Dziennik Gazeta Prawana logo

Wielka gra o listę UNESCO i pieniądze turystów

3 sierpnia 2010, 06:08
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nominacja na liście światowego dziedzictwa przekłada się na pieniądze. Rekordzistą jest miasto Carcassonne, które po wpisaniu w 1997 roku na listę zwiększyło liczbę odwiedzających je turystów aż pięciokrotnie. Po wpisaniu na listę UNESCO awansował również Malbork.

Zabytki i unikalne miejsca w Europie zaczynają przegrywać z resztą świata w walce o przyznanie przez UNESCO statusu światowego dziedzictwa ludzkości. W tym roku z 25 nowych miejsc, które trafiły na listę, tylko dwa znajdują się na Startym Kontynencie – to amsterdamskie kanały i średniowieczne miasto Albi na południu Francji. Podobnie było w ubiegłym roku. Wówczas na 11 nowych miejsc też tylko dwa pochodziły z Europy – z Belgii i Hiszpanii.

Przez kilkadziesiąt lat UNESCO promowało Stary Kontynent. Dlatego pochodzą z niego 444 miejsca spośród 910 wyróżnionych przez organizację. Jednak w ostatnich kilku latach trend uległ zmianie: dzikie wybrzeża w Mauretanii czy zespół lepianek w Czadzie mogą zostać uznane za równie istotne dla rozwoju cywilizacji co zespół renesansowych pałaców we Włoszech czy gotyckie katedry we Francji.

W walce o względy UNESCO nie chodzi jednak tylko o politykę. Nominacja na liście światowego dziedzictwa przekłada się na wielkie pieniądze. Jeśli zostanie odpowiednio wykorzystana, może zwielokrotnić liczbę turystów. Do tej pory rekordzistą było średniowieczne, ufortyfikowane miasto Carcassonne na południu Francji. Po wpisaniu w 1997 roku na listę UNESCO liczba odwiedzających je gości zwiększyła się aż pięciokrotnie. Władze Albi, które o miejsce na liście walczyły 14 lat –szacują ostrożniej, że ilość zwiedzających już w pierwszym roku wzrośnie o jedną czwartą.

Malbork zyskał na UNESCO

– Po wpisaniu na listę UNESCO awansował również Malbork. Gdy w 1997 roku uzyskaliśmy nominację, padł rekord: 700 tys. turystów. Od tej pory liczba zwiedzających co prawda zmalała do ok. pół miliona rocznie. Ale to i tak o 25 proc. więcej niż przed wpisem na listę światowego dziedzictwa ludzkości – mówi „DGP” Beata Stawarska, dyrektor Muzeum w Malborku. Jej zdaniem wpis UNESCO szczególnie zachęcił do przyjazdu nad Nogat cudzoziemców: rocznie przybywa ich około 100 tys., z czego połowa to Niemcy.

Uznanie ze strony UNESCO pomogło także zebrać fundusze na utrzymanie największego gotyckiego zamku świata – uważa Beata Stawarska. We wrześniu skończy się największy remont w historii Malborka finansowany przez Norwegów.

Małe szanse Polski

Polska ma dziś 13 obiektów na liście UNESCO. Ale uzyskanie kolejnych nominacji będzie bardzo trudne. Kandydatura Gdańska była dwukrotnie oceniana negatywnie. Bardzo ciężko będzie też przekonać UNESCO do wpisania na listę dziedzictwa pozostałych obiektów zgłaszanych przez rząd: Kanału Augustowskiego oraz prawosławnych cerkwi na pograniczu z Ukrainą i przełomu Dunajca – mówi „DGP” Anna Marconi z Krajowego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków.

Rząd od lat stara się jeszcze o poszerzenie zakresu nominacji UNESCO o kompleks w Białowieży i Wieliczce (o kopalnię w Bochni).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj