Kasseroller – ojciec Karla. Wtedy zaczął hodować winorośl. Produkcja rosła z roku na rok, dochodząc do stu tysięcy litrów rocznie. To był okres prosperity. W tym czasie prężni rolnicy zaczynali się już zrzeszać. Powstało m.in. Stowarzyszenie Wina, Owoców i Ogrodnictwa Bolzano, które działa do dziś. W okolicy zorganizowano nawet kongres winiarski, na który zaproszono setki gości, w tym zza granicy.

poludniowy-tyrol-39125352.jpg
Południowy Tyrol/Piotr Wróblewski

Wojna

– Straciliśmy dużo ziemi w czasie wojny – mówi mi Karl. To historia odwrotna do tej znanej z Polski. Po 1919 roku, gdy okolice Bolzano zajęli Włosi, ludność niemieckojęzyczna (dawne Austro-Węgry) była napiętnowana.

W kwietniu 1921 roku po sąsiedzku, w austriackim do niedawna Północnym Tyrolu, urządzono plebiscyt. Aż 98 proc. ludności chciało przyłączenia do Rzeszy. Włoscy faszyści obawiali się, że również Południowy Tyrol będzie chciał się odłączyć. W dniu plebiscytu Czarne Koszule przyjechały do Bolzano. W czasie miejscowego pochodu sprowokowały zamieszki. Padły strzały. Rannych zostało 50 osób.

Rok później partia faszystowska doszła do władzy. Nasiliły się represje wobec mieszkańców Południowego Tyrolu. Karl pokazał mi sporej wielkości piwnice z ukrytym wejściem, w których jego ciotka (siostra ojca) prowadziła sekretną szkołę – Katakombenschule. Uczono w niej po niemiecku, który od 1924 roku był tu zakazany. Władze wymagały, by wszyscy mówili po włosku.

poludniowy-tyrol-39125360.jpg
Południowy Tyrol/Piotr Wróblewski

Po zwycięstwie Hitlera miejscowi liczyli, że Tyrol zostanie zjednoczony. Ale Führer dogadał się z Duce (Mussolinim), ustanawiając nienaruszalną granicę na przełęczy Brenner. Tyrol rozdzielono twardą granicą. Część ludności wyemigrowała do Rzeszy.

W czasie wojny mieszkańców Południowego Tyrolu szybko wysyłano na front. W latach 1943–1945 rejon zajęli Niemcy, ale dla miejscowych oznaczało to kolejną okupację i problemy. Z czternaściorga rodzeństwa Josefa wojnę przeżyła połowa. Po wojnie ojciec musiał zaczynać wszystko od nowa. Zabrano nam sporo ziemi, m.in. pod budowę autostrady – słyszę.

Gospodarstwo było zaniedbane. Produkcję uruchomiono od początku. Karl do winogron dołożył też inne owoce. Ciepły, wietrzny klimat Południowego Tyrolu nadaje się do tego idealnie. Teraz produkuje też m.in. soki.

Autonomia

Po wojnie Południowy Tyrol znów trafił do Włoch. Tym razem mieszkańcy, po nieudanych próbach dołączenia do Austrii, wymogli na rządzie autonomię. Założyli Południowotyrolską Partię Ludową, którą popierała ponad połowa mieszkańców. Mimo migracji i prób italianizacji, w spisie z 1961 roku 62,2 proc. ludności było niemieckojęzyczne (dziś to ok. 57 proc.), w tym Karl.

Rząd w Rzymie chciał nieco zniekształcić ten obraz. Po wojnie połączył dwie prowincje – Trydent i Południowy Tyrol – dając tym drugim mniejszą kartę przetargową do dalszych ustępstw. Mimo to oba regiony uzyskały pewną autonomię.

Wciąż jednak trwał spór o Południowy Tyrol. Powstały lokalne bojówki, które przeprowadzały ataki terrorystyczne na infrastrukturę – głównie energetyczną. Tylko jednej nocy (z 11 na 12 czerwca 1961 roku) uszkodzono aż 37 słupów energetycznych.

Coraz głośniej o region walczyła też Austria. Dopiero w 1972 roku podpisano traktat (Drugi Statut Autonomiczny Południowego Tyrolu), który uznawał niemieckojęzyczność prowincji i wprowadzał ten język jako podstawowy do szkół i urzędów.

Spory przygraniczne trwały dalej. Co ciekawe, to kwestia Tyrolu Południowego zablokowała drogę Austrii do UE. Od lat 70. rząd Włoch nie pozwalał na dołączenie sąsiada do wspólnoty m.in. ze względu na ten region. Sprawę załatwiono dopiero w 1992 roku, a trzy lata później Austria dołączyła do UE.

Karl

Wracam do Karla. Jego farma nazywa się „Strickerhof”. Należy do lokalnej organizacji Roter Hahn (po niemiecku „czerwony kogut”), która dba o rozwój gospodarstw w regionie. Stawia też na południowotyrolskie dziedzictwo, kultywując wieloletnie tradycje organizacji zrzeszających rolników.

Centralnym punktem farmy jest rozległy dom. To swoisty miks Bawarii i Włoch – charakterystyczna „niemiecka” bryła i „włoskie” okiennice. W ogródku palma, a obok ciągnące się po horyzont winorośle. Dawniej rósł tu głównie szczep Lagrein – lokalna odmiana czerwonych winogron znana w tym rejonie od starożytności. Sprzyja jej klimat z wilgotnymi masami powietrza napływającymi znad morza. Wino z tych winogron preferują młodsi mieszkańcy Południowego Tyrolu.

poludniowy-tyrol-39125362.jpg
Południowy Tyrol/Piotr Wróblewski

Starsi, w tym Karl, wolą Vernatsch – odmianę winogron uprawianą głównie w tej okolicy. Ale mój rozmówca ma też Chardonnay, Bronner czy Goldmuskateller. Obok winorośli ma też drzewa owocowe – produkuje również soki jabłkowe czy winogronowe.

Co dalej z farmą działającą od 1907 roku? – pytam.

Teraz sprzedajemy wino tylko turystom i mieszkańcom Południowego Tyrolu. Młodszy syn przejął gospodarstwo. To czwarte pokolenie, które prowadzi Strickerhof – słyszę.

Lorenz przejął pałeczkę w 2022 roku. Zmniejszył uprawę winogron, ale postawił na Lagrein. Zmienił też nazwę winnicy na Sticker.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj