Poniesione dotąd straty mogą wzrosnąć nawet trzykrotnie, jeśli uwzględnimy te pośrednie innych branż - ostrzegł gubernator Toskanii Eugenio Giani, cytowany przez prasę.

Reklama

Z powodu wysokich temperatur i braku śniegu zamknięte zostały ostatnio niemal wszystkie stoki narciarskie w Apeninach, w tym w tak popularnych i masowo odwiedzanych przez narciarzy ośrodkach, jak Terminillo w Lacjum, a także Campo Imperatore, Ovindoli i Roccaraso w Abruzji. W panujących dotąd warunkach prawie niemożliwe jest też sztuczne dośnieżanie stoków.

W licznych miejscowościach właściciele hoteli, wyciągów i kolejek górskich oraz instruktorzy narciarstwa zmagają się ze zjawiskiem odwoływania zarezerwowanych miejsc.

Szef władz regionu Emilia-Romania Stefano Bonaccini oświadczył zaś, że po restrykcjach z powodu pandemii, w tym jednym całkowicie odwołanym sezonie, branża turystyczna traci dużą część zimowych wpływów. "A skutki mogą być nieodwracalne" - ostrzegł.

Reklama

Minister turystyki Daniela Santanche zapewniła władze regionów, że rząd gotów jest szybko przyjść z pomocą finansową. Także ona przyznała, że straty mogą być znacznie większe, niż te dotychczas oszacowane.

Przypomina się, że turystyka w sezonie zimowym w 160 miejscowościach regionów w Apeninach przynosi co roku 2 miliardy euro, a pracuje w niej 65 tysięcy osób w 14 tysiącach hoteli, pensjonatów oraz lokali gastronomicznych i innych usługach.

Reklama

Inną receptę na konsekwencje zmian klimatycznych mają obrońcy środowiska - podkreśla dziennik "Corriere della Sera". Zdaniem ekologów nie należy stawiać na inwestycje w sztuczne zaśnieżanie stoków i w infrastrukturę narciarską, ale krzewić inne formy wypoczynku w górach.

Na razie na najbliższe dni meteorolodzy zapowiadają nadejście zimy do tych części Włoch, które dotąd omijała.

Znacznie lepsze warunki dla sportów zimowych panują w Alpach na północy Włoch, gdzie branża turystyczna zanotowała na przełomie roku rekordową od lat obecność gości.

Z Rzymu Sylwia Wysocka