Sprytny plan na jesień. Jak zyskać 5 dni urlopu?
Mimo że wakacyjne wspomnienia jeszcze nie wyblakły, podróżni z Polski już planują kolejny urlop. Wszystko przez układ kalendarza, który w tym roku wyjątkowo sprzyja pracownikom i rodzicom. Okazją do spakowania walizek jest Dzień Edukacji Narodowej, przypadający na środę 14 października. Dla wielu osób to idealny pretekst do stworzenia pierwszego w tym roku szkolnym długiego weekendu. Wystarczy zawnioskować o dwa dni wolnego - w czwartek i piątek - aby cieszyć się aż pięciodniowym, nieprzerwanym wypoczynkiem (od 14 do 18 października włącznie). Z danych platformy Travelist wynika, że ten sprytny manewr urlopowy zyskuje masę zwolenników. Polacy masowo rezerwują pobyty, choć hotelarze uspokajają: to jeszcze nie moment na panikę, bo wolne pokoje wciąż czekają na spóźnialskich.
Gdzie odpoczniemy w październiku? Mapę zdominowały dwa kierunki
Raporty rezerwacyjne jasno pokazują, że nie lubimy eksperymentować, kiedy w grę wchodzi krótki, jesienny reset. Ponad 80 proc. wszystkich rezerwacji zgarnęły góry oraz polskie wybrzeże. W tych regionach turyści planują spędzić najwięcej czasu, bo średnio po 3 noce. Co z resztą kraju?
- Mazury, uzdrowiska i zamki - przyciągają łącznie około 10 proc. podróżnych.
- Wielkomiejski city break - znajduje się na marginesie jesiennych planów z wynikiem poniżej 5 proc. rezerwacji.
Jeśli należysz do osób, które decyzje o wyjeździe podejmują pod wpływem impulsu, los ci sprzyja. Nad jeziorami i w sanatoriach ponad połowa miejsc (52 proc.) wciąż jest dostępna. Z kolei nad Bałtykiem baza noclegowa jest wolna w niemal 65 procentach.
Raport cenowy. Gdzie zapłacimy najmniej, a gdzie bije nowy rekord?
Jesień to tradycyjnie czas, kiedy ceny w popularnych kurortach spadają. Nie oznacza to jednak, że wszędzie jest tanio. W zestawieniu dobowych kosztów pobytu z wyżywieniem widać spore rozbieżności. Największą rewelacją cenową okazuje się Lądek-Zdrój, gdzie doba startuje już od 425 zł. Niewiele droższy jest Janów Podlaski z ofertami od 445 zł. Szukający jodu i szumu fal najmniej wydadzą w Mielnie (od 470 zł) oraz w Ustroniu Morskim (od 480 zł). Prawdziwym zaskoczeniem jest natomiast Kołobrzeg. Miasto to zdetronizowało dotychczasowego króla polskiego wybrzeża - Międzyzdroje - stając się najpopularniejszym kurortem nad Bałtykiem. Za ten status trzeba jednak zapłacić. Średni koszt doby hotelowej wynosi tam obecnie aż 570 zł.
To dopiero początek. Listopad i grudzień przyniosą kolejne prezenty
Październikowa kumulacja dni wolnych to zaledwie rozgrzewka przed tym, co czeka nas pod koniec roku. Listopad zaserwuje nam powtórkę z rozrywki - Święto Niepodległości (11 listopada) również wypada w środę. Układ z dwoma dniami urlopu na początku tygodnia da nam kolejny 5-dniowy maraton wypoczynkowy. Z kolei grudniowe Boże Narodzenie rozpocznie się w piątek, co automatycznie wydłuży świąteczny relaks do trzech dni. Hotelarze już teraz zauważają, że Polacy coraz chętniej rezygnują z tradycyjnych przygotowań w domach na rzecz gotowego wypoczynku w górskich kurortach lub szybkiej ucieczki za granicę.
Absolwentka filologii polskiej (ze specjalnością komunikacja społeczna) na Uniwersytecie Komisji Edukacji Narodowej oraz dziennikarstwa (ze specjalnością nowe media) na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Blogerka, social media freak, miłośniczka podróży, escape roomów i… kotów (bo nazwisko zobowiązuje). Wcześniej dziennikarka Wirtualnej Polski, redaktorka magazynu, copywriterka, freelance pisarka dla "Faktu" i "Newsweeka", a także project managerka. Wielbicielka włoskiej kuchni, a także szeroko rozumianej sfery beauty. Autorka licznych publikacji o tematyce gospodarczej i emerytalnej. Z Grupą INFOR związana od 2023 roku.
Link do profilu autorki na LinkedIn: https://pl.linkedin.com/in/anna-kot-04061b18b
