Na jadowite pająki natrafili celnicy w środę, w kontenerze, w którym z USA przypłynęły do Gdańska trzy auta, w tym dwa zabytkowe. Zwierzęta ukryły się w jednej z maszyn.

Reklama

Celnicy poinformowali o znalezisku Sanepid oraz Wojewódzką Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa w Gdańsku. Bliższe oględziny wykazały, że najpewniej pająki należą do groźnego gatunku "czarnych wdów". Ich jad, neurotoksyna, jest 15 razy silniejszy od jadu grzechotnika. Są one też bardzo inwazyjne w pomieszczeniach, szybko zakładają gniazda, gdzie składają nawet do stu jajeczek - poinformował rzecznik prasowy Izby Celnej w Gdyni Marcin Daczko.

Jak dodał rzecznik, pająki zostały uśpione i zabrane przez pracowników Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa w Gdańsku. Natomiast kontener, którym przypłynęły, dokładnie zdezynfekowano i uszczelniono. Po kilku dniach zostanie on otwarty i sprawdzony. Może się okazać, że zabieg należy powtórzyć - wyjaśnił rzecznik.

Celnicy przypomnieli przy tej okazji, że w czasie kontroli zdarza im się napotkać "niebezpieczny żywy towar". W przesyłkach pocztowych czy kurierskich natrafiali np. na skorpiony oraz pająka ptasznika.

Dwukrotnie na warszawskim lotnisku Chopina celnicy mieli do czynienia z pełzającymi swobodnie wężami: ok. 1-metrowym pytonem królewskim, który wydostał się z kontenera w hali kontenerowej oraz z ponad metrowym amerykańskim wężem ogrodowym, który uciekł z walizki w hali przylotów. Żaden z węży nie był jadowity, ale mogły wywołać panikę - poinformowali celnicy.