Szczęście sprzyja polskim podróżnikom. Już w pierwszych godzinach wyprawy odkryli ruiny strażnicy Inków, która broniła dostępu do wnętrza wąwozu. Znajdowała się w tej części kanionu, której od setek lat nie dotknęła ludzka stopa.

Reklama

Kolejne dni wyprawy przyniosły następne odkrycia. Najważniejsze z nich to pole z dawnymi grobowcami oraz mumiami. Ale podróżnicy dotarli też do ogromnych wodospadów, których jeszcze nikt nie zaznaczył na żadnej mapie. Największy z nich nazwano Wodospadem Polonia.

To była wielka przeszkoda w trakcie ich wędrówki. By ją pokonać, Polacy musieli wspiąć się do góry na linach, a potem zbudować nad dnem kanionu wiszący most. Na szczęście, wszystko się udało.

Członkom ekspedycji sporo problemów sprawia również temperatura panująca w kanionie Colca. W dzień nie przekracza ona trzech stopni Celsjusza. W nocy jest jeszcze zimniej, dlatego Polacy musieli schronić się na nocleg w jednej z jaskiń.

Po tych wszystkich odkryciach urósł apetyt na legendarny skarb Inków, którzy ukryli go przed Hiszpanami w XVI wieku podobno właśnie w kanionie Colca. Czy Polacy go znajdą? Całkiem możliwe, bo w trakcie wyprawy badają tę część wąwozu, której współcześnie jeszcze nigdy nikt nie przebył. Może właśnie tam Inkowie schowali tony złota i kosztowności, kiedy uciekali przed hiszpańskimi konkwistadorami...

Przedsięwzięcie polskiej ekipy budzi respekt. Kanion Colca jest bardzo trudno dostępny. Miejscami jesgo pionowe ściany mają ponad trzy kilometry wysokości, a wąwóz ciągnie się na długości 100 kilometrów. Ostatni, 20-kilometrowy odcinek jest dotąd niezbadany przez człowieka. I właśnie tamtędy idą Polacy.

Na czele grupy polskich badaczy stoi legendarny podróżnik Jerzy "Yurek" Majcherczyk, odkrywca i pierwszy badacz kanionu Colca w 1981 roku.

Wyprawą bardzo interesuje się peruwiańska prasa - informacja o niej trafiła nawet na pierwsze strony dzienników.