W sprawie terminu bukowania lotu można przyjąć dwa stanowiska i rezerwować bilety z bardzo dużym wyprzedzeniem albo odwrotnie – robić to na kilka dni przed podróżą. Obie postawy wynikają z obserwacji zwyczajów przewoźników. To prawda, że ceny biletów na niektórych trasach wzrastają wraz ze zbliżaniem się dnia odlotu. Taki wzrost może być nawet trzykrotny. Zazwyczaj tanie linie lotnicze udostępniają cenniki i uruchamiają rezerwacje  na pół roku do przodu, jednak bilety na popularniejsze trasy można kupić nawet 11 miesięcy przed podróżą. Regularne linie planują połączenia z mniej więcej rocznym wyprzedzeniem. 

Taniej oznacza drożej?

Miejsc w dolnej granicy ceny jest zwykle tylko kilka na konkretny lot i szybko się wyprzedają. Niektórzy przewoźnicy cyklicznie urządzają promocje (Wizz Air, LOT, Air France i KLM). Na obniżki warto czekać wtedy, gdy cena połączenia pozostaje stała, niezależna od daty zakupu. Warto dowiedzieć się, jak wyglądają loty składane, czyli korzystanie z usług różnych przewoźników na tej samej trasie. Dzięki temu weekendowy wypad do Barcelony może potrwać dzień dłużej. Są jednak i minusy: m. in. ryzyko związane z przesiadkami. Aby nie stracić pieniędzy w przypadku spóźnienia się na drugi lot, warto wykupić ubezpieczenie. Często podróżni nie zwracają uwagi na to, czy lądują na tym samym lotnisku, z którego później odlatują, a zdarza się, że przesiadka oznacza także przejazd kilkunastu kilometrów innego portu. Wreszcie nie każda wyszukiwarka internetowa posiada tak złożone algorytmy, by proponować loty składane. Nowością na polskim rynku są oferty City Break, czyli korzystne cenowo rezerwowanie lotu i noclegu na kilka dni w czasie długich weekendów lub urlopów.

Jeżeli ma się możliwość stosunkowo taniego dojazdu do innego miasta, warto porównać ceny. Okazuje się, że czasem taniej i szybciej da się dolecieć z miejsca oddalonego o 100 kilometrów. Ta sama zasada może dotyczyć celu podróży – np. zamiast do Rotterdamu warto polecieć do Groningen, do którego z Gdańska lata się już za 80 złotych w obie strony. Jeszcze lepiej mogą trafić ci, którzy chcą podróżować i wracają z innego miejsca, niż to, do którego przylecieli. Wszystko jest kwestią elastyczności naszych planów.

Bagaż - im mniej, tym taniej

Tani bilet lotniczy to połowa sukcesu. Trzeba sprawdzić jeszcze opłaty dodatkowe, np. czy w miejscu docelowym pobierana jest dodatkowo opłata lotniskowa i w jakiej wysokości. Najważniejszą kwestią dla podróżujących pozostaje jednak bagaż. Nie ma problemu, jeżeli wyjeżdżamy na weekend do europejskiego miasta. Rzecz komplikuje się przy dłuższych i dalszych wycieczkach. Opłata za tzw. bagaż rejestrowany, czyli ten zdawany do luku to nawet 150 złotych w jedną stronę. Należy odpowiedzieć sobie na pytanie o nasze rzeczywiste potrzeby i możliwość ich zaspokojenia na miejscu. Nie opłaca się wieźć ze sobą całej butelki szamponu, jeżeli da się kupić go w każdym większym mieście.

Żywność oraz specjalistyczne sprzęty muszą wylądować w luku bagażowym. Jeżeli zabieramy coś, czego nie wolno mieć w torbie podręcznej, trzeba  rozważyć ubezpieczenie. Zaginięcia bagażu lub jego uszkodzenia zdarzają się na tyle często, że lepiej nie ryzykować zniszczenia np. cennego sprzętu wspinaczkowego. Warto też się zastanowić nad tym, w co chcemy schować swoje rzeczy: czy w lżejszą i bardziej pakowną torbę, czy zmieścić się ze wszystkim do usztywnionej i wygodnej walizki na kółkach?

Kiedy już zsumujemy koszt taniego biletu, bagażu rejestrowanego i ubezpieczenia podróżnego, może się okazać, że cena nie odbiega od tej z regularnych linii, które najczęściej oferują w cenie biletu możliwość umieszczenia rzeczy w luku, a dodatkowo lepszy serwis pokładowy. To kolejny argument za spakowaniem mniejszej ilości rzeczy.

Każdy przewoźnik sam ustala warunki przewożenia bagażu, więc korzystając z usług dwóch różnych firm, należy upewnić się, czy nasza walizka lub torba spełnia wymagania obu. Uniwersalnym żądaniem linii lotniczych jest rozlanie kosmetyków do 10 przezroczystych butelek o maksymalnej pojemności 100 ml i umieszczenie ich w również przezroczystej kosmetyczce nie większej niż 20 na 20 cm. Rozsądek każe zabierać ubrania dopasowane do różnych warunków pogodowych. Wchodząc na pokład samolotu najlepiej mieć na sobie najcięższe buty i okrycie wierzchnie. Jeżeli mimo naszych usilnych starań i rezygnacji z połowy rzeczy walizka nadal się nie zamyka, warto sięgnąć worki kompresyjne czy próżniowe.

Pamiętajmy, że prawdopodobnie przewoźnik nie pozwali na umieszczenie elektroniki w luku, więc trzeba ją zapakować do torby, którą zabieramy na pokład. Przy odprawie prosi się pasażerów o wyciągnięcie sprzętu elektronicznego, więc lepiej mieć go na wierzchu.

Na koniec jeszcze jedna rada – nie dajmy się zwariować. Nawet jeżeli o czymś zapomnimy w ferworze pakowania, prawdopodobnie uda nam się dokupić to albo przeżyć bez tego. Ważne, żeby nie psuć sobie dobrego humoru, bo on w podróży jest najważniejszy. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Jak nie przepłacić za bagaż? Ile zabierzesz na pokład samolotu Wizzair, a ile Ryanair? PORADNIK >>>

ZOBACZ TAKŻE: Jak tanio dolecieć do Londynu? >>>