Z danych Generali wynika, że Polacy coraz częściej wybierają wyższe sumy ubezpieczenia kosztów leczenia w podróży. W Europie popularnym minimum jest dziś 500 tys. zł, a poza nią od 800 tys. zł do 1 mln zł. Przy wyjazdach do Stanów Zjednoczonych kwota ta rośnie do 2, a nawet 5 mln zł.
To nie przesada ani wakacyjna panika, lecz racjonalna reakcja na realne koszty leczenia za granicą w niespokojnym świecie. W razie czego, pokryje je Twój ubezpieczyciel. Cena zaniechania w tym względzie bywa nadzwyczaj słona.
Koszty leczenia za granicą. Te historie pokazują, jak szybko urlop zamienia się w kryzys
Najmocniejszym argumentem za polisą nie są foldery reklamowe, ale konkretne przypadki. W Stanach Zjednoczonych klient w wieku emerytalnym przewrócił się podczas spaceru z psem. Brzmi jak zwykły pech, nie jak dramat. Tymczasem upadek zakończył się złamaniem kości biodrowej, rekonstrukcją stawu i hospitalizacją. Koszt leczenia sięgnął… miliona zł i przewyższył posiadaną sumę ubezpieczenia. Jedna smycz, jeden upadek, rachunek jak za mieszkanie.
W bardzo chętnie odwiedzanym przez Polaków Egipcie doszło do wypadku busa z polskimi turystami. Cztery osoby trafiły do szpitala, a po ustabilizowaniu stanu najciężej poszkodowanych konieczny był transport do kraju AirAmbulansem. Sam przelot medyczny kosztował około 320 tys. zł, czyli 74 tys. euro. To właśnie ten element podróży bywa dla turystów największym zaskoczeniem: leczenie to jedno, a bezpieczne sprowadzenie chorego do Polski potrafi kosztować fortunę.
Podobnie było w zyskującym w Polsce popularność Wietnamie. Turysta zgłosił objawy neurologiczne, a diagnostyka wykazała poważny problem wymagający leczenia w bardziej zaawansowanej placówce. Potrzebny był transport medyczny do Bangkoku, hospitalizacja, a później powrót do Polski. W sumie kosztowało to 345 tys. zł.
Z kolei w Kambodży pozornie łagodne objawy żołądkowe okazały się stanem wymagającym pilnej operacji. Leczenie, hospitalizacja i transport do kraju kosztowały około 160 tys. zł.
Polisa na wakacje powinna pasować do kierunku podróży i planów
Dobra polisa nie polega na tym, żeby „coś mieć”. Chodzi o to, by zakres ochrony pasował do miejsca wyjazdu i sposobu spędzania czasu. Inaczej wygląda ryzyko podczas tygodnia w Chorwacji, inaczej przy trekkingu w Azji, a jeszcze inaczej podczas podróży po USA, gdzie rachunki medyczne należą do najwyższych na świecie.
W sezonie wakacyjnym Generali najwięcej zgłoszeń otrzymuje od klientów przebywających w Grecji, Turcji, Hiszpanii i Chorwacji. Najczęstsze problemy to infekcje przewodu pokarmowego, skręcenia, złamania, infekcje górnych dróg oddechowych u dzieci oraz rotawirus. Część spraw jest jednak znacznie poważniejsza: zawały, udary czy odwodnienia związane z wysokimi temperaturami wymagają hospitalizacji, koordynacji leczenia i kontroli kosztów.
W lipcu i sierpniu 2025 roku ubezpieczyciel obsłużył prawie 3400 takich spraw. To pokazuje, że wakacyjna polisa nie jest produktem dla pechowców. Jest narzędziem dla każdego, kto wie, że na urlopie można zachorować tak samo jak w domu, tylko rachunek przychodzi w euro, dolarach albo lokalnej walucie.
Nowoczesne ubezpieczenie turystyczne obejmuje nie tylko koszty leczenia. W pakiecie mogą znaleźć się usługi assistance, NNW, OC w życiu prywatnym, wsparcie przy problemach z bagażem, transport medyczny, a także dodatki dla kierowców, np. krótkoterminowe assistance samochodu albo pokrycie udziału własnego przy wynajmie auta.
Assistance bywa niedoceniane do momentu, w którym naprawdę trzeba z niego skorzystać. Jeśli jedyny kierowca rodziny zachoruje w Chorwacji i nie może prowadzić auta, pomoc może oznaczać zorganizowanie kierowcy zastępczego. Jeśli mama lecąca sama z dziećmi do Turcji trafi do szpitala, ubezpieczyciel może pomóc w opiece nad dziećmi na miejscu, sprowadzeniu bliskiej osoby albo organizacji powrotu najmłodszych do Polski.
Ubezpieczenie turystyczne: dlaczego sama karta EKUZ nie wystarczy?
Wielu turystów wyjeżdżających po Europie liczy na Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego. EKUZ rzeczywiście jest przydatna, ale działa tylko w określonym zakresie: pozwala korzystać z publicznej opieki zdrowotnej na zasadach obowiązujących mieszkańców danego kraju. To oznacza, że jeśli lokalny pacjent dopłaca do wizyty, leków albo hospitalizacji, turysta również może dostać rachunek.
EKUZ nie jest też przepustką do prywatnych klinik, które w miejscowościach turystycznych często są najłatwiej dostępne. Nie pokrywa kosztów transportu medycznego do Polski, akcji z użyciem śmigłowca, odpowiedzialności cywilnej, NNW, problemów z bagażem ani usług assistance. W praktyce karta jest dobrym zabezpieczeniem podstawowym, ale nie zastępuje polisy. Raczej ją uzupełnia.
Ile kosztuje lekarz za granicą? Czasem już sama wizyta boli!
Wybierając polisę, warto sprawdzić przede wszystkim sumę ubezpieczenia kosztów leczenia, transport medyczny, ochronę przy chorobach przewlekłych i planowanych aktywnościach, np. sportach wysokiego ryzyka. Coraz większym zainteresowaniem cieszy się też ubezpieczenie kosztów rezygnacji z podróży, przydatne zarówno przy wyjazdach z biura podróży, jak i samodzielnie zorganizowanych lotach oraz noclegach.
Najprostsza zasada? Im dalej, drożej i bardziej egzotycznie, tym wyższa suma ubezpieczenia powinna znaleźć się w polisie. W krajach tropikalnych dochodzą choroby przenoszone przez owady, pogryzienia przez zwierzęta i lokalne warunki drogowe. W USA problemem są astronomiczne rachunki medyczne. W Europie z kolei pułapką bywa złudne przekonanie, że EKUZ załatwi wszystko.
Na koniec warto spojrzeć na kwoty za pozornie zwykłą usługę: wizytę lekarza w hotelu. To nie są jeszcze operacje, transporty medyczne ani pobyty na intensywnej terapii. A mimo to rachunki potrafią być zaskakująco wysokie.
Przykładowe koszty wizyt lekarskich realizowanych w hotelu klienta:
- Albania: standardowo około 95 euro, przy dalszym dojeździe lekarza więcej.
- Chorwacja: od 64 do 140 euro, w zależności od regionu.
- Włochy: od 130 do 220 euro, zależnie od lokalizacji i specjalizacji lekarza.
- Hiszpania: około 120 euro.
- USA: około 200 dolarów za wizytę w punkcie Urgent Care; około 500 dolarów za domową wizytę pediatry u dziecka z gorączką.
- Egipt: od 250 do 400 euro przy prostych zachorowaniach.
- Turcja: od 300 do 700 euro.
