"Według naszych danych, po środowych odlotach, pozostanie w Egipcie około 600 Polaków" - powiedział na konferencji prasowej rzecznik MSZ Marcin Bosacki. Podziękował wszystkim, którzy w ostatnich dniach dostosowali się do rekomendacji MSZ i zdecydowali się nie wyjeżdżać do Egiptu.

Reklama

"Nowe demonstracje, według wielu źródeł największe w całej fali protestów, a także informacje o przynajmniej jednej nowej ofierze śmiertelnej oraz zapowiadane kolejne manifestacje, być może niepokoje - to wszystko potwierdza, że nasz apel, aby nadal powstrzymywać się od wyjazdów do Egiptu, jest wciąż aktualny" - podkreślił rzecznik.

Poinformował, że w związku z malejącą liczbą naszych turystów w kurortach w Egipcie, a także dlatego, że jest tam spokojnie, MSZ wycofuje z Hurghady, Sharm-el Sheikh i Marsa Alam specjalnie wysłanych konsulów. Jak mówił, obecnie MSZ stwierdziło, że ich dalszy pobyt w Egipcie nie jest celowy, gdyż od trzech dni na specjalną infolinię nie wpływają nowe prośby o ich interwencje.

Bosacki podkreślił, że polski MSZ był jedynym, który wysłał dodatkowych konsulów, by wspomóc turystów w kurortach na terenie Egiptu. Dodał, że pomagali oni nie tylko polskim wczasowiczom, ale także tym z krajów Unii Europejskiej.

Ministerstwo zmieniło w środę swoją rekomendację dotyczącą podróży do Tunezji. "Uważamy, że ustały już przyczyny, dla których w całości odradzaliśmy podróże do tego kraju. W tej chwili w miejscowościach nadmorskich, w kurortach, jest na tyle bezpiecznie, że można tam wypoczywać" - oświadczył rzecznik. Zaapelował jednak o ostrożność, unikanie demonstracji oraz powstrzymanie się od wyjazdów do większych miast w tym kraju.

Antyrządowe protesty, których uczestnicy żądają ustąpienia prezydenta Hosni Mubaraka oraz chcą zmusić władze do przeprowadzenia głębokich reform politycznych rozpoczęły się w Egipcie 25 stycznia. Manifestujący nie zaprzestali protestów i okupacji placu Tahrir, mimo ogłoszonego przez rząd planu reformy konstytucji oraz zapewnień 82-letniego prezydenta Mubaraka, że we wrześniu br. nie będzie ubiegał się o kolejny mandat.

W środę podczas protestu w pustynnym regionie Nowej Doliny, w środkowej części kraju, wybuchły starcia, w których zginęły trzy osoby, a setki zostały ranne.