Dziennik Gazeta Prawana logo

Hotel w Boeingu? Do tego w dżungli? To nie żart

20 kwietnia 2012, 14:58
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
boeing 727 samolot
Kostaryka zaprasza bogatych turystów do hotelu urządzonego w samolocie, w dżungli/Shutterstock
Hotel w odrestaurowanym samolocie na sztokholmskim lotnisku może dziwić, ale nie szokuje, bo jest w tym jakaś logika. Co jednak robi Boeing 727 w kostarykańskiej dżungli? Czeka na luksusowych turystów, którzy chcą poczuć się jak w niebie.

Wielu ludzi marzy, żeby wybrać się w podróż do głuchej dziczy i poczuć się jak Indiana Jones. Jak odważyć się jednak na wyprawę do dżungli, gdy przerażają spartańskie warunki?

Idealne rozwiązanie przygotował hotel Costa Verde położony w pobliżu Quepos na Kostaryce. Dysponuje on prawdopodobnie jednym z najbardziej unikalnych apartamentów na świecie, a znajduje się on w "emerytowanym" Boeingu 727.

To model z 1965 roku, który przez dekadę był najpopularniejszym i najdroższym samolotem pasażerskim na świecie. Egzemplarz, który obecnie usytuowany jest na skraju kostarykańskiego Parku Narodowego, przez dziesięciolecia obsługiwał linię South African Airways, a następnie dołączył do floty kolumbijskiego przewoźnika Avianca Airlines. Gdy nadszedł czas na wycofanie samolotu z eksploatacji, przed zezłomowaniem uratowała go grupa inwestorów. Tak maszyna trafiła w posiadanie hotelu Costa Verde, który dał jej drugie życie.

Odnowiony kadłub samolotu został przerobiony na ekskluzywne pokoje hotelowe w najpiękniejszej lokalizacji na Kostaryce. Boeinga, którego od spodu podtrzymuje kamienny, masywny filar umieszczono na urwisku z widokiem na Pacyfik, prawie 15 metrów nad ziemią. Z tej wysokości można podziwiać bajeczne wybrzeże wyspy i zachód słońca. Natomiast z drugiej strony samolotu rozciąga się widok na gęstą dżunglę. Najbliższymi sąsiadami są tukany, małpy, leniwce i kolorowe motyle, które z łatwością można dostrzec z okien.

Pokład samolotu powiększono o dwa obszerne, zadaszone tarasy, które opierają się na skrzydłach. Całe wnętrze Boeinga wyłożone jest panelami z lokalnego drewna, natomiast ręcznie rzeźbione meble zrobione są ze sprowadzanego z Indonezji drzewa tekowego.

Apartament składa się z aneksu kuchennego, wydzielonej jadalni, saloniku z telewizorem z płaskim ekranem i dwóch klimatyzowanych pokoi. W pierwszej sypialni znajdują się dwa podwójne łóżka iście królewskich rozmiarów, w drugiej z natomiast jedno małżeńskie łoże. Do każdego pokoju przynależy dodatkowo prywatna łazienka.

Dobowy koszt wynajmu całego samolotu to 300 dolarów poza sezonem i 350 dolarów w sezonie, ale biorąc pod uwagę standard wykończenia wnętrz, dekoracji i samą lokalizację, cena nie wydaje się wygórowana. I choć pobyt w apartamencie-samolocie brzmi dość ekscentryczne, to bez wątpienia może to być jedno z najciekawszych doświadczeń w życiu, zwłaszcza podczas burzy. Wtedy można się ponoć poczuć jak w oku cyklonu, ale chyba warto, bo gdy wiatry ucichną jesteśmy jak bohater powieści przygodowej, ocalały rozbitek Robinson Crusoe.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj