Nie zalała ich jeszcze fala masowo produkowanej żywności (choć i to pomału się zmienia). Lokalne sklepiki, kramy, targowiska czy zwyczajna przydrożna sprzedaż ciągle mają się tu dobrze. Jednak pojawiły się pierwsze winnice, które certyfikują swoje winnice jako organiczne czy biodynamiczne.
Reklama

Cykle księżyca

Czym jest wino czy winnica biodynamiczne? Są podobne do organicznych, zachowują ekologiczne podstawy produkcji, jednak jest to bardziej zaawansowana, radykalna forma uprawy, za którą stoi odpowiednia filozofia i cele, które ona wyznacza (filozofię tę rozwinął w 1924 roku austriacki myśliciel Rudolf Steiner). Ogólnie rzecz ujmując – chodzi o zachowanie naturalnej równowagi ekosystemu, pełną zgodność z naturą. Nauka ta bierze pod uwagę cykle księżyca i układ planet, do absolutnego minimum ogranicza ludzką interwencję w winnicy i przy produkcji wina. Zatem w winnicy nie używa się chemii – brak oprysków pestycydami, herbicydami czy fungicydami. Zamiast tego stosuje się specjalne ziołowe mieszanki, preparaty, krowi nawóz, etc. Służyć one mają nie tyle doraźnemu „leczeniu” winnicy, ile wzmacnianiu jej odporności na choroby, naturalnymu regulowaniu ekostemu, stymulowaniu wzrostu i plonowania krzewów. Prace w biodynamicznej winnicy wykonuje się ręcznie, bez użycia maszyn (cięższe prace, np. bronowanie czy podorywanie międzyrzędzi robi się przy wykorzystaniu koni), nawożenie winnicy czy butelkowanie wina realizowane są zgodnie z cyklem kalendarza astralnego.
Wina fermentują spontanicznie, niczego się do nich nie dodaje, nie koryguje, nie dokwasza, nie odkwasza, nie dodaje cukru, enzymów, wina nie są filtrowane czy klarowane. Można te zasady i wymagania mnożyć. Choć nie ma regulacji ściśle prawnych, unijnych dotyczących tego typu win, to funkcjonują organizacje, które przyznają odpowiednie certyfikaty dla win biodynamicznych, naturalnych.
Więcej o tej tematyce przeczytasz tutaj. https://www.vinisfera.pl/wina,573,149,0,0,F,news.html
Winnic biodynamicznych nie ma w Gruzji zbyt wiele. Oto dwie z nich.

Beka

Ciekawa postać, bezkompromisowy winiarz. Beka Gotsadze zaskakiwał mnie nieraz – winami, pomysłami, opowieściami. Jego marani znajduje się przy domu, w wiosce Kiketi. To region Kartli. Tradycje rodzinne sięgają dziadka Beki – Konstantina Gotsadze (1860–1940), który zaczął produkować wino w swoim marani we wsi Tskhratskharo, niedaleko Zestafoni w zachodniej Gruzji. Dziś wino Gotsadze powstaje jak za czasów przodków, bardzo tradycyjnie – w zakopanych w ziemi glinianych amforach – qvevri. Większość win dojrzewa przez 6–9 miesięcy nad chachą – powstałym po fermentacji osadem stałych części (skórki, pestki, szypułki). Wina są dobre jakościowo – widać nacisk na naturalne metody produkcji, transparentność stylu, są wyważone, zrobione solidnie.
Beka jest bodaj pierwszym producentem w Gruzji, który zgłosił, wprowadził i sfinalizował wszelkie wymogi dotyczace uprawy organicznej. Otrzymał w 2016 roku europejski certyfikat bio (BioAgro). Winiarz nie jest ortodoksem, dopuszcza usprawnienia, szuka godziwych rozwiązań z szacunkiem dla tradycji i korzyścią dla jakości win. „Jestem winiarzem XXI wieku, co nie znaczy, że chcę produkować masowe wina w anonimowym, nowoczesnym stylu. Z drugiej strony, nie chcę kopiować przeszłości, a zwłaszcza powielać jej błędów” – argumentuje Beka i lubię tę jego wypowiedź przytaczać. Gotsadze ma tu na myśli wiele gruzińskich win robionych niedbale, półamatorsko, domowymi sposobami. Gotsa traktuje wino bardzo prosto, chce odkrywać jego najlepsze rejestry, ale nieobce są mu też eksperymenty – produkuje na przykład wina musujące typu pét-nat (pétillant naturel). Winnice prowadzone są bez chemicznych oprysków. Jego wina robione są w pełni naturalnie – tylko w qvevri, fermentowane na dzikich drożdżach, bez enzymów, pożywek, nie są filtrowane ani klarowane (dlatego często są mętne, z osadem, ale nic w tym złego).
Rocznik 2018 był u Gotsy pierwszym, który został certfikowany zgodnie z surowymi standardami organizacji „Demeter”. Jest to stopień wyżej wymagań niż w przypadku win organicznych. Biodynamiczna winnica Asureti ma powierzchnię 4 ha, znajduje się na terenie Parku Narodowego Algeti, 550 m.n.p.m. Rośnie w niej czternaście różnych lokalnych odmian winorośli, np. chinuri, rkatsiteli, khikhvi, kakhuri mtsvane, tavkveri. Wpadnijcie do Beki. Spróbujcie win. Warto.

Ruispiri

Winnicę Ruispiri prowadzi Giorgi Aladashvili. Jest to stosunkowo młode przedsięwzięcie, założone w 2014 roku. Znajduje się w wiosce Ruispiri niedaleko Telavi, w Kachetii. Giorgi zebrał dużo doświadczeń, pracując przez kilka lat w winnicy w Szwajcarii. Po powrocie do Gruzji założył 2-hektarową uprawę, planuje ją jednak powiększyć do 5 hektarów. Od samego początku, po doświadczeniach w Szwajcarii, wiedział, że chce pójść organiczną i biodynamiczną drogą. Interesowały go tylko naturalne, tradycyjne i bliskie naturze metody produkcji. Lokalizacja winnicy korzysta z dobrodziejstwa południowej części doliny rzeki Alazani – dobrych, optymalnych warunków do uprawy winorośli. W winnicy rośnie, np. kisi, khikhvi, saperavi, rkatsiteli. Winiarnia jest otwarta na zwiedzających (po wcześniejszej zapowiedzi), możliwa jest degustacja.
Marani Ruispiri należy do Stowarzyszenia Win Naturalnych.
Mariusz Kapczyński, www.vinisfera.pl
Materiały prasowe