Nowe ostrzeżenia agencji UE
Agencja Unii Europejskiej ds. Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) przedłużyła ostrzeżenia dotyczące krajów Bliskiego Wschodu. Tym razem instrukcje dla linii lotniczych będą obowiązywać aż do 10 kwietnia.
"Nie wolno wykonywać lotów w obrębie przestrzeni powietrznej objętej zakazem na wszystkich poziomach lotu i wysokościach" – czytamy w komunikacie.
Na liście znalazło się jedenaście krajów oraz dwa wyjątki. Dotyczą one rejonów Arabii Saudyjskiej oraz Omanu, leżących na zachód i południe od obszarów działań wojennych. To korytarz wciąż wykorzystywany przez niektórych przewoźników.
Gdzie nie można latać? To rejon Bliskiego Wschodu
– Dzisiaj linie europejskie nadal nie mają rekomendacji, które pozwalałyby na wykonywanie regularnych lotów w rejonie Zatoki Perskiej – mówił niedawno "Dziennikowi" Maciej Lasek, wiceminister odpowiedzialny za transport.
Dodał, że przez rekomendacje rozumie stanowisko EASA. Instytucja ta jest dla europejskich przewoźników najważniejszym źródłem informacji, jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa. Zresztą przedstawiciele LOT-u wprost przyznają, że kierują się tymi rekomendacjami.
EASA zabrania lotów nad:
- Bahrajnem
- Iranem
- Irakiem
- Izraelem
- Jordanią
- Kuwejtem
- Libanem
- Omanem
- Katarem
- Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi
- Arabią Saudyjską.
"Biorąc pod uwagę trwającą interwencję wojskową i irańskie ataki, istnieją dodatkowe poważne zagrożenia nie tylko dla przestrzeni powietrznej Iranu, ale także dla przestrzeni powietrznej państw sąsiednich, na terenie których znajdują się bazy wojskowe USA lub które są w inny sposób dotknięte działaniami wojennymi i powiązaną z nimi działalnością wojskową, w tym przechwytywaniem" – czytamy w rekomendacji EASA.
Dlaczego niektóre linie latają?
Od końca lutego, czyli od wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie, zamknięta pozostaje przestrzeń powietrzna nad większością Zatoki Perskiej. Od pewnego czasu samoloty dolatują – od strony lądu – do Dubaju, Abu Zabi i Dohy. Tam teoretycznie można latać.
Są to loty realizowane wyłącznie przez przewoźników z ZEA oraz Kataru (m.in. Emirates, flydubai, Air Arabia, Etihad i Qatar Airways). Odbywają się w warunkach specjalnych, co oznacza np. bieżące wyznaczanie korytarzy powietrznych wolnych od działań wojennych oraz – często – eskortę wojskową.
Zgodnie z danymi organu zarządzającego ruchem lotniczym w ZEA, czyli General Civil Aviation Authority (GCAA), w dniach 1–12 marca odprawiono ok. 1,4 mln pasażerów. Zrealizowano ok. 40 proc. zaplanowanych operacji. Loty są kluczowe dla gospodarki rejonu, dlatego przewoźnicy razem z GCAA zdecydowali się na ich uruchomienie. Linie europejskie nie podzielają tego optymizmu.
Zakazy lotów do innych krajów
EASA wydała swoje rekomendacje nie tylko dla Bliskiego Wschodu. Od dawna apeluje o brak lotów nad terytorium Federacji Rosyjskiej i Ukrainy. Obecne obostrzenia obowiązują do 31 lipca. "Trwający konflikt po inwazji Rosji na Ukrainę stwarza ryzyko przypadkowego ataku na samoloty cywilne" - czytamy.
Również do 31 lipca obowiązuje zakaz lotów nad Sudanem i Afganistanem.
Z kolei do 30 kwietnia europejskie linie lotnicze nie powinny latach do:
- Pakistanu (prowincje Baluchistan i Khyber Pakhtunkhwa)
- Jemenu
- Mali
- Libii
- Somalii
- Syrii.