Polskie ośrodki narciarskie dopiero dojrzewają do tego, że warto działać wspólnie. Pierwsze inicjatywy łączenia kilku tras narciarskim jednym karnetem pojawiły się w ubiegłym roku na Podhalu i w Beskidach. Przykład płynie z funkcjonujących w ten sposób już od wielu lat regionów Alp i Dolomitów. Także Słowacy mają już w tej materii bardzo dobre doświadczenia. - - mówi Aleksander Kitkowski, inicjator projektu "SudetySKI", kierownik Ośrodka Narciarskiego na Czarnej Górze.
Kilkudniowy karnet pozwala szusować na 20 km tras narciarskich. Można z niego korzystać w dowolnych, nienastępujących po sobie dniach. "SudetySKI" to także system zniżek w ośrodkach partnerskich i lokalnych atrakcjach turystycznych. - - dodaje Kitkowski.
Na podobne rozwiązanie będą musieli jeszcze poczekać narciarze jeżdżący w innych częściach kraju. Tomisław Bruzda z ośrodka narciarskiego w Puławach k. Rymanowa w Beskidzie Niskim przyznał, że rozmowy o utworzeniu wspólnego karnetu były prowadzone przez właścicieli kilku ośrodków, ale nie przyniosły rezultatu. "Wprowadzenie wspólnego karnetu oznacza powstanie we wszystkich ośrodkach jednego systemu ich sprzedaży. Koszt jego wprowadzenia wyniósłby ponad 100 tys. zł w każdym ośrodku, jest to jednak spory wydatek dla właścicieli tras narciarskich. Myślę jednak, że do sprawy wrócimy w przyszłym roku" - mówi Bruzda.
Dzięki ostatnim opadom śniegu i niskim temperaturom amatorzy białego szaleństwa zakochani w Sudetach mają spore powody do radości. Czarna Góra i Winterpol Zieleniec uruchomiły swoje wyciągi w sobotę, natomiast Winterpol Karpacz działa już od czwartku. Sezon wystartował tam tydzień wcześniej niż planowano.